Ziobro przekonuje, że nie uciekł. "Nie wróciłem. Jak wielu w czasie stanu wojennego"

Zbigniew Ziobro
Ziobro w RMF FM: nie uciekłem z kraju
Źródło: RMF FM
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który uzyskał azyl polityczny na Węgrzech, przekonuje w RMF FM, że nie uciekł z kraju. - Działanie kryminalne w stosunku do mnie wymierzone zostało mi za granicą, więc ja nie wróciłem, tak jak wielu nie wróciło w czasie stanu wojennego - powiedział.

Obrońca Zbigniewa Ziobry mecenas Bartosz Lewandowski poinformował w poniedziałek, że były minister sprawiedliwości i były prokurator generalny uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Sam Ziobro przekazał w poniedziałek, że wystąpił o objęcie ochroną międzynarodową swojej żony Patrycji Koteckiej. Ziobro jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura podejrzewa go o popełnienie łącznie 26 przestępstw.

Ziobro przekonuje, że nie uciekł

We wtorek Ziobro był gościem Tomasza Terlikowskiego w RMF FM. Polityk został zapytany, czy pamięta własną definicję słowa "miękiszon". - Tak. To jest ktoś, kto ulega sile innej strony w sposób niemądry - powiedział.

Po raz pierwszy o "miękiszonie" Ziobro mówił w 2020 roku, mówiąc o tym, jak nie należy zachowywać się przy negocjacjach. Zachęcał w ten sposób premiera Mateusza Morawieckiego do zastosowania weta wobec połączenia wypłat ze środków unijnych z mechanizmem ochrony praworządności w krajach członkowskich UE.

Później Ziobro mówił, że "miękiszon to ten, który poddaje się wtedy, kiedy można walczyć".

Prowadzący program zauważył, że były minister sprawiedliwości rezygnuje de facto z walki, bo wyjazd z kraju oznacza, że nie będzie wyjaśniał sprawy przed sądem, nie będzie mógł się bronić.

Były minister sprawiedliwości powiedział, że "tę walkę podejmuje i ją realizuje (...) pokazując, że mamy do czynienia z władzą, która w sposób kryminalny przejęła na przykład media publiczne, czyli łamiąc ustawy wbrew zasadom właścicielskim". - Następnie przejęła tak samo prokuraturę, sądy, likwiduje sąd konstytucyjny - dodał.

Na uwagę, że uciekł z kraju, odparł: - Nie.

- Działanie kryminalne w stosunku do mnie wymierzone zostało mi za granicą, więc ja nie wróciłem, tak jak wielu nie wróciło w czasie stanu wojennego - mówił.

Gdy prowadzący rozmowę zwrócił mu uwagę, że w Polsce nie mamy stanu wojennego, Ziobro odpowiedział: - A to się pan myli, bo nawet w stanie wojennym w Polsce, gdyby był formalnie wprowadzony, oni nie mogliby robić tego, co robią, nie mogliby nielegalnie przejąć prokuratury.

Ziobro pytany, czy zrezygnuje z mandatu poselskiego, powiedział, że "nie zamierza".

Jest dokument? Ziobro: poprosiłem kogoś, żeby się tym zajął

Polityk został też zapytany, czy ma dokument potwierdzający przyznanie mu azylu politycznego na Węgrzech. - Zapewne jest taka decyzja azylowa na piśmie - powiedział. - Prosiłem kogoś, żeby tymi sprawami się zajął, więc w tej chwili nie odpowiem. Nie mam jej przy sobie - dodał.

Dopytywany, odparł, że "ma zapewne taki papier na sto procent". - Węgrzy zachowali się w sposób, który pokazuje odwagę, o której pisał niedawno Donald Trump do pana premiera Orbana, że jest politykiem, który gwarantuje obronę suwerenności i rodzin chrześcijan - ocenił polityk.

Były minister został też zapytany, kiedy dowiedział się o przyznaniu mu azylu politycznego i od kogo. - Dowiedziałem się wtedy, kiedy ta decyzja została podjęta. Już w tej chwili nie pamiętam precyzyjnie. To było w drugiej połowie grudnia, jeszcze przed świętami taka decyzja zapadła - mówił. Dopytywany, czy stało się to 23 grudnia, jak podaje "Rzeczpospolita", odparł, że "bardzo możliwe, że tak było".

- Chciałem to ogłosić w dniu drugiej rocznicy nielegalnego kryminalnego przejęcia polskiej prokuratury, która stała się narzędziem do zamiatania spraw pod dywan, korupcji, złodziejstwa ludzi Platformy, Tuska, a ścigania takich ludzi niewinnych jak ja, którzy prawa nie złamali, tylko służyli Rzeczpospolitej - dodał Ziobro.

Ziobro mówił, że nie pamięta, kiedy zwrócił się o przyznanie azylu politycznego na Węgrzech. - Mój prawnik pewne rzeczy organizował. Dokładnie nie wiem, kiedy to było. To jest prawnik węgierski, jestem mu wdzięczny za pomoc. To były dla mnie sprawy techniczne - powiedział.

Były minister pytany był też o swoją żonę - Patrycję Kotecką-Ziobro. - Wystąpiłem o to, aby zapewnić również ochronę mojej żonie, ponieważ uważam, że mamy do czynienia z szajką nikczemną, która dzisiaj rządzi Polską i która byłaby gotowa potraktować moją żonę jako zakładnika i w ten sposób starać się wymusić na mnie powrót do Polski - mówił.

Kiedy Ziobro wróci do Polski?

Polityk oświadczył, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by doprowadzić do upadku rządu Donalda Tuska. - Będę pracował nad zmianami w wymiarze sprawiedliwości, tak żeby można było rozliczyć tę szajkę kryminalistów, którzy dzisiaj niszczą Polskę - powiedział Ziobro.

Dodał przy tym, że prokurator, który prowadzi sprawę związaną z nieprawidłowościami przy wydawaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, w przyszłości odpowie karnie. - To nie jest żaden prokurator, to przestępca, kiedyś on trafi za kratki. To jest kwestia czasu tylko - mówił.

Ziobro powtórzył, że w obszarze związanym z Funduszem Sprawiedliwości działał na podstawie prawa, a także, że w każdej chwili może wrócić do Polski, ale - dodał - pod warunkiem, że przywrócone zostaną "reguły gry, które określają zasady niezawisłego sądu i niezależnej prokuratury działającej w ramach prawa".

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: