W poniedziałek jeden z obrońców Zbigniewa Ziobry - mec. Bartosz Lewandowski - poinformował, że były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów PiS uzyskał azyl polityczny i ochronę międzynarodową na Węgrzech. Na platformie X Ziobro napisał, że "wybiera walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem" oraz że "stawia opór postępującej dyktaturze" w Polsce. Były minister sprawiedliwości wystąpił też o ochronę międzynarodową dla swojej żony.
"Były minister sprawiedliwości (!), pan Ziobro, który był mózgiem systemu korupcji politycznej, zwrócił się do rządu Viktora Orbana o azyl polityczny. Logiczny wybór" - napisał premier Donald Tusk w poście na platformie X.
"Azyl na Węgrzech to wprost idealne podsumowanie kariery Ziobry. Były minister sprawiedliwości uciekający jak tchórz przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Totalny upadek!" - napisał na X koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Rzecznik rządu Adam Szłapka, udostępniając wpis mecenasa Lewandowskiego z informacją o azylu dla Ziobry, napisał, że "szeryf okazał się zwykłym tchórzem".
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zadał uszczypliwe pytanie, czy następnym przystankiem Ziobry będzie Mińsk czy Moskwa.
Sikorski zwrócił się do Ziobry: "Zbyszku, po ludzku współczuję azylanckiego chleba, którego ja też zasmakowałem. Co prawda ja uciekałem przed komuną a Ty przed polskim prokuratorem i sądem, które sam reformowałeś. Niemniej, życzę powrotu do ojczyzny oraz sprawiedliwego wyroku".
"On się boi"
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w sprawie Ziobry powiedział, że "każdy potencjalny przestępca musi się jakoś bronić". - W związku z tym potencjalni przestępcy po pierwsze obrażają wymiar sprawiedliwości, który potencjalnie może wymierzyć sprawiedliwość, a po drugie kryją się przed tym wymiarem sprawiedliwości poprzez właśnie uzyskanie azylu w innym kraju - mówił.
Jak przyznał Czarzasty, "ja nie mam potrzeby uzyskiwania azylu w innym kraju, bo niczego złego nie zrobiłem i nie boję się". - Widocznie on (Ziobro) zrobił i się boi - dodał.
Europoseł KO Michał Szczerba ocenił, że Ziobro "wybrał tchórzostwo i wybrał oddanie się w pełną opiekę u człowieka, który jest uznawany za tak naprawdę forpocztę Władimira Putina". - To kompromitacja człowieka, który przez 8 lat tworzył wymiar sprawiedliwości, a dzisiaj idzie do Orbana i błaga go o azyl, mówiąc, że ten wymiar sprawiedliwości nie jest niezależny i nie jest bezstronny - dodał.
- To nadużycie również instytucji azylu politycznego, to kompromitacja jego i jego żony - mówił Szczerba.
Europoseł Lewicy Krzysztof Śmiszek ocenił, że Ziobro "wybrał bardzo wygodną walkę, taką pluszową walkę". - To jest zaprzeczenie tych wszystkich jego buńczucznych słów, które wygłaszał przed laty, że nie będzie miękiszonem, że to inni są słabeuszami - mówił.
- Pokazał swojemu obozowi politycznemu, całemu światu, że tak naprawdę żadnej odwagi nie ma, bo gdyby miał odwagę, to mógłby się skonfrontować z polskim wymiarem sprawiedliwości - powiedział.
Ziobro zapowiedział, że "wystąpił o opiekę międzynarodową dla swojej żony i dzieci". Tchórz gra na najniższych instynktach, zamiast stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, do swojej brudnej układanki wykorzystuje nawet dzieci" - ocenił we wpisie na X europoseł KO Krzysztof Brejza.
"Żona Ziobry też uciekła? A czego boi się w takim razie pani Ziobro?" - skomentował z kolei Bartosz Arlukowicz.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk poproszony na antenie Polsat News o komentarz w tej sprawie stwierdził, że "to, co robi Zbigniew Ziobro, jest wyjątkowo demoralizujące dla całego wymiaru sprawiedliwości". - Były minister sprawiedliwości, który unika odpowiedzialności za czyny, których dokonał, uciekając do kraju, gdzie mamy Orbana, przyjaciela Putina - powiedział.
"To jest naprawdę demoralizujące"
Jak dodał, Ziobro "mówił, że trzeba odwagi, że tu wszyscy potrzebują zderzyć się ze sprawiedliwością, że nikogo sprawiedliwość nie minie". - Jakim to trzeba być wyjątkowym tchórzem, jakim trzeba być miękiszonem - cytując klasyka - żeby dać dyla na Węgry wtedy, kiedy tutaj wymiar sprawiedliwości się upomina. To jest naprawdę wyjątkowo demoralizujące pod każdym względem - powiedział Tomczyk.
Wiceszef MON wyraził też przekonanie, że "Ziobro bezkarny nie będzie i prędzej czy później sprawiedliwość go nie minie". - Dzisiaj każdego Polaka może dotyczyć odpowiedzialność. Ludzie odpowiadają za to, że popełniają jakieś przestępstwa (...). To nie jest tak, że polityk może być bezkarny - przekazał.
Były szef MS jest jednym z podejrzanych w prowadzonym przez prokuraturę śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura podejrzewa Ziobrę o popełnienie łącznie 26 przestępstw. 7 listopada Sejm uchylił mu immunitet w odniesieniu do wszystkich 26 zarzutów. Wyraził również zgodę na jego zatrzymanie i aresztowanie.
"Niech mnie tu sądzą"
Jak twierdzi Mariusz Błaszczak (PiS), "decyzja o uruchomieniu procedury azylowej nie była aktem politycznym, lecz działaniem prewencyjnym, mającym na celu ochronę prawa do uczciwego procesu".
"Ja nie będę starał się o azyl. Niech mnie tu sądzą jeśli mają ochotę (...). Będę walczył na ubitej ziemi z tym rządem" - powiedział z kolei w RMF FM były premier Mateusz Morawiecki.
Poseł PiS Mariusz Gosek napisał z kolei w tym kontekście o "przestępczym przejęciu Prokuratury Krajowej". "Minister zdecydował się walczyć i uzyskał azyl polityczny na Węgrzech" - skwitował.
Europosłanka tej partii Beata Kempa apelowała do Ziobry, by nie wracał. "Jest Pan potrzebny Polsce cały i zdrowy. Proszę chronić Rodzinę. Dyktatura nie odpuszcza" - napisała na X.
Europoseł PiS Tobiasz Bocheński ocenił, że "zgodnie z wszelkimi procedurami prawnymi obowiązującymi na Węgrzech, sąd węgierski podjął taką decyzję". - Pozostaje jedynie głęboki niesmak, że to, co się dzisiaj dzieje w Polsce, przekłada się na postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej - skwitował.
Autorka/Autor: kkop/lulu
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP