Premier do "milczącej większości polskich rodzin": proszę, by wasza mądrość przeważyła

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
ads/kg
Źródło:
TVN24
Premier o orzeczeniu TK w sprawie aborcji

Apeluję, by powstrzymać się od aktów agresji. To może doprowadzić do eskalacji, która może doprowadzić do czegoś bardzo złego - powiedział premier Mateusz Morawiecki. Odniósł się do trwających protestów w sprawie orzeczenia Trybunału Julii Przyłębskiej dotyczącego aborcji.

Trybunał Przyłębskiej orzekł w czwartek o niezgodności z konstytucją prawa do aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Orzeczenie zapadło większością głosów, zdanie odrębne złożyło dwóch sędziów.

Od czwartku w całej Polsce trwają protesty przeciw zmianom w prawie aborcyjnym.

Morawiecki: orzeczenie Trybunału nie dotyczy sytuacji, gdy zagrożone jest życie matki

Premier Mateusz Morawiecki wygłosił oświadczenie w tej sprawie na wtorkowej konferencji prasowej. - We wszystkich przypadkach ciąż, w których zagrożone jest życie lub zdrowie kobiety, ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie ma odniesienia - przypominał.

Mówił, że "dramaty, które przeżywają kobiety, kiedy dowiedzą się o bardzo poważnych chorobach swojego dziecka, płodu są niewyobrażalne". - Kobiety nie powinny być narażane na to, by być zmuszane do aktów heroizmu. Dlatego ten zapis o zdrowiu matki nie został naruszony - dodał.

"Apeluję, by powstrzymać się od aktów agresji"

Odnosząc się do trwających w całym kraju protestów, powiedział: - Każdy, dla kogo dobro Rzeczypospolitej jest wartością, powinien dążyć do uspokojenia sytuacji. Dodał, że "nie ma przyzwolenia na ataki na świętości, kościoły".

- Wykluczamy wszelką agresję w życiu publicznym. Apeluję, by powstrzymać się od aktów agresji. To może doprowadzić do eskalacji, która może doprowadzić do czegoś bardzo złego w naszym społeczeństwie - powiedział Morawiecki.

Dodał, że "dzisiejsze wzburzenie i sytuacje na ulicach, które oznaczają akty agresji, wandalizmu, ataków, są absolutnie wykluczone, nie powinny mieć miejsca". - Będziemy im ze stanowczością przeciwdziałać, bo burzą ład społeczny i prowadzą do nierespektowania prawa - zapowiedział.

Morawiecki zwrócił się też do "milczącej większości polskich rodzin". - Dziękuję za wasz spokój, wszystkich rodzin, które z troską pochylają się nad każdą sytuacją, także dotyczącą tych stanów rzeczywistych, które dzisiaj są dyskutowane. Proszę, by mądrość milczącej większości przeważyła, by nie doprowadzić do eskalacji tego sporu - powiedział szef rządu.

Mateusz MorawieckiKrystian Maj/KPRM

"Będę zalecał wprowadzenie badań prenatalnych dla wszystkich"

Morawiecki mówił też na konferencji o badaniach prenatalnych. Jak powiedział, w ostatnich latach zostały rozszerzone i "stosowane są bardzo szerokie zalecenia". - A najlepszym dowodem jest to, że badaniom prenatalnym poddanych jest 40 procent więcej kobiet niż w roku 2015 - dodał.

Zapowiedział, że "będzie zalecał wprowadzenie badań prenatalnych dla wszystkich, bo dzisiaj to jest dla kobiet powyżej 35. roku życia lub kobiet z różnymi powikłaniami ciąży". - To jest bardzo ważne, by na jak najwcześniejszym etapie rozpoznać rozwój dziecka, bo dzisiaj można dokonywać (...) także w łonie matki operacji, różnego rodzaju odpowiedniej terapii, która wesprze matkę, wesprze dziecko - powiedział szef rządu.

"Prawo wyboru jest rzeczywiście kwestią fundamentalną"

Premier stwierdził też, że "wolność wyboru, prawo wyboru jest rzeczywiście kwestią fundamentalną". - Ale chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że żeby zrealizować tę wolność wyboru, trzeba żyć. Ten, kto nie żyje, nie może realizować prawa do wolności wyboru - mówił.

- Wiem, że bardzo wiele różnych sytuacji powoduje bardzo wiele emocji, że nie jesteśmy często w stanie sobie wyobrazić, jak różne są to sytuacje. I dlatego chcę podkreślić, że będziemy z ogromną troską podchodzić do wszystkich sytuacji, wszystkich kobiet. Będziemy pomagać kobietom, dzieciom po to, by mogły się normalnie rozwijać w łonie matki, a później żeby mogły normalnie żyć - zadeklarował Morawiecki.

Autor:ads/kg

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24