Polska

Prezydent o aborcji: dzieci z zespołem Downa powinny być chronione

Polska

Krzysztof Sitkowski / KPRPPrezydent Andrzej Duda w wywiadzie mówił m

- Jestem przeciwny jakiejkolwiek formie karania kobiet. Dobrze się stało, że projekt zakładający takie rozwiązanie został odrzucony - powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika "wSieci". Był pytany także o przetarg na śmigłowce dla wojska, relacje z Jarosławem Kaczyńskim i o to, czy popiera kandydaturę Donalda Tuska na drugą kadencję w RE.

Prezydent ocenił w wywiadzie, że należało skierować do dalszych prac w komisji projekty obu ustaw obywatelskich, a więc także propozycję środowisk lewicowych.

- Tym bardziej, że obiecywano poważne traktowanie wszystkich projektów społecznych. Nie dziwię się tym posłom Prawa i Sprawiedliwości, w tym Jarosławowi Kaczyńskiemu, którzy tak głosowali. To było rozwiązanie, które być może pozwoliłoby na uniknięcie całego, niepotrzebnego zamieszania - mówił Andrzej Duda pytany o Czarny Protest oraz o to, czy liderzy PiS słusznie zareagowali w tak zdecydowany sposób, odrzucając szybko projekt Ordo Iuris.

Na pytanie, jak należałoby docelowo rozwiązać sprawę ochrony życia w Polsce prezydent odparł: - Jestem przeciwny jakiejkolwiek formie karania kobiet. Dobrze się więc stało, że projekt zakładający takie rozwiązanie także w końcu został odrzucony. Kobieta ciężarna jest w szczególnej sytuacji, z wielu względów. Przyjęcie zasady karalności nie mieści mi się w głowie.

"Mówimy o dzieciach, które mogą żyć, mogą być szczęśliwe"

- Jednocześnie jestem zdania, że dzieci z zespołem Downa lub inną niepełnosprawnością powinny być zdecydowanie chronione. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dziś tzw. kompromis aborcyjny ich nie chroni. Ale tu potrzebne są też odpowiednie programy społeczne wspierające kobiety w trudnej ciąży i rodziny wychowujące dzieci dotknięte niepełnosprawnością. Wiem, że pani minister [rodziny Elżbieta - red.] Rafalska nad tymi kwestiami pracuje - dodał Andrzej Duda.

Na uwagę, że w ramach obecnego prawa też można je chronić, prezydent zaznaczył, że "to także jest pytanie, czy da się to zrobić praktycznie". - Mówimy o dzieciach, które mogą żyć, mogą być szczęśliwe. Przecież jest tak wiele świadectw ludzi niepełnosprawnych, którzy dziękują rodzicom za swoje życie - podkreślił.

Karczewski o apelu posłów do TK w sprawie aborcji
Karczewski o apelu posłów do TK w sprawie aborcjiRadio Zet
wideo 2/29

Agata Duda milczy. "To ja jestem politykiem, a nie ona"

Dziennikarze podczas rozmowy z prezydentem zauważyli, że "do konfliktu próbowano też wciągnąć" jego małżonkę. - Nikt chyba nie ma wątpliwości, że ci, którzy te emocje wywołują, czynią to intencjonalnie. Chcą politycznych awantur wokół aborcji. Czarny Protest był inteligentnie zaplanowany. Lecz moja żona w żadną awanturę wciągnąć się nie da. Zresztą w ogóle nie zabiera głosu w sprawach politycznych, a już zwłaszcza takich, gdzie nie da się wypowiedzieć nie stając po jednej stronie głębokiego sporu. Nie ma w dodatku takiego obowiązku. To ja jestem politykiem, a nie ona. Ona jest Pierwszą Damą - oświadczył.

Dopytywany o zarzuty "prasy liberalno-lewicowej" wobec jego żony, że ogranicza się do aktywności charytatywnej i społecznej oraz że milczy, prezydent zaznaczył, że te same media były bardzo niezadowolone z faktu, że to on wygrał wybory, więc zawsze będą krytyczne wobec tej prezydentury, w każdym jej wymiarze.

- Niestety, atakują także moją żonę. Ubolewam nad tym. Zapewniam, że Agata jest osobą niezależną. To ona podjęła decyzję, by nie udzielać żadnych wywiadów. Realizuje obowiązki właściwe - jej zdaniem - dla Pierwszej Damy, wspiera akcje dobroczynne, pomaga ludziom, nie ukrywa tego przed mediami. Jest bardzo aktywna. Ci, którzy uważnie ją obserwują i uczciwie oceniają, doskonale to wiedzą" - podkreślił Andrzej Duda.

Caracale? Wielu ekspertów "wyraża zdziwienie"

Prezydent był także pytany o przetarg na wyposażenie polskiego wojska. Stwierdził, że polski rząd stał twardo na gruncie interesu gospodarczego Polski. Zaznaczył, że to strona francuska nie wypełniła wymagań ustawy co do wartości offsetu.

Prezydent podkreślił, że zna opinie ekspertów, którzy - jak mówił - "wyrażają zdziwienie, że poprzedni rząd zdecydował się na jedną platformę, na bazie której chciano zbudować i śmigłowiec transportowy, i śmigłowiec do akcji poszukiwawczych i ratowniczych, i do zwalczania okrętów podwodnych, i dla sił specjalnych".

- W oczach wielu z nich był to rodzaj dziwnego eksperymentu. Dla mnie najważniejsze jest to, byśmy dysponowali maszynami sprawdzonymi w działaniu, bezpiecznymi dla żołnierzy, sprawnymi i nowoczesnymi - zaznaczył Duda.

"Niektóre propozycje francuskie były całkowicie sprzeczne z polskimi priorytetami"

Na uwagę, że prezydent Francji odwołał wizytę w Warszawie (po tym jak został zakończony przetarg) Andrzej Duda odparł: - Nie powinniśmy się przejmować takimi gestami.

- Jacek Saryusz-Wolski, notabene europoseł PO, słusznie podkreśla, że Francuzi są pragmatyczni, a my zachowaliśmy się tym razem tak, jak oni zachowują się zawsze - pragmatycznie - ocenił prezydent.

Według Dudy strona francuska nie wypełniła wymagań ustawy co do wartości offsetu. Prezydent zauważył, że oferta Francji "była wyraźnie niższa niż wartość kontraktu, i mimo wezwań nie pojawiły się lepsze propozycje, zmieniano jedynie mnożniki".

Zdaniem prezydenta "polski rząd stał twardo na gruncie naszego interesu gospodarczego". - Z moich informacji wynika, że niektóre propozycje francuskie były całkowicie sprzeczne z polskimi priorytetami - mówił. - A co do spotkania z prezydentem Hollandem: myślę, że nie trzeba będzie na nie długo czekać. Dlaczego? Bo Francuzi są pragmatyczni.

Na uwagę o pojawiające się głosy, według których kontrakt na caracale był ceną za poparcie Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej prezydent odpowiedział: - Francuscy politycy przy każdej rozmowie wtrącają kwestie gospodarcze, pilnując interesów francuskich firm. Są absolutnie bezwzględni. I możemy się na nich tylko wzorować. Gdzie tylko mogę, zabieram ze sobą przedstawicieli resortów gospodarczych, biznesu, zachęcam, pomagam, ułatwiam kontakty, staram się usuwać przeszkody - powiedział Andrzej Duda.

Tusk "nie postrzega swojego stanowiska jako takie, które ma służyć Polsce"

Duda w rozmowie z "wSieci" nie chciał odpowiedzieć, czy popiera kandydaturę Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej. - Decyzję w tej sprawie podejmie polski rząd. Proszę jednak pamiętać, że ostateczna decyzja zapadnie na forum unijnym. Dzisiaj nasze jednoznaczne opowiedzenie się za jakąś kandydaturą oznaczałoby przedwczesne wyłożenie kart na stół, ograniczyłoby to nasze możliwości negocjacyjne - powiedział.

Na pytanie czy Donald Tusk dobrze służy Polsce na swoim stanowisku Andrzej Duda odparł: - Nie mam poczucia, żeby pan przewodniczący postrzegał swoje stanowisko jako takie, które ma służyć Polsce. Nad czym ubolewam, bo choć teoretycznie powinien być bezstronnym urzędnikiem, to jednak przykład innych ważnych polityków w instytucjach unijnych wskazuje, że pamiętają oni o swoich krajach i pilnują ich interesów". Prezydent był też pytany czy Donald Tusk byłby groźnym kandydatem w walce o prezydenturę w roku 2020. - Może być wielu kandydatów. Pan Petru, pan Biedroń, pan Tusk, pan Korwin-Mikke. Dla mnie najważniejsze jest możliwie najlepsze wypełnienie moich zobowiązań w tej kadencji. Kolejne wybory prezydenckie to wciąż odległa perspektywa, a ja wyznaczyłem sobie konkretne cele do zrealizowania - podkreślił.

"Normalne stosunki z Jarosławem Kaczyńskim"

Na pytanie, jak wyglądają jego relacje z liderem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim, Andrzej Duda stwierdził, że "normalnie".

- Realizujemy nasz program, o czym już wcześniej mówiłem. Wyglądają tak, jak powinny wyglądać relacje z liderem ugrupowania, które rządzi, i które wystawiło mnie jako kandydata na prezydenta. A był to wszakże ruch niepozbawiony ryzyka - powiedział prezydent.

I dodał: - Okazało się, że Jarosław Kaczyński miał rację.

Duda: Rzepliński "stał się po prostu politykiem opozycji"

Andrzej Duda w sprawie konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego opowiedział się po stronie rządu. Stwierdził, że prezes TK Andrzej Rzepliński "stał się po prostu politykiem opozycji". - Myślę, że dawno już przekroczył granicę, poza którą nie tylko prezes, ale i sędzia Trybunału Konstytucyjnego nigdy wejść nie powinien - ocenił.

Podkreślił, że wybór nowego przewodniczącego TK "musi nastąpić zgodnie z prawem".

- To, co dzieje się w Trybunale, jest bulwersujące - ocenił. Dodał, że sędziowie powinni przestrzegać prawa tak, jak wszyscy obywatele.

Autor: pk/kk / Źródło: PAP, wSieci

Źródło zdjęcia głównego: Krzysztof Sitkowski / KPRP

Pozostałe wiadomości