Najnowsza kampania UNICEF Polska koncentruje się na zjawisku sharentingu, czyli udostępnianiu przez rodziców w mediach społecznościowych zdjęć, filmów i informacji z życia ich dzieci. Jej elementem jest spot "Status: udostępnione".
Jak mówiła na antenie TVN24 Renata Bem, Dyrektor Generalna UNICEF Polska, spot pokazuje z pozoru "dość niewinną i zabawną sytuację". Matka publikuje nagranie, na którym nastoletni chłopiec bawi się z młodszą siostrą, skacząc w piżamie na łóżku. Sytuacja przestaje być jednak zabwana i niewinna, gdy materiał trafia do jego rówieśników i staje się dla nastolatka źródłem upokorzenia.
Sharenting "to realne zagrożenie"
Jak tłumaczy Bem, kampania ma uświadamiać rodzicom, że publikowanie wizerunku dziecka może mieć poważne konsekwencje. - To nie jest tylko słodkie, śliczne zdjęcie w internecie, to jest realne zagrożenie - zauważa. - Tak długo, jak będą dzieci, które muszą prosić rodziców, żeby usunęli ich zdjęcie z internetu, powinniśmy o tym mówić.
Dyrektor generalna UNICEF Polska zwraca też uwagę na perspektywę samych dzieci. Najmłodsi mogą obawiać się nie tylko tego, w jaki sposób ich zdjęcia lub nagrania zostaną wykorzystane przez obce osoby, ale również reakcji rówieśników. Podkreśla, że udostępniane zdjęcia czy filmy mogą zostać kiedyś wykorzystane w sposób, "którego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić". Jej zdaniem przed publikacją warto, by rodzic zadał sobie jedno podstawowe pytanie. - Dla kogo ja to robię? Bo jeżeli odpowiedź będzie: dla siebie, bo na pewno nie dla dziecka, to już jest ten moment, kiedy trzeba się zastanowić - przekonuje.
Dzieci chcą być pytane o zgodę
Z raportu T-Mobile Polska "Status: Udostępnione - skala i charakterystyka sharentingu w Polsce" wynika, że 92 procent dzieci chciałoby, by rodzice pytali je o zgodę przed opublikowaniem ich zdjęcia. Co ciekawe, podobnego zdania jest niemal 80 procent rodziców. W praktyce jednak, jak wskazuje Bem, tylko 34 procent z nich przyznaje, że rzeczywiście pyta o zgodę dzieci.
Dyrektor Generalna UNICEF Polska zauważa, że dobre intencje rodziców w momencie publikacji "nie mają nic wspólnego z intencjami cyberprzestępców, z intencjami osób, które tylko czyhają na takie informacje w internecie". I daje przykład potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, w której do sieci trafiły opublikowane przez mamę zdjęcia 12-letniej dziewczynki w kostiumie kąpielowym w hotelu na Maledwidach, z oznaczeniem adresu. - Czego więcej trzeba? - pyta Bem.