W sobotę odbędą się wybory na przewodniczącego Polski 2050. Zmierzy się w nich sześcioro kandydatów, a wśród nich m.in. poseł Ryszard Petru, posłanka Joanna Mucha, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie odbędzie się się trybie zdalnym, a ewentualna druga tura zostanie przeprowadzona w poniedziałek 12 stycznia.
Posłanka ugrupowania Aleksandra Leo w "Kropce nad i" przyznała "z ręką na sercu", że "nie wie jeszcze, na kogo będzie głosowała". - Miałam swój typ i to był Michał Kobosko, jeden z ojców założycieli naszej partii. Natomiast Michał zdecydował się zrezygnować, nie kandyduje, nad czym ubolewam - powiedziała.
- Myślę, że to bardzo wyrównana walka (...) "na żyletki". Niezależnie od tego, kto wygra, gorąco wierzę w to, że partia się nie rozpadnie. Jesteśmy bardzo ważnym, lojalnym koalicjantem - dodała.
Leo wskazała też, że jako formacja polityczna mają "teraz słabe sondaże". - Nie ma co czarować, że jest dobrze, ale mamy 31 posłów, którzy decydują o większości tej koalicji - zaznaczyła.
Smoliński: nawet w PZPR-ze były różnice zdań
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Smoliński był pytany o zwołane przez Jarosława Kaczyńskiego w środę prezydium kierownictwa partii i wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego. Powiedział, że nie zapadła jeszcze decyzja, kto będzie kandydatem PiS na premiera w następnych wyborach parlamentarnych.
- Jest za wcześnie na to, żeby decydować, kto będzie premierem. Najpierw musimy wygrać wybory. My nie mamy problemu z przywództwem. Niewątpliwie zwornikiem naszej partii jest Jarosław Kaczyński i on zapewnia nam stabilność - podkreślił.
W kontekście rywalizacji frakcji wewnątrz PiS, Smoliński powiedział, że "w każdej dużej partii muszą być różnice zdań". - Nawet w PZPR-ze (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - red.) były, a co dopiero w partii demokratycznej - zauważył.
Leo o możliwych nieprawidłowościach w SIM-ach
Aleksandra Leo skomentowała też medialne doniesienia o możliwych nieprawidłowościach przy obsadzaniu stanowisk w Społecznych Inicjatywach Mieszkaniowych, podległych resortowi Pełczyńskiej-Nałęcz. Jak powiedziała, opublikowane listy zatrudnionych w SIM-ach osób "zawierają błędy". - Osoby, które nie są u nas w partii, są podawane jako członkowie partii - oznajmiła.
- Znam dwa nazwiska z jednej z list, która się pojawiła i o tych osobach mogę się wypowiadać. Te osoby były nominowane wiele miesięcy temu, a decyzje o tych nominacjach zapadły jeszcze wcześniej. Wtedy nie było mowy o żadnych wyborach. Co więcej, to nie były decyzje, które zapadały na poziomie ministerialnym, tylko na poziomie gminnym - kontynuowała Leo.
Posłanka zaznaczyła, że osoby, o których wspomniała, to "eksperci, specjaliści, społecznicy z bardzo dużym stażem".
Według listy, do której dotarli autorzy "Podcastu politycznego" Arleta Zalewska i Konrad Piasecki, co najmniej 26 osób związanych z Polską 2050 pełni funkcje w SIM-ach. Sześć z nich rozpoczęło pracę po tym, jak Szymon Hołownia ogłosił, że nie będzie kandydował na szefa partii.
Autorka/Autor: Sebastian Zakrzewski
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24