Sawicka: trzysta tysięcy złotych albo areszt

Aleksander Tociej, prawnik Beaty Sawickiej, jest zadowolony z orzeczenia sądu
Aleksander Tociej, prawnik Beaty Sawickiej, jest zadowolony z orzeczenia sądu
Źródło: TVN24
Poznański sąd okręgowy zadecydował o aresztowaniu Beaty Sawickiej na trzy miesiące. Była posłanka uniknie aresztu, jeśli wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 300 tys. złotych. Sawicka ma na to 7 dni.

Sąd okręgowy rozpatrywał zażalenie prokuratury na wcześniejszą odmowę zastosowania wobec Sawickiej takiego środka zapobiegawczego.

Nie wiadomo jeszcze, czy Beata Sawicka dysponuje takimi pieniędzmi, ponieważ byłej posłanki zabrakło na sali sądowej. - Jest to bardzo wysoka kwota. Musimy porozmawiać z naszą klientką, czy jest w stanie ją zebrać w ciągu siedmiu dni - podkreślił Aleksander Tociej, prawnik Beaty Sawickiej. Jednak dodał, że samo orzeczenie sądu go cieszy, bo najprawdopodobniej najcięższy środek zapobiegawczy nie zostanie zastosowany.

Była posłanka została zatrzymana 5 listopada w jednym z hoteli na terenie Poznania przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To zatrzymanie sąd uznał jednak za niezasadne. W związku z tą samą sprawą burmistrz Helu Mirosław W. przebywa w areszcie od początku października.

Beata Sawicka i Mirosław W. zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBA w momencie przyjmowania łapówki za "ustawienie" przetargu na zakup 2-hektarowej działki na Helu. Miał na niej powstać kompleks rekreacyjno-hotelowo-wypoczynkowy.

Sawicka jest podejrzana o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Przestępstwa te są zagrożone karą do 10 lat więzienia.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: