Oskarża Biuro Rzecznika Praw Dziecka o mobbing. "To nie dotyczy tylko mnie"

Siedziba biura Rzecznika Praw Dziecka
Suchecka: te pisma mnożyły się i sprawiały, że ludzie pracowali więcej i więcej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Rafał Guz/PAP
"Nie było mi łatwo opowiedzieć, bo o złym traktowaniu w pracy, które nas spotyka, nigdy nie jest. Uznałem jednak, że trzeba" - napisał Łukasz Korzeniowski, były prawnik w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. Jego pozew zwrócił uwagę dziennikarek Agaty Listoś-Kostrzewy i Justyny Sucheckiej na sytuację pracowników instytucji kierowanej przez Monikę Horną-Cieślak. Ich reportaże ujawniły poruszające historie.

Dziennikarka "Czarno na białym" Agata Listoś-Kostrzewa i dziennikarka tvn24.pl Justyna Suchecka opisały warunki pracy, jakie panują w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. Na podstawie relacji niemal 20 byłych i obecnych pracowników naświetliły obraz mobbingu, przepracowania i przewlekłego stresu, jaki panuje w instytucji kierowanej przez Monikę Horną-Cieślak.

Jak jednak podkreśliły, "zaczęło się od informacji o pozwie Łukasza Korzeniowskiego". "Młody prawnik, którego do pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka (BRPD) osobiście zrekrutowała Monika Horna-Cieślak już tam nie pracuje i domaga się zadośćuczynienia oraz przeprosin między innymi za mobbing, jakiego miał doświadczyć w pracy" - napisały.

W czwartek do historii opisanych przez dziennikarki odniósł się sam Korzeniowski. "Nie było mi łatwo opowiedzieć, bo o złym traktowaniu w pracy, które nas spotyka, nigdy nie jest. Uznałem jednak, że trzeba. Bo to nie dotyczy tylko mnie. Ale wielu pracowników" - napisał na portalu X, pokazując teksty Listoś-Kostrzewy i Sucheckiej.

Kulisy pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. "To nie jest tylko opowieść"

W czwartek na antenie TVN24 dziennikarki mówiły szerzej o sytuacji w Biurze Rzecznika Praw Dziecka i pracy ponad siły. Suchecka podkreśliła, że Rzeczniczka Praw Dziecka "podejmowała decyzje organizacyjne, które, zdaniem pracowników, tę pracę jeszcze wzmagały".

Dziennikarka tvn24.pl zaznaczyła też, że "to nie jest tylko opowieść". - Ona jest potwierdzona zwolnieniami lekarskimi, dokumentacją medyczną, bardzo przejmującymi historami. W skrajnych przypadkach nasi rozmówcy mówili o myślach samobójczych - mówiła.

Oświadczenie Biura RPD

Po naszej publikacji Biuro Rzecznika Praw Dziecka wydało oświadczenie, w którym odnosi się do zarzutów. Oświadczenie to rozmija się jednak kilkukrotnie z prawdą. Biuro twierdzi między innymi, że zastępca RPD "Pan Adam Chmura nie zrezygnował z pracy, a został odwołany z funkcji Zastępcy Rzecznika Praw Dziecka". To nieprawda - autorki tekstu posiadają złożoną przez Chmurę rezygnację i screen wiadomości, w której rzeczniczka na nią odpowiada i dziękuje "za podjęcie decyzji". Ponadto w oświadczeniu czytamy: "Redakcja, mimo takiej możliwości wskazywanej wielokrotnie przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka, nie wyraziła chęci rozmowy ze wszystkimi pracownikami Biura Rzecznika Praw Dziecka".

Autorki tekstu nie dostały zaproszenia do rozmowy "ze wszystkimi pracownikami". W czasie ponad dwugodzinnej rozmowy Biuro RPD zaproponowało im konkretnie rozmowę z jedną dyrektorką i z tej możliwości skorzystały. Sugerowano też rozmowy z przedstawicielami różnych działów - autorki z tej możliwości skorzystały, jednakże zobowiązały się do zachowania anonimowości rozmówców, czego w BRPD mają świadomość.

Równocześnie oświadczenie zawiera tezy, które również przywołujemy w naszych materiałach - jak choćby tę, że Biuro po przejęciu od Mikołaja Pawlaka było w fatalnym stanie. 

Tutaj przeczytasz całe oświadczenie Biura RPD

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: