Weto dla lex Kamilek. "Za pół roku dyrektorzy szkół mieliby dostęp do Krajowego Rejestru Karnego"

Karol Nawrocki
Prezydent zawetował lex Kamilek. Wiceministra edukacji: źle się stało
Źródło: TVN24
Za pół roku dyrektorzy szkół mieliby dostęp do Krajowego Rejestru Karnego, a rodzice nie musieliby płacić za zaświadczenia o niekaralności - zwróciła uwagę w "Tak jest" wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz, komentując weto prezydenta do nowelizacji ustawy lex Kamilek. Decyzję prezydenta chwalił poseł PiS Kazimierz Smoliński.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich oraz niektórych innych ustaw, nazywaną potocznie lex Kamilek. Nowela przewidywała m.in., że szkoły nie będą wymagały od rodziców i opiekunów zaświadczenia o niekaralności z Krajowego Rejestru Karnego, a jedynie oświadczenia składane pod rygorem odpowiedzialności karnej.

- Mieliśmy takie sytuacje, kiedy ktoś z rodziców chciał jechać na wycieczkę razem z klasą, kiedy do szkoły przychodzili rodzice, którzy byli wojskowymi, żołnierzami i wiadomo było, że są osobami sprawdzonymi. Chodziło o to, żeby ułatwić (tę) sytuację - wyjaśniał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zapowiedział również dalsze konsultacje nad szczegółami projektu.

Wątpliwości wobec noweli wnosiła wcześniej Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. Wskazała na realne zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci "poprzez wprowadzenie nieuzasadnionych wyjątków umożliwiających całkowite odstąpienie od realizacji obowiązków weryfikacji karalności bądź obowiązki te, w sposób nieuzasadniony, łagodzi".

Weto prezydenta w tej sprawie komentowali w piątek w "Tak Jest" w TVN24 wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz (Nowa Lewica) oraz poseł Kazimierz Smoliński (Prawo i Sprawiedliwość).

- Uważam, że źle się stało, natomiast oczywiście cieszy mnie głos ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który zapowiedział, że będzie konsultował te rozwiązania ponownie z Rzecznikiem Praw Dziecka - powiedziała wiceministra i przypomniała, że resort, Rzecznik Praw Dziecka oraz organizacje pozarządowe konsultowali zawetowany projekt. 

Wiceministra podkreśliła, że odrzucona przez prezydenta nowelizacja poszerzała katalog przestępstw wymienionych w lex Kamilek, między innymi o przestępstwa związane z handlem ludźmi. Został też w niej zawarty słowniczek, ponieważ, jak zauważyła, było dużo wątpliwości interpretacyjnych, nie tylko dla placówek oświatowych, ale dla wielu instytucji, które objęte są zakresem przedmiotowym tej ustawy.

Co zakładała nowelizacja?

Piechna-Więckiewicz tłumaczyła, jakie zmiany miała wprowadzić zawetowana przez prezydenta nowelizacja.

- Przepisy, które proponowało Ministerstwo Sprawiedliwości, przy których współpracowało Ministerstwo Edukacji Narodowej, oznaczały między innymi, że za pół roku mielibyśmy system, do którego to dostęp, mówię o poszerzeniu możliwości Krajowego Rejestru Karnego, miałby dyrektor szkoły w zakresie katalogu przestępstw wymienionego w lex Kamilek - powiedziała.

- Rodzice po pierwsze: nie musieliby płacić za zaświadczenia, po drugie: dyrektor na wniosek rodzica, który chciałby się podjąć opieki dziecka, czy na jednodniowej wycieczce, czy na dłuższym wyjeździe, po prostu sprawdzałby określone przestępstwa w rejestrze - kontynuowała. Dodała, że w ciągu dwóch, trzech dni taka informacja byłaby dostępna.

Wiceministra przypomniała, że na terenie całego kraju jest 60 punktów, które mogą wydać zaświadczenie. Według niej, jest to szczególnie uciążliwe dla osób pochodzących z małych miejscowości. - Zgłaszane były głosy rodziców o tym, że rezygnują z udziału w takim życiu szkolnym - powiedziała.

Poseł PiS: argumentem nie mogą być kolejki w sądach

Poseł PiS powiedział, że rozumie decyzję prezydenta. - Nie może być tak, że argumentem pana ministra jest to, że pan minister mówi: widziałem kolejki w sądzie osób, które czekają na zaświadczenie z Krajowego Rejestru Karnego i teraz, żeby te kolejki wyeliminować, to my rezygnujemy z przedstawienia tego zaświadczenia - mówił Smoliński.

W jego ocenie jest to "kompromitujące". - Jeżeli są kolejki, to należy je wyeliminować, ale nie poprzez wyeliminowanie w ogóle zaświadczenia, tylko usprawnienie - stwierdził polityk.

Smoliński: jeżeli są kolejki, to należy je wyeliminować, ale nie poprzez wyeliminowanie zaświadczenia, tylko usprawnienie
Źródło: TVN24

Piechna-Więckiewicz wtrąciła, że nowelizacja wcale nie zakładała "likwidacji zaświadczenia". - Obowiązywałoby prawo, w którym musiałby dyrektor wiedzieć, czy rodzic jest karany, czy nie, w dużo szerszym zakresie przedmiotowym, jeżeli chodzi o przestępstwa. Ta ustawa uzupełniała też luki, na przykład w przestępstwach związanych z handlem ludźmi. Tak, żeby wszystkie te przestępstwa były ujmowane w tego rodzaju zaświadczeniach - przekonywała.

Wiceministra edukacji: ustawa uzupełniała luki, rozszerzała katalog przestępstw o handel ludźmi
Źródło: TVN24

Poseł zauważył, że kolejki usprawniłaby na przykład możliwość elektronicznego pozyskania zaświadczenia. - Taka metoda była w tej ustawie - odpowiedziała wiceministra edukacji.

- Nie wiem, czy jest coś bardziej nowoczesnego niż dostęp dyrektora szkoły do elektronicznego systemu Krajowego Rejestru Karnego - tłumaczyła.

Polityczka Lewicy podkreśliła również, że jest "zaskoczona zbiegiem decyzji (o zawetowaniu ustawy) z jednoczesnym wielkim sprzeciwem wobec przedmiotu edukacja zdrowotna".

Nowy przedmiot ma pojawić się w szkołach od września tego roku. Środowiska prawicowe krytykują inicjatywę resortu edukacji i apelują o wypisywanie dzieci z zajęć. Jednocześnie lekarze tłumaczą, jakie korzyści może przynieść edukacja zdrowotna w szkołach.

OGLĄDAJ: Paulina Piechna-Więckiewicz, Kazimierz Smoliński
pc

Paulina Piechna-Więckiewicz, Kazimierz Smoliński

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: