Trzy razy grał ze Szwecją, trzy razy przegrał. "Teraz boję się jednego"

Albania pokonana. Czas na Szwecję
Albania pokonana. Czas na Szwecję
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Do przerwy 0:1, w drugiej połowie strzelone dwa gole, wyszarpane zwycięstwo i wzruszenie Roberta Lewandowskiego. Albańczyków Biało-Czerwoni w Warszawie pokonali, we wtorek, w finale baraży o awans do mistrzostw świata, zmierzą się ze Szwedami. Jak grę młodszych kolegów ocenia Jacek Krzynówek? Czego obawia się przed tym decydującym meczem?
Artykuł dostępny w subskrypcji

56 412 - tylu kibiców przybyło w czwartkowy wieczór na Stadion Narodowy, by w walce o mundial wspierać wybrańców Jana Urbana. Emocji piłkarze dostarczyli aż w nadmiarze. W minucie 42. szok - strzegącego polskiej bramki Kamila Grabarę pokonał Arber Hoxha. Po przerwie trafieniami odpowiedzieli Robert Lewandowski i Piotr Zieliński, nerwów jednak nie brakowało. I znakomitej interwencji Grabary.

Jacek Krzynówek, lat blisko 50, meczów w reprezentacji rozegrał 96 (15 goli). W mistrzostwach świata występował dwukrotnie - 2002 (faza grupowa), 2006 (faza grupowa). W mistrzostwach Europy raz - 2008 (faza grupowa). Był gwiazda Bayeru Leverkusen, w Bundeslidze występował także w zespołach FC Nuernberg, VfL Wolfsburg i Hannover 96 (łącznie 178 meczów). Karierę oficjalnie zakończył w roku 2011.

Kibicuje, rywalizację z Albańczykami obserwował w bliska, z trybun Stadionu Narodowego. Wrażenia?

Polska pokonała w Warszawie Albanię 2:1. Emocji i nerwów nie brakowało
Polska pokonała w Warszawie Albanię 2:1. Emocji i nerwów nie brakowało
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

Rafał Kazimierczak: Mecz zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach, w tarapatach byliśmy naprawdę dużych.

Jacek Krzynówek: Należało się tego spodziewać, bo Albania jest drużyną trudną do pokonania. Żeby było jasne - nie był to super mecz, nie był to mecz wybitny, nic z tych rzeczy. Bardzo duży był za to ciężar gatunkowy, tym można chłopaków usprawiedliwić.

Naprawdę spodziewał się pan aż takich tarapatów? Niewiele brakowało, a Albańczycy strzeliliby drugiego gola.

Kurczę, z piękną kontrą wyszli, mieli stuprocentową sytuację na 2:0. Nie strzelili i za chwilkę to my trafiliśmy, na 1:1. To pokazuje naszą dojrzałość, to, że potrafimy stworzyć sytuację i ją wykorzystać, chociażby ze stałego fragmentu, jak przy tym golu "Lewego".

Pierwsze 10 minut, a nawet kwadrans, na plus, gra z naszej strony bardzo dobra. Nie chcę używać mocnych słów, zapytam w miarę spokojnie - co stało się potem, jak to możliwe, że grać przestaliśmy, skazując się na takie męki?

Założenie na pewno było takie, że w tych początkowych minutach strzelimy gola. I wtedy wszystko byłoby już prostsze. Nie zdobyliśmy, zaczęły się błędy, zaczęła się nerwówka. Nie chcę powtarzać, że nie ma słabych drużyn, ale... Nie będziemy wygrywać po trzy, cztery czy pięć do zera, zapomnijmy o tym. To są eliminacje mistrzostw świata, baraże, wielka stawka, z tyłu głowy plącze się myśl, że trzeba wygrać, bo to być albo nie być. Łatwo stać z boku i doradzać, a wszystko dzieje się przecież tam, na boisku, murawa wszystko weryfikuje. Tak - po kwadransie gra siadła, tak - nie tak to powinno wyglądać, tak - bramka dla Albanii to kuriozum, ale - kurczę - koniec końców to my się dzisiaj cieszymy.

Robert Lewandowski strzela wyrównującego gola
Robert Lewandowski strzela wyrównującego gola
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

Ta bramka dla Albanii padła po szokującym błędzie Jana Bednarka. Zaniemówił pan?

Pozostało 62% artykułu
Czytaj także: