Sławomir Cenckiewicz bez poświadczeń bezpieczeństwa. "Zataił fakt"

pap_20231221_1LV
Za odwołaniem Sławomira Cenckiewicza głosowało 248 posłów, przeciw 188, wstrzymało się sześciu
Źródło: TVN24

Sławomir Cenckiewicz przekazał w środę w mediach społecznościowych, że poinformowano go o cofnięciu poświadczeń bezpieczeństwa. Informację potwierdziliśmy w rozmowach z pracownikami ministerstwa obrony. "Powyższą decyzję odbieram jako represyjne narzędzie walki politycznej i zemsty, której celem jest zastraszenie mnie, poniżenie w oczach opinii publicznej" - napisał historyk.

Historyk Sławomir Cenckiewicz, były szef komisji ds. badania wpływów rosyjskich, tzw. komisji lex Tusk i były dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, zamieścił w środę oświadczenie w mediach społecznościowych.

"W dniu 31 lipca br. w godzinach południowych dwóch funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego (nazwiska są mi znane) przybyło do mojego mieszkania w celu zakomunikowania mi decyzji Dyrektor Zarządu V SKW z 31 lipca br. o cofnięciu moich poświadczeń bezpieczeństwa" - napisał na portalu X.

Nasz dziennikarz śledczy Robert Zieliński potwierdził w rozmowach z pracownikami resortu obrony narodowej, że SKW zakończyła postępowanie kontrolne decyzją o cofnięciu poświadczeń bezpieczeństwa znanego historyka. - W 2021 roku, gdy trwała procedura przyznania poświadczeń bezpieczeństwa, zataił przed funkcjonariuszami ważne fakty - mówi nasz rozmówca.

W swoim wpisie sam Cenckiewicz opisał sytuację takimi słowami: "Przekazano mi również uzasadnienie powyższej decyzji w której znalazły się informacje wrażliwe w postaci fragmentów wywiadu lekarskiego z 2020 r., co jest sytuacją bez precedensu".

Nasz rozmówca z MON wyjaśnia: - Sławomir Cenckiewicz zataił tak w ankiecie bezpieczeństwa, jak w rozmowach z funkcjonariuszami, fakt leczenia. Przyczyną odebrania certyfikatów jest kłamstwo - powiedział.

Historyk zapowiedział, że "w związku z powyższym oświadcza, że wykorzysta wszystkie środki ochrony prawnej w celu wyeliminowania tej decyzji z obrotu prawnego".

"Powyższą decyzję odbieram jako represyjne narzędzie walki politycznej i zemsty, której celem jest zastraszenie mnie, poniżenie w oczach opinii publicznej za głoszenie prawdy o współpracy SKW z FSB oraz szczególnej roli, jaką w zbliżeniu z rosyjskimi służbami specjalnymi odegrał obecny zastępca szefa SKW płk. Krzysztof Dusza" - przekazał.

"Takie działania ani mnie nie wystraszą, ani nie zatrzymają!" - zapewnił.

Pytania w tej sprawie skierowaliśmy do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: