|

"Na przypale albo wcale". Jak willa plus zamieniła się w willę przetrwania

Nowa siedziba Fundacji Megafon
Nowa siedziba Fundacji Megafon
Źródło: Tomasz Zieliński / tvnwarszawa.pl
Gdy kroplówka z publicznych pieniędzy się skończyła, zaczęło się dogorywanie - mówi Róża Rzeplińska, szefowa Stowarzyszenia 61. Tak można podsumować - z jednym wyjątkiem - działalność organizacji, które dostały z MEiN dotację na zakup nieruchomości. Trzy lata później w TVN24+ sprawdzamy, co się w nich dzieje i jakie kroki wobec beneficjentów willi plus podjęła obecna władza.Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Choć od opisania przez nas afery willa plus minęły trzy lata, a nowy rząd zapewniał, że rozliczy przyznawanie dotacji, do budżetu państwa wróciło jedynie 3,5 miliona złotych.
  • Jeden z zakupionych za dotację od ministra Przemysława Czarnka budynków, został wystawiony na sprzedaż. Przedstawiciele fundacji, która go zakupiła, jako jedyni w całej sprawie usłyszeli zarzuty.
  • W TVN24+ sprawdzamy, co dzieje się w nieruchomościach, które miały wspierać system oświaty i wychowania. - To głównie dryfowanie - komentuje ekspertka.

- Kiedy patrzę na tę listę, jest mi smutno - mówi Róża Rzeplińska, szefowa serwisu "Mam Prawo Wiedzieć" i prezeska Stowarzyszenia 61. Sprawie willi plus, którą jako pierwsi opisaliśmy w tvn24.pl trzy lata temu, również przygląda się od samego początku.

- Powiązanie członków organizacji z różnego rodzaju strukturami władzy przez pełnienie funkcji w administracji bądź pozostawanie w relacji z osobami te funkcje pełniącymi, każe zadać pytanie: czy to są organizacje pozarządowe, czy instytucje okołorządowe do zadań specjalnych? - komentowała wówczas w rozmowie z nami. Pytała też: dlaczego organizacje mające niewielkie doświadczenie otrzymują dotacje na zakup nieruchomości i czy to się może skończyć jakimiś realnymi korzyściami dla systemu oświaty.

Dziś mówi, że jej "smutno", nie tylko dlatego, że jej wątpliwości okazały się słuszne. Ale przede wszystkim dlatego, że wie, jak wiele można było za publiczne pieniądze zrobić dla ludzi, a jak niewiele się w rzeczywistości w dotowanych willach wydarza.

W naszym śledztwie przed trzema laty opisaliśmy 12 organizacji, które otrzymały pieniądze na zakup swoich siedzib (od około 600 tysięcy do 5 milionów złotych). Środki trafiały do prawicowych organizacji bliskich PiS, często na podstawie jednoosobowych decyzji ówczesnego ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka.

Dziś analizujemy, co 11 beneficjentów programu robiło i zrobiło w 2025 roku "dla systemu edukacji i wychowania". Pominęliśmy Polski Instytut Rozwoju Społecznego i Gospodarczego. Bo choć organizacja ta miała otrzymać blisko 1,5 miliona złotych, to ostatecznie nie kupiła nieruchomości i zwróciła pieniądze.

"Dorobek" organizacji przedstawiamy wedle wysokości otrzymanej dotacji.

Willa na trytytki

Listę otwiera Fundacja Polska Wielki Projekt. Otrzymała 5 milionów złotych na zakup willi przy ulicy Łowickiej, na warszawskim Mokotowie.

- Mieli budować zaplecze intelektualne Prawa i Sprawiedliwości - przypomina Rzeplińska. - Ale kiedy zaglądamy za to zaplecze, ono wydaje się dość miałkie i przewidywalne.

Czytaj także: