We wtorek na początku posiedzenia rządu Donald Tusk zacytował treść SMS-a, którego otrzymał "od osoby, która pomaga teraz w Polsce ludziom potrzebującym".
"Proszę, stańcie w obronie żołnierzy. Błagam. Na mojej zmianie w Afganistanie stwierdziliśmy śmierć ostatniej polskiej ofiary, plutonowego, którego żona była w tym czasie w Polsce w ciąży. Spędziłam tam rok życia. Wszyscy żołnierze staną za wami. Dla żołnierzy to ważniejsze niż wszystko inne. Ten Afganistan był dla wszystkich tak ważny. Ja dostałam medal od Amerykanów za pomoc im właśnie, za leczenie Amerykanów. Nie musiałam tego robić. Naszymi polskimi lekami ich leczyliśmy. Serce na dłoni mieliśmy" - zacytował premier.
- Wiecie dobrze, skąd ten bardzo poruszający apel. Chciałbym, żeby te słowa dotarły do naszych sojuszników, żeby już nigdy więcej nikt nie lekceważył wysiłku naszych żołnierzy - mówił Tusk.
Sekretarz wojny USA Hegseth powiedział w sobotę dziennikarzom, że był na misji w Afganistanie, gdzie w Kabulu widział przy kwaterze głównej sił sojuszniczych 50 flag uczestniczących państw. - Tylko że może pięć z nich faktycznie wnosiło jakiś wkład. W zasadzie to bliżej było jednego lub dwóch, które były naprawdę zaangażowane w operacje bojowe - ocenił.
Tusk: wzajemny szacunek jest fundamentem autentycznego sojuszu
Tusk podkreślił, że "wszędzie tam, gdzie nasi sojusznicy, w tym najbliższy sojusznik, Amerykanie, potrzebowali naszego udziału, wszędzie tam polscy żołnierze, Polska, stawali ramię w ramię z nimi, bo tak rozumiemy lojalność i zobowiązania sojusznicze".
- Bardzo źle się dzieje, kiedy ktoś lekceważy, szczególnie takie zaangażowanie polskich żołnierzy, które kończy się śmiercią niektórych z nich - dodał.
- Bardzo bym chciał, szczególnie teraz, (...) żeby wszyscy, niezależnie od wielkości, od znaczenia, od siły, zrozumieli, że wzajemny szacunek jest absolutnym fundamentem autentycznego sojuszu i że każdy musi szanować siebie nawzajem, bo bez wzajemnego szacunku trudno wyobrazić sobie później zdolność do poświęcenia. To Polacy zawsze pokazywali, że kiedy się na coś umawiamy, to jesteśmy zdolni poświęcić również to, co jest najcenniejsze - mówił szef polskiego rządu.
- Szczerze powiedziawszy, liczyłem też na głos pana prezydenta w tej sprawie, ale chyba się przeliczyłem - podsumował.
Czarzasty po słowach Hegsetha: upominam się o pamięć dla polskich żołnierzy
Do wypowiedzi Hegsetha odniósł się także podczas wtorkowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
- Po raz kolejny upominam się o pamięć o polskich żołnierzach. Po raz kolejny zwracam się do przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, żeby nie robili takich rzeczy i żeby nie opowiadali słów, które są złe dla rodzin polskich żołnierzy i dla polskiej dumy narodowej - zaapelował.
Zwrócił uwagę, że "po skandalicznej wypowiedzi prezydenta Trumpa" oraz po - jego zdaniem - także "skandalicznej" wypowiedzi Heghtetha "nie słyszał w tej sprawie protestu" ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Jak dodał, on sam uważa to za "uwłaczające polskim żołnierzom".
- Panie prezydencie, za uwłaczające polskim żołnierzom (uważam - red.), że nie jest pan w stanie upomnieć się o ich godność i o godność ludzi, którzy zginęli - zwrócił się do Nawrockiego.
Marszałek Sejmu odniósł się też do uwagi jednego z reporterów, według którego prezydent Nawrocki jeszcze w styczniu tego roku w Szczecinie mówił między innymi, że polscy żołnierze po roku 1989 płacili krwią za sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, za bezpieczeństwo RP i całego świata, także w misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie.
Czarzasty pozostał przy swoim stanowisku, gdyż - jego zdaniem - "nie było odwagi w głosie pana prezydenta, który wskazałby na tego, kto polskich żołnierzy nie dostrzegł". Jak dodał, "ta osoba, nazywa się Trump". - Pamiętam tę wypowiedź (prezydenta Nawrockiego - red.), ale tam nazwisko pana Trumpa nie padło. Rozumiem, że ze strachu. Więc więcej odwagi, panie prezydencie - dodał marszałek.
Rzecznik prezydenta odpowiada
Do wtorkowych wypowiedzi premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jego zdaniem prezydent wielokrotnie wyrażał uznanie dla polskich żołnierzy uczestniczących w misji afgańskiej.
- Polscy żołnierze są bohaterami, zasługującymi na szacunek i wdzięczność za swoją służbę, a pamięć o poległych powinna zostać z nami na zawsze - przekazał rzecznik.
Jednocześnie zarzucił przedstawicielom koalicji rządzącej wykorzystywanie sprawy do bieżącego sporu politycznego. - Uwłaczające pamięci poległych i godności polskiego munduru jest wykorzystywanie poświęcenia naszych żołnierzy do bieżącej walki politycznej - zaznaczył.
- Niestety, właśnie to robią dziś premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i przedstawiciele koalicji rządzącej. Pamięć o tych, którzy oddali życie w służbie Ojczyźnie, powinna łączyć Polaków, a nie służyć do wywoływania kolejnych politycznych konfliktów - dodał Leśkiewicz.
W trakcie dwóch dekad obecności wojsk NATO w Afganistanie (2001-2021) zginęło około 3,5 tysiąca żołnierzy wojsk sojuszniczych, z czego około 2,5 tysiąca stanowili Amerykanie, a pozostałą część - żołnierze z 31 innych krajów, w tym 44 Polaków.