Zacznijmy od niego - Fiore dei Liberi, pełne nazwisko Fiore Furlano de'i Liberi de Cividale d'Austria, rycerz, dyplomata, mistrz fechtunku z końca XIV wieku. Ważna postać w życiu Olbrychskiego. Ważna dla Akademii Szermierzy, klubu, który reprezentuje.
- Zostawił traktat szermierczy, bardzo dobrze napisany i zilustrowany, z obrazkami i znakomitymi opisami, z poradami, jak walczyć. Z tych opisów, po tylu wiekach, rekonstruujemy też stosowane przez niego techniki. Wydaje się, że naprawdę wiedział, o czym mówił i pisał. Ten podręcznik wciąż jest aktualny, techniki wciąż się sprawdzają. Istnieją cztery wersje manuskryptu, każda trochę inna, różnią się też liczbą stron - wyjaśnia Antoni.
"Dziadek kupił szablę i polecił nauczyciela"
Jak Olbrychski trafił do tego świata? Rocznik 1993. Absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, magisterium z pogranicza średniowiecza i okresu nowożytnego, na podstawie statutów ziemskich "Iura Masoviae Terrestria" - trzy tomy dawnych praw mazowieckich, na ich podstawie badał ewolucję prawa pod kątem zabójstw szlachciców. Pisał do historycznych magazynów i historycznych portali, jest autorem, jak sam mówi, "e-booczka" - "Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy". Historia, historia, historia.
Dlaczego na pierwszym miejscu średniowiecze? Chwila zastanowienia. - Na pewno te motywacje związane były z podróżowaniem w czasie, z barwnością tamtego świata, z możliwością zanurzenia się w źródła, co, zwłaszcza na początku, bywa bardzo pociągające. Za pasją do średniowiecza szło także zainteresowanie dawnym uzbrojeniem, rycerstwem i pojedynkami. Nie przyszło mi wtedy nawet przez myśl, żeby trenować szermierkę olimpijską, uwielbiałem fantastykę, gry RPG, "Gwiezdne wojny" i "Wiedźmina", chciałem się bić na prawdziwe miecze i szable. Zaczęło się jednak skromniej, bo razem z grupą kolegów organizowaliśmy na osiedlu walki na kije - opowiada.
Tu na scenę wkracza dziadek Antoniego - Daniel Olbrychski, aktor, w "Potopie" chorąży orszański Andrzej Kmicic. Człowiek sportu - zanim postawił na aktorstwo, marzył, że zostanie mistrzem olimpijskim. Biegi, konie, boks - we wszystkim był dobry, wielki trener Feliks "Papa" Stamm namawiał go nawet, by to boksem zajął się na dobre. Opowiada Olbrychski wnuk: - Dziadek widział, jak bardzo szermierka mnie fascynuje, więc kupił mi szablę i polecił nauczyciela, Tomka Mleczka, kaskadera z kręgów rekonstrukcyjnych. Miałem 13, góra 14 lat, ćwiczyliśmy z Tomkiem szable i miecz. A później znalazłem już klub, w którym jestem do dzisiaj, właśnie Akademię Szermierzy, zajmującą się szermierką historyczną.
"Zrobił z Podbipięty mitycznego herosa"
Zostańmy przy Trylogii. "Ogniem i mieczem" - pochodzący ze wsi Myszykiszki Longinus Podbipięta i jego Zerwikaptur, krzyżacki miecz dwuręczny odziedziczony po przodku Stowejce. Miecz, którego jedną ręką poza panem Longinusem unieść rady nie dawał nikt. Pytanie, które paść musi - ścięcie trzech głów, za jednym zamachem, co w "Ogniem i mieczem" Zerwikapturem czyni pan Podbipięta, realne czy bujda, literacka fikcja?