TVN24 | Pomorze

Nie przyjęli go na studia, bo nie dostarczył opinii od proboszcza. Wygrał z uczelnią Rydzyka

TVN24 | Pomorze

Autor:
MAK/ks
Źródło:
TVN24 Pomorze
Marek Jopp cieszył się po ogłoszeniu wyroku
Marek Jopp cieszył się po ogłoszeniu wyrokutvn24
wideo 2/5
tvn24Marek Jopp cieszył się po ogłoszeniu wyroku (wideo z sierpnia 2019 roku)

Zapadł prawomocny wyrok w sprawie Marka Joppa, który trzy lata temu nie został przyjęty do szkoły wyższej założonej przez ojca Tadeusza Rydzyka, bo nie dostarczył opinii proboszcza. Uczelnia ma zapłacić mężczyźnie pięć tysięcy złotych odszkodowania.

O wyroku, który zapadł 21 sierpnia tego roku przed Sądem Okręgowym w Toruniu poinformowało Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego. To organizacja pozarządowa, która wspierała prawnie Marka Joppa. Informację potwierdziło nam biuro prasowe Sądu Okręgowego w Toruniu.

Tym samym sąd odwoławczy oddalił apelację Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu i utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego, który rok temu orzekł, że pozwana uczelnia musi zapłacić Markowi Joppowi 5 tysięcy złotych odszkodowania i zwrócić koszty procesu. Zdaniem sądu, doszło do naruszenia zasady równego traktowania, a tym samym doszło do dyskryminacji powoda.

Marek Jopp, działacz Sojuszu Lewicy Demokratycznej, nie został przyjęty do szkoły wyższej założonej przez ojca Tadeusza Rydzyka, ponieważ nie dostarczył wymaganej przy rekrutacji opinii proboszcza.

- Jest ogromna radość - komentuje Jopp w rozmowie z portalem tvn24.pl - Trzy lata temu, gdy wychodziłem ze szkoły tak naprawdę wyrzucony, to powiedziałem, że tej sprawy tak nie zostawię. I mam satysfakcje, że jednak udało się dojść sprawiedliwości - dodaje.

Jak mówi, myśli o tym, żeby ponownie postarać się dostać na studia, chociaż kierunku nie ma jeszcze wybranego.

Nie został przyjęty, bo nie dostarczył opinii proboszcza

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Marek Jopp w 2017 roku chciał podjąć studia na kierunku "Polityka ochrony środowiska - ekologia i zarządzanie" w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Studia były tanie, bo szkoła dostała na nie dofinansowanie unijne przyznane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Chociaż Jopp dostał na początku informację o przyjęciu go w poczet studentów, to ostatecznie uczelnia zmieniła zdanie ze względu na brak zaświadczenia od proboszcza. Tego Jopp, jak twierdził, nie mógł uzyskać, bo jest niewierzący. W kwietniu 2018 roku mężczyzna pozwał uczelnię. Chciał, by szkoła Rydzyka zapłaciła mu 5 tysięcy złotych odszkodowania. Tyle, jego zdaniem, musiałby zapłacić za podobny kierunek na innej uczelni.

- Czuję się pokrzywdzony. Pozbawiono mnie możliwości dokształcania się – mówił w sierpniu 2019 roku w sądzie. - Skąd pomysł, by to była opinia proboszcza? A może komendanta policji, burmistrza? Dlaczego proboszcz, który mnie nie zna? Na jakiej podstawie? – pytał Jopp.

W sierpniu 2019 roku Sąd Rejonowy w Toruniu orzekł, że Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu musi zapłacić Markowi Joppowi 5 tysięcy złotych odszkodowania i zwrócić koszty procesu, który z powództwa cywilnego wytoczył mężczyzna. Zdaniem sądu doszło do naruszenia zasady równego traktowania, a tym samym doszło do dyskryminacji powoda.

Od wyroku odwołała się uczelnia. Teraz Sąd Okręgowy w Toruniu oddalił apelację i utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego. Wyrok jest prawomocny.

Sędzia uznał, że doszło do nierównego traktowania
Sędzia uznał, że doszło do nierównego traktowania (wyrok z sierpnia 2019 roku)06.08 | Przed Sądem Rejonowym w Toruniu zakończył się dzisiaj proces wytoczony z powództwa cywilnego przeciw szkole wyższej założonej przez ojca Tadeusza Rydzyka. Sąd przyznał rację Markowi Joppowi, wieloletniemu działaczowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Torunia, który nie został przyjęty na studia, bo nie dostarczył opinii proboszcza.tvn24

"Doszło do wykluczenia osób niewierzących i wyznawców innych religii niż katolicka"

Marka Joppa prawnie wspierała organizacja pozarządowa – Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego. Karolina Kędziora, prezeska organizacji w przesłanym do mediów komunikacie stwierdziła, że "to postępowanie ma charakter precedensowy".

"To pierwsze tego typu postępowanie w Polsce. Przedmiotem postępowania było zagadnienie możliwości uzależniania przyjmowania kandydatów na studia prowadzone przez niepubliczną szkołę, kierującą się określonymi wartościami religijnymi, od spełnienia przez osoby kandydujące kryterium związanego z wyznawaniem tej religii" - przekazała Kędziora.

Dodała, że sąd okręgowy zgodził się z wyrokiem sądu pierwszej instancji, który uznał, że studia podyplomowe, w których Jopp chciał uczestniczyć, należy traktować jako studia zawodowe i że "w przypadku działalności związanej z ochroną środowiska kwestie światopoglądowe nie mają żadnego znaczenia".

"Odnosząc się do kryterium, od którego Szkoła uzależniła przyjęcie na studia - opinii proboszcza, Sąd zauważył, że skoro opinia obejmuje ocenę postawy chrześcijańskiej (wyrażanej poprzez uczestnictwo w nabożeństwach, przyjmowanie sakramentów itp.) członka danej wspólnoty (parafianina), to przyjęte kryterium nie było neutralne. Przez to, że zaświadczenie mogą pozyskać jedynie osoby aktywnie uczestniczące w życiu parafii, doszło do wykluczenia z możliwości podjęcia studiów zarówno osób niewierzących, jak i wyznawców innych religii niż katolicka" - stwierdziła prezeska.

Dodała, że według sądu uczelnia niepubliczna ma obowiązek równego traktowania w dostępnie do kształcenia zawodowego, "nie tylko wtedy, gdy oferowany kierunek jest finansowany ze środków publicznych, ale zawsze".

Autor:MAK/ks

Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości