Śledztwo w sprawie zabójstwa Jaroszewiczów przedłużone

Polska

Piotr i Alicja Jaroszewiczowie zostali zamordowani w 1992 roku (materiał archiwalny z 17.01.2013 r.)tvn24
wideo 2/15

Śledztwo w sprawie zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów zostało przedłużone do 30 czerwca 2019 roku. Do tego czasu został też przedłużony areszt tymczasowy wobec wszystkich trzech podejrzanych o zamordowanie byłego premiera PRL i jego żony. Głównemu podejrzanemu postawiono kolejne zarzuty.

Robert S., Bogusław K. i Marcin B. są podejrzani w sprawie zabójstwa byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji w 1992 roku oraz porwania połączonego ze szczególnym udręczeniem dla okupu 76-letniego biznesmena z Krakowa.

Nowe zarzuty dla podejrzanych

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko poinformował we wtorek, że w toku dotychczasowego śledztwa zebrano materiał dowodowy, który pozwolił na uzupełnienie zarzutów postawionych Robertowi S. - głównemu podejrzanemu o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów - o kolejne przestępstwa.

Są to: zabójstwo małżeństwa na początku 1991 roku w Trójmieście oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny w 1993 roku w Izabelinie. - Równolegle ustalono, że podejrzani Robert S. oraz Marcin B. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą dopuścili się kolejnych rozbojów, w tym jednego na terenie Anina w styczniu 1994 roku, oraz drugiego w miejscowości Przysucha w sierpniu 1994 roku. Trwają dalsze czynności weryfikacyjne w tym wątku - zaznaczył Hnatko.

Zdaniem prokuratury Dariusz S. i Bogusław K. byli wspólnikami w porwaniu dla okupu połączonym ze szczególnym udręczeniem 76-letniego biznesmena z Krakowa w czerwcu 2013 roku. Bogusław K. jest także podejrzany o uprowadzenie w styczniu 2017 roku 10-letniego chłopca, który został zwolniony po wpłaceniu okupu przez rodzinę. Jak ocenił prokurator Hnatko, nie można określić terminu zakończenia całego śledztwa. Prokuratorzy zakładają, że wątki uprowadzenia dla okupu chłopca i uprowadzenia biznesmena zostaną zamknięte do 30 czerwca 2019 roku.

Trzy osoby z zarzutami, dwie się przyznały

W połowie marca zeszłego roku prokuratura poinformowała, że Dariuszowi S. oraz Marcinowi B. i Robertowi S. postawiono zarzuty zabójstwa byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji oraz rozboju.

Prokuratura podała, że informacje na temat zbrodni w warszawskim Aninie pojawiły się właśnie w toku śledztwa dotyczącego porwań dla okupu, w tym 10-letniego chłopca. Jak informowała prokuratura, dwóch podejrzanych przyznało się do zarzutów i podało szczegóły, które nie były podawane w mediach ani na poprzedniej sprawie sądowej i wskazywały, że byli oni na miejscu zdarzenia i brali w tym udział.

Jeden z podejrzanych nie przyznał się, odmówił składania wyjaśnień - poinformowano podczas briefingu 14 marca ubiegłego roku z udziałem prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Morderstwo na tle rabunkowym

Z zebranych dowodów wynika, że podejrzani włamali się do domu byłego premiera i jego żony, obezwładnili ich i brutalnie znęcali się nad nimi. Mieli wspólnie zabić Piotra Jaroszewicza, natomiast jego żonę miał zabić Robert S. Prawdopodobny jest motyw rabunkowy, ale brane są pod uwagę również inne motywy. Sprawcy dostali się do domu przez otwarte okno, wykorzystując drabiny. To nowy szczegół w śledztwie, ponieważ sprawcy zamknęli potem okno od wewnątrz i wyszli z domu drzwiami - poinformowała prokuratura.

Podejrzani to członkowie tzw. gangu karateków, powiązanego z mafią pruszkowską, który w latach 1993-95 dokonał kilkudziesięciu wyjątkowo brutalnych napadów rabunkowych w całej Polsce. Dariusz S. przebywa w areszcie śledczym w sprawie porwań, Robert S. - w zakładzie karnym w związku z inną sprawą. Marcin B. został zatrzymany na polecenie prokuratora 12 marca bieżącego roku i aresztowany.

Małżeństwo Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w ich willi w warszawskim Aninie.

Pierwotnie w sprawie w kwietniu 1994 roku zatrzymano cztery osoby - Krzysztofa R. - "Faszystę", Wacława K. - "Niuńka", Henryka S. - "Sztywnego" i Jana K. - "Krzaczka". Zatrzymani od początku twierdzili, że są niewinni, a prokuratura bezzasadnie przypisuje im zabójstwo Jaroszewiczów. W 1998 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił całą czwórkę z braku dowodów - wnosiła o to nie tylko obrona, ale też oskarżyciel. W 2000 roku wyrok uniewinniający utrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie. W połowie zeszłego roku do badania zabójstwa Jaroszewiczów powróciła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Wszczęcie śledztwa było możliwe po przekazaniu do prokuratury materiałów dotyczących ujawnienia w mediach uznawanych za zagubione śladów kryminalistycznych ze sprawy dotyczącej tej zbrodni.

Autor: akr//rzw//kwoj / Źródło: PAP