Polska

Wiceprezydent Łomży zostanie na wolności

Polska

Aktualizacja:
4lomza.plOd lewej: Marcin S. z-ca prezydenta Łomży, Jerzy B. prezydent Łomży

Sąd oddalił wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku o trzymiesięczny areszt dla wiceprezydenta Łomży Marcina S. On i prezydent miasta Jerzy Brzeziński mają prokuratorskie zarzuty niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przy gospodarowaniu mieniem gminnym.

Po postawieniu zarzutów prezydentowi Jerzemu Brzezińskiemu, prokurator zastosował poręczenie majątkowe - 20 tys. zł. Prezydentowi zakazano też pełnienia funkcji. - Te środki zapobiegawcze nie są na razie prawomocne - powiedział nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Adam Kozub.

Sam Brzeziński zapowiedział, że złoży zażalenie na podjęte przez śledczych środki zapobiegawcze.

Zarzucają oszustwo

Wobec wiceprezydenta Marcina S. prokuratura skierowała natomiast do sądu wniosek o aresztowanie na trzy miesiące. Sąd jednak odrzucił ten wniosek.

Poza zarzutami urzędniczymi, śledczy przedstawili mu także dotyczące oszustwa, czyli "doprowadzenia innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem". Prokuratorzy nie chcą jednak zdradzić szczegółów.

Chce pozostać na stanowisku

Brzeziński powiedział, że nie zamierza też rezygnować ze stanowiska, bo uważa, że "byłoby to tchórzostwo". O złożenie urzędu zaapelował do Brzezińskiego największy klub w radzie Miasta Łomży - Platformy Obywatelskiej.

- Powinien to zrobić w poczuciu odpowiedzialności - powiedział przewodniczący klubu PO Maciej Borysewicz. - Jesteśmy w trakcie procedowania nad budżetem. Nie możemy mieć sytuacji takiej jak inne miasta, które były w podobnej sytuacji: Piotrków czy Sopot, gdzie pan prezydent nie będzie wykonywał swojej funkcji. Jeśli się sprawa tak zakończy, że prezydent będzie mógł dalej sprawować swoją funkcję to dobrze, natomiast pytanie jest, czy powinien ze względów etycznych - dodał.

Nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej w najbliższych dniach, w związku z całą sytuacją, zapowiedział Łukasz Czech z Urzędu Miasta w Łomży.

Nie przyznaje się

Brzeziński powiedział, że "z pokorą przyjmuje wszystkie zarzuty, ale się z nimi całkowicie nie zgadza". Wyjaśnił, że sprawa dotyczy działki przy ulicy Poligonowej w Łomży, gdzie inwestor z Zachodniopomorskiego zbudował zakład produkujący zaprawy budowlane i kleje. Zatrudnienie znalazło tam ponad 30 osób. To działka o powierzchni około 11 tys. metrów kwadratowych, która należała do miasta. Brzeziński powiedział, że początkowo teren ten był wynajmowany inwestorowi na okres 11 lat. I to do tej umowy prokuratura ma zastrzeżenia. - To była dzika działka, tam nic nie było. Inwestor w dwa lata wybudował tam zakład - mówi Brzeziński i dodaje, że wartość tej inwestycji wyniosła około 1,1 mln zł.

Prezydent tłumaczył, że gdy inwestor zaczął czerpać dochody z inwestycji, umowę najmu zamieniono na umowę dzierżawy. Potem inwestor chciał nabyć tę działkę w drodze przetargu nieograniczonego. Prezydent mówił, że wszystko odbywało się zgodnie z procedurami, występował w tej sprawie do radnych. Inwestor przejął teren w wieczyste użytkowanie na 99 lat za cenę w operacie szacunkowym dla tej nieruchomości - ponad 400 tys. zł. Inwestor zapłacił 25 proc. tej kwoty, reszta opłat jest rozłożona w ratach rocznych.

Brzeziński nie zgadza się z zarzutem prokuratorskim, że działał na rzecz inwestora i na szkodę miasta. - Nie mogę sobie tej szkody wyobrazić, bo w tej chwili z tego małego zakładu do budżetu miasta wpływa około 280 tys. zł opłat i podatków - powiedział Brzeziński. - Żadnych szkód nie wyrządziłem oprócz tego, że powstał zakład pracy - dodał.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: 4lomza.pl

Pozostałe wiadomości