Służby przeprowadziły przeszukania na terenie Wrocławia, między innymi u byłego agenta Centralnego Biura Antykorupcyjnego Artura Chodzińskiego. Czynności miały związek ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto. "Zabezpieczono sprzęt elektroniczny" - przekazał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Chodziński oświadczył, że sam przekazał policji przedmioty, które "mogą być istotne dla pełnego wyjaśnienia sprawy Przemysława K."
Witczak o przeszukaniach
Mariusz Witczak z Koalicji Obywatelskiej w rozmowie Mają Wójcikowską zwrócił uwagę, że Chodziński, jako były agent CBA "spodziewał się, że w tej sytuacji czynności śledcze będą dotyczyły jego osoby". - Ale służby specjalne i prokuratura też miały świadomość, że on ma świadomość. To nie jest gra na to, kto co wiedział, tylko to jest bardzo poważne śledztwo, w którym on będzie osobą dostarczającą bardzo dużo informacji - podkreślił.
Poseł zwrócił uwagę, że nie wiadomo jeszcze, w jakim charakterze będzie funkcjonował były agent CBA - jako świadek czy oskarżony.
- Na pewno wiemy, że Artur Chodziński to klasyczny pośrednik pomiędzy światem polityki - czyli na przykład pan Moskal, PiS - a światem mafii - czyli pan Kral i wszystko to, co wokół Zondacrypto się dzieje - wyjaśnił. W ocenie Witczaka "to, co się dzieje, wokół tej giełdy pozwala nam w pełnokrwisty sposób mówić, że to świat mafii".
Wójcikowska zwróciła uwagę, że Chodziński bronił się, twierdząc, że nie został zatrzymany, ani nie usłyszał zarzutów. - Uważam, że śledczy mają bardzo dużo wiedzy i mają bardzo dużo tropów, które są dzisiaj potwierdzane. I pewne czynności to tylko uzupełnienie tej wiedzy, czy potwierdzenie tej wiedzy - powiedział.
Zaznaczył, że jego zdaniem przed byłym agentem jest "mnóstwo rozmów z prokuratorem". - On będzie musiał mówić prawdę, dlatego, że jest bardzo dużo informacji, z kim się spotykał - no przecież nie wyprze się spotkania z Moskalem. Więc jak będzie dostawał pytania, czy rzeczywiście Moskal mu w gotówce przekazał pieniądze za bilety lotnicze, będzie musiał odpowiadać - albo będzie musiał dawać jakieś dowody - skwitował.
Dodał, że przed Chodzińskim są też konkretne śledztwa, które będą mówiły o mechanizmie funkcjonowania Zondacrypto. - To jest klasyczne przedsięwzięcie, które pozyskiwało bezkarność przy przychylności polityków i za to płaciło. Na przykład Zbigniew Ziobro i powiązana z nim fundacja otrzymała ogromne pieniądze - przypomniał.
Kaczyński zaprzecza kontaktom PiS z Chodzińskim
Jarosław Kaczyński podkreślił, że "nie zna Chodzińskiego", a także że "nigdy z nim nie rozmawiał". - A jeżeli chodzi o moje rozmowy na temat Zondacrypto, to one się toczyły w kręgu naszej partii. Ja byłem zdecydowanym przeciwnikiem nie tylko Zondacrypto, ale także zdecydowanym przeciwnikiem w ogóle kryptowalut - powiedział prezes PiS. Dodał, że "cała reszta to są opowieści próbujące przypisać Prawu i Sprawiedliwości jakiś udział w aferze, która jest aferą Tuska".
Zapytany przez dziennikarzy, czy posiada wiedzę na temat kontaktów członków Prawa i Sprawiedliwości z Chodzińskim, odparł, że "nic nie wie o tym, żeby ktokolwiek podejmował jakieś działania zmierzające do tego, żeby z tego skorzystać". - Poza tymi, którzy być może, ale całkowicie legalnie próbowali to kupić, bo to legalna, niedziałająca instytucja. Tych przestrzegałem, że to jest piramida finansowa - zaznaczył.
Szejna o roli Chodzińskiego w aferze Zondacrypto
Andrzej Szejna z Lewicy na pytanie Radomira Wita, czy w sprawie Zondacrypto może się jeszcze sporo okazać, odpowiedział twierdząco.
- Tak, oczywiście. Te przeszukania dotyczą bardzo wrażliwych dowodów, między innymi na korupcję, na powoływanie się na wpływy, przepływów finansowych, między być może politykami a Zondacrypto. No i wreszcie informacji, jak ten system działał i jaka była rola pana Chodzińskiego i za co pobierał pieniądze od spółki powiązanej z Zondacrypto - podkreślił.
Dopytywany jak to ma się do Prawa i Sprawiedliwości - którego członkowie obwiniają rząd Donalda Tuska w tej sprawie, odparł, że "to jest zasłona dymna". - Politycy PiS, innych formacji i otoczenie prezydenta boi się tego, co śledczy mogą wykryć. Jeszcze niedawno pan Kral ukrywał się - dzisiaj sypie. Co z jego zeznań wyjdzie na jaw, wkrótce się dowiemy, a czego dowiemy się również z przeszukań i z dowodów, które zostały pozyskane przez prokuraturę, to czas pokaże - dodał.
Zapewnił, że "te zeznania i dowody są dla PiS obciążające". - Czy politycznie, czy kryminalnie, nie wiemy - skwitował.
Ocenił też, że "postać byłego agenta CBA", a przede wszystkim "jego działalność" rodzi znaki zapytania. - Po nitce do kłębka może się okazać, z kim się kontaktował, kogo przekonywał, na czyje wpływy się powoływał, za co brał pieniądze i kto dla pana Chodzińskiego w konsekwencji dla Zondacrypto działał na przykład w Sejmie czy w Kancelarii Prezydenta - zwrócił uwagę.
Artur Chodziński - kim jest?
Były agent CBA Artur Chodziński - jak informowali reporterzy "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja i Wirtualnej Polski Szymon Jadczak - ujawniał szefowi Zondacrypto Przemysławowi Kralowi między innymi wrażliwe dane dziennikarza, który opisywał tajemnice giełdy kryptowalut.
Zapewniał też, że wpłynął na urzędnika podległego prezydentowi Karolowi Nawrockiemu czy obiecywał spotkanie z Przemysławem Czarnkiem i z inwestorem z kręgu Viktora Orbana. W czasie współpracy z Kralem otrzymywał od niego 15 tysięcy euro miesięcznie.