"Miłosz Kłeczek wtargnął przed kamerę TVP, zakłócił mój wywiad i urządził chuligańską prowokację. Został wyprowadzony przez Straż Marszałkowską, a ja złożyłem wniosek o zakaz wstępu" - przypomniał poseł KO Adrian Witczak.
Przekazał, że jest decyzja szefa kancelarii Sejmu: "Kłeczek nie wejdzie na teren Parlamentu". "Są granice, których nie można bezkarnie przekraczać" - napisał.
Poseł KO załączył skan dokumentu podpisanego przez Marka Siwca. Czytamy w nim, że podjął decyzję "o wstrzymaniu panu Miłoszowi Kłeczce pozwolenia na wstęp na teren Kancelarii Sejmu" [pisownia oryginalna - red.].
Decyzję o ograniczeniu wstępu na teren Sejmu dla pracownika TV Republika tłumaczył dyrektor Biura Obsługi Medialnej Sejmu Lech Sołtys. Jak mówił, formalnie to ograniczenie wstępu dla dziennikarza, a nie zakaz. - Bo nie ma takiej funkcji jak zakaz - doprecyzował. Jak dodał, dotyczy to całego terenu będącego pod jurysdykcją Kancelarii Sejmu.
Kłeczek wyprowadzony z sali plenarnej Sejmu
Do incydentu z Kłeczkiem doszło w trakcie piątkowych obrad Sejmu. Kiedy z mównicy sejmowej przemawiał jeden z posłów, w TVP Info trwał wywiad z Witczakiem, który przeprowadzała na sejmowym balkonie dziennikarka Karolina Opolska. Po kilkudziesięciu sekundach w rozmowie przeszkodził im pracownik Telewizji Republika.
Między Kłeczkiem, Witczakiem i Opolską doszło do wymiany zdań. Kłeczek próbował zwrócić się do widzów telewizji w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, kiedy dziennikarka powiadomiła go, że "nie ma pana na antenie". - Dlaczego nam pan przeszkadza w pracy? - zapytała.
Ich dyskusja zrobiła się na tyle głośna, że wicemarszałek Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, iż przeszkadza to w prowadzeniu obrad. Wtedy na balkonie pojawiła się Straż Marszałkowska i wyprowadziła Kłeczka z sali plenarnej.