Założony przez PiS Instytut Pileckiego podpisał umowę na wynajem biura dla swojej filii w Nowym Jorku w grudniu 2023 roku, tuż przed zmianą władzy. Umowa zobowiązała spółkę do otwarcia oddziału do 8 lipca ubiegłego roku. Tak się jednak nie stało, remont i adaptacja lokalu zakończyły się dopiero w grudniu, a oficjalna inauguracja prac miała miejsce w marcu tego roku.
Za opóźnienie - zgodnie z umową - nałożone zostały kary finansowe. Ich wysokość została określona w umowie: połowa dziennego czynszu za każdy nadprogramowy dzień, a po upływie 60 dni czynsz podwojony. To miesięczny koszt na poziomie 69 tysięcy dolarów, a po dwóch miesiącach - 138 tysięcy dolarów.
Prokuratura zawiadomiona
"Rzeczpospolita" przekazała we wtorek, że pełnomocnik Instytutu Pileckiego w Warszawie skierował 16 czerwca do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie, z którego wynika, że "osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki dopuściły się nadużycia udzielonych uprawnień i niedopełnienia obowiązków, czym działały na szkodę zarządzanej spółki", w szczególności w sprawie najmu i remontu nowojorskiej siedziby. Jak podał dziennik, łączna strata miała wynieść około 698 tysięcy dolarów.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba poinformował tvn24.pl, że "sprawa jest zarejestrowana" i "od początku lipca trwają czynności sprawdzające". "Nie zostało wszczęte śledztwo. Z uwagi na wstępny etap postępowania, nie udzielamy żadnych informacji w sprawie" - zaznaczył.
Przerzucają się odpowiedzialnością
Cytowany przez "Rzeczpospolitą" p.o. dyrektora Instytutu Karol Madaj przekonuje, że gdy obejmował funkcję na przełomie sierpnia i września 2025 roku, nie został poinformowany o skali kryzysu w Nowym Jorku przez Piotra Franaszka, który kierował nowojorską spółką.
Pilecki Institute USA Inc. jest spółką prawa amerykańskiego, której stuprocentowym udziałowcem jest Instytut Pileckiego w Warszawie.
Jak napisała "Rzeczpospolita", według rzeczniczki Instytutu Pileckiego Lukrecji Jaszewskiej okazało się, iż informacje przekazywane dyrektorowi Instytutu "były nieprawdziwe i nie znajdywały potwierdzenia w dokumentacji spółki".
Jak czytamy, zgodnie z informacjami od Franaszka "dyrektor Madaj poinformował CBA o szkodzie majątkowej równej wysokości kar umownych zapłaconych przez spółkę na poziomie 120 tysięcy dolarów, podczas gdy już w tym momencie kary opiewały na kwotę 360 tysięcy dolarów"
Według dziennika z tymi zarzutami nie zgadza się odwołany kilka tygodni temu Franaszek. Powiedział "Rz", że kary zapisane były w umowie najmu podpisanej i zaakceptowanej w grudniu 2024 roku przez ówczesnego pełniącego obowiązki szefa Instytutu Pileckego Wojciecha Kozłowskiego.
"Do czasu mojego powołania w marcu 2025 r. nie przygotowano otwarcia oddziału w USA" - stwierdził.
Według "Rzeczpospolitej" "konflikt, który rozgorzał wokół nowojorskiego oddziału Instytutu Pileckiego jak w soczewce pokazuje, że w latach 2022–2023 ówczesny minister kultury Piotr Gliński wraz ze współpracownikami podjęli decyzję o tworzeniu kosztownego projektu w Stanach Zjednoczonych bez szczegółowego programu, stabilnego modelu finansowania i zabezpieczenia wieloletnich zobowiązań wynikających z umowy najmu".