Premier twierdzi, że nie zgodził się na "dyktat" płynący z "grupy Webera"

0107N188XRRR F16 OLKOWICZ KAMPANIA
Premier twierdzi, że nie zgodził się na "dyktat" w sprawie unijnej polityki migracyjnej. Materiał "Faktów po południu"
Źródło: TVN24

Będziemy konsekwentnie walczyć z przemocą polityczną grupy Webera i dlatego nie zgodziłem się wczoraj na ten dyktat, który stamtąd płynął - mówił premier Mateusz Morawiecki w Kościerzynie (Pomorskie). Odniósł się tym samym do wcześniejszej wypowiedzi przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej Manfreda Webera, a także do tego, że Polska i Węgry odmówiły na szczycie Unii Europejskiej przyjęcia konkluzji migracyjnych. Jednak, jak wyjaśniał wcześniej korespondent TVN24 w Brukseli, zablokowanie tych konkluzji nic nie zmieni w sprawie nowego unijnego rozporządzenia dotyczącego migracji, nad którym wciąż trwają prace na innym szczeblu.

Po zakończeniu w piątek dwudniowego szczytu UE w Brukseli przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel poinformował, że państwa Unii Europejskiej nie zdołały osiągnąć porozumienia w sprawie wspólnych konkluzji dotyczących polityki migracyjnej.

Czytaj także: Nie ma porozumienia w sprawie konkluzji migracyjnych na szczycie Unii Europejskiej

Premier Morawiecki powiedział w piątek w Brukseli, że nie ma zgody polskiego rządu na przymusowość relokacji. Szef rządu deklarował, że Polska nie zgodzi się na zmianę polityki w sprawie migracji i jest za dobrowolnością w tej sprawie.

premier
Premier Morawiecki: Polska pozostała przy konsensusie Rady Europejskiej z 2018 roku
Źródło: TVN24

Morawiecki: na wschodzie widzimy Grupę Wagnera, a na zachodzie działa grupa Webera

Szef rządu w sobotę spotkał się z mieszkańcami Kościerzyna (Pomorskie). Nawiązywał do kwestii bezpieczeństwa w kontekście Grupy Wagnera, która ma być przemieszczona na Białoruś.

- W tym trudnym czasie, pełnym ryzyk i niepewności, na wschodzie widzimy Grupę Wagnera, która ma się przemieścić na Białoruś, a na zachodzie działa grupa Webera - zaznaczył, nawiązując do wywiadu niemieckiego polityka, przewodniczącego grupy EPL w Parlamencie Europejskim Manfreda Webera dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

- Wyobrażacie sobie państwo w ustach bezczelnego Niemca słowa o zaporze ogniowej? (...) wstydu nie mają - ocenił Morawiecki.

Morawiecki: nie będzie nam Weber mówił o zaporze ogniowej

- A lider Niemiec (kanclerz Olaf Scholz - red.) mówi o tym, że polityka migracyjna musi być przyjęta przez Polskę także, bo musi odciążyć Niemcy. To my jesteśmy po to, żeby odciążać Niemcy? To ich sumienie musi być odciążone jak zapłacą reparacje w końcu za zbrodnie, które tu robili, także na kaszubskiej ziemi - mówił dalej premier.

- Nie będzie nam Weber mówił o zaporze ogniowej. Nie pozwolimy na to. Dlatego będziemy konsekwentnie walczyć z tą przemocą polityczną grupy Webera i dlatego nie zgodziłem się wczoraj na ten dyktat, który stamtąd płynął - dodał Morawiecki, odnosząc się do zablokowania przez Polskę konkluzji unijnego szczytu.

Weber nie mówił, że Niemcy są "jedyną siłą mogącą zastąpić PiS w Polsce"

Konkret24 przenalizował także wypowiedź Manfreda Webera z końca czerwca, do której teraz odwoływał się Morawiecki.

Politycy PiS: niemiecki europoseł uważa, że Niemcy są "jedyną siłą mogącą zastąpić PiS w Polsce". Nie, tego nie mówi

Weber w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung"  mówił między innymi: "Budujemy zaporę ogniową przeciwko PiS. Jesteśmy jedyną siłą, która może zastąpić PiS w Polsce i poprowadzić ten kraj z powrotem do Europy".

We wpisach części polityków pojawiła się sugestia, że Weber miał na myśli "Berlin", "Niemcy" lub "Niemców" jako "jedyną siłą mogącą zastąpić PiS w Polsce".

Z pełnego kontekstu wynika jasno, że niemiecki europoseł nie mówił o Niemcach, a o Europejskiej Partii Ludowej jako o "sile, która może zastąpić PiS w Polsce i poprowadzić kraj z powrotem do Europy". Świadczy o tym chociażby fakt, że mówi "my" o Eduardzie Hegerze - liderze słowackiej partii Demokraci, należącej do grupy EPL w europarlamencie.

Co zmieni zablokowanie konkluzji? Wyjaśniamy

Wcześniej wyjaśnialiśmy też, że zablokowanie przez Polskę unijnych konkluzji - o którym to wydarzeniu premier mówił teraz, że nie zgodził się na "dyktat" - nic nie zmieni w sprawie nowego unijnego rozporządzenia dotyczącego migracji.

Korespondent TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowski wyjaśniał, że zablokowanie tych konkluzji "nie zmieni nic w sprawie nowego rozporządzenia dotyczącego migracji". Jak zaznaczał, te przepisy powstają na innym szczeblu, na poziomie ministrów spraw wewnętrznych i tam dalej będą przyjmowane w drodze głosowania. 

"Dlatego też inne kraje nie obawiają się polskiej groźby zablokowania konkluzji, bo ich brak nie wpłynie na sytuację, nie zablokuje przyjęcia rozporządzania ani nie wstrzyma dalszych prac" - informował Sokołowski.

CZYTAJ TAKŻE: Czy unijny pakiet migracyjny zawiera przymus relokacji? Korespondent TVN24 wyjaśnia

sokl 1
Korespondent TVN24 wyjaśnia: w pakcie migracyjnym nie ma zapisu o przymusowej relokacji
Źródło: TVN24
TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: