"Polska i Świat"

Pushbacki migrantów na granicy z Białorusią. "Funkcjonariusze otwierają furtki w płocie i przez nie wypychają ludzi"

Wzdłuż granicy z Białorusią na terenie województwa podlaskiego stoi już stalowy płot. Prace trwają jeszcze na odcinku około jednego kilometra
Pytania o sytuację na granicy z Białorusią
Źródło: TVN24

To, że o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej mówi się mniej, nie oznacza, że mniej złego się tam dzieje. Ciągle aktualne są pytania o pushbacki, o przepychanie migrantów z powrotem przez granicę, i wciąż trudno jest weryfikować informacje na ten temat. Problemy z ich uzyskiwaniem ma nawet biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Mieszkaniec Podlasia Mariusz Kurnyta ps. Człowiek Lasu mówi, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej się znacząco nie zmieniła - nie ma już strefy zamkniętej, ale każdy, kto wchodzi do lasu, jest podejrzany o udzielanie pomocy uchodźcom. Ci, którzy od roku pomagają przy polsko-białoruskiej granicy, widzą, że nie zmieniło się też to, że nadal codziennie ktoś potrzebuje pomocy. Od kiedy stanął płot, migranci próbują dostać się częściej przez rozlewiska rzek.

Wolontariuszka z Grupy Granica Katarzyna Poskrobko podkreśla, że wpław próbują często przedostać się osoby bardzo wyczerpane i cierpiące na zatrucia.

Sprawozdawca ONZ do spraw migrantów apeluje o zaprzestanie dalszego narażania życia ludzkiego i pushbaków
Sprawozdawca ONZ do spraw migrantów apeluje o zaprzestanie dalszego narażania życia ludzkiego i pushbaków
Źródło: TVN24

Tylko w lipcu z prośbą o pomoc do Grupy Granica zgłosiło się ponad 850 osób. - My codziennie dostajemy po kilka wezwań po pomoc. W ciągu ostatniego tygodnia ponad 120 osób - wskazuje Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica.

Skargi migrantów, sprawozdawca ONZ mówi o pushbackach

Od migrantów słyszą też to samo - że nie zmieniła się procedura stosowana przez polskie służby. - Opowiadali o tym, że byli potraktowani bardzo brutalnie. Mężczyźni w tej grupie zostali pobici, ich telefony zostały zniszczone i wszystkie te osoby zostały wypchnięte za płot. Funkcjonariusze otwierają furtki w płocie i przez nie wypychają ludzi - mówi Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica.

Takie relacje słyszą nawet po tym jak po wizycie w Polsce sprawozdawca ONZ do spraw migrantów pierwszy raz wprost apeluje o zaprzestanie dalszego narażania życia ludzkiego i pushbacków, czyli wypychania ludzi na drugą stronę granicy.

Co najważniejsze, należy zaprzestać dalszego narażania życia ludzkiego i pushbacków oraz chronić prawa człowieka przysługujące migrantom
Felipe Gonzalez Morales
Specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka

- Pushbacki są i sam byłem świadkiem, jak jakiś czas temu, dwa-trzy tygodnie temu, pięciu chłopaków wywozili na wysokim bagnie w Białowieży - zapewnia Mariusz Kurnyta.

Na pytania o stosowanie pushbacków Straż Graniczna jednak nie odpowiada wprost. - Nie możemy propagować szlaku nielegalnej migracji przez granicę polską. To nie jest rozwiązanie: otwarcie szlaku nielegalnej migracji przez Polskę - mówi rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej por. Anna Michalska.

Wzdłuż granicy z Białorusią na terenie województwa podlaskiego stoi stalowy płot
Wzdłuż granicy z Białorusią na terenie województwa podlaskiego stoi stalowy płot
Źródło: Straż Graniczna/Twitter

Biuro RPO przygląda się sprawie pushbacków

To jest jednak poza jakąkolwiek kontrolą. Pod lupę takie sytuacje próbowało wziąć też biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. - Nie we wszystkich sprawach tak zwanych pushbacków wydawane są postanowienia, bo czasem jest to zwykła czynność polegająca na odstawieniu cudzoziemców do granicy i takie sytuacje nie są przez Straż Graniczą odnotowywane - podkreśla Maciej Grześkowiak z biura RPO.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają również inne skargi od cudzoziemców, na przetrzymywanie w takich strzeżonych ośrodkach. - Te skargi dotyczą takich kwestii, jak problemy z dostępem do opieki medycznej czy też długość detencji i ogólnie warunków, które panują w tych ośrodkach - dodaje Grześkowiak.

Kolejnym rozdziałem jest walka o zadośćuczynienie przed polskim sądem. Zdecydowała się na to rodzina z trójką dzieci z Afganistanu, która prawie sto dni spędziła w dwóch polskich strzeżonych ośrodkach. Za niesłuszne przetrzymywanie domagają się od Skarbu Państwa kilkudziesięciu tysięcy złotych.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: