Polska

Kilkuset akademików krytykuje Gowina, ten odpowiada: to drobna cząstka środowiska

Polska

08.02.2016 | Polscy akademicy w liście do Gowina sprzeciwiają się insynuacjom ws. lidera KOD
Fakty TVNŚrodowisko akademickie zaprotestowało przeciwko wypowiedziom Jarosława Gowina

Kilkaset osób ze środowiska akademickiego podpisało list otwarty skierowany do ministra nauki Jarosława Gowina. Protestują przeciwko słowom wicepremiera dotyczących lidera KOD Mateusza Kijowskiego. W "Kropce nad i" Gowin stwierdził, że jego dziadek "był związany z komunistycznym aparatem represji". ("Fakty" TVN)

W zeszłym tygodniu Jarosław Gowin był gościem "Kropki nad i". Wicepremier i minister nauki w rządzie PiS ocenił w programie, że "istnieje pewien historyczny związek między częścią tych, którzy protestują a środowiskiem (komunistycznym - red.)". Wypowiadał się też na temat związków rodzinnych lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego. Jak stwierdził, jego dziadek "był związany z komunistycznym aparatem represji".

"Gra polityczna na niskim poziomie"

Słowa Gowina wywołały oburzenie - przeciwko jego wypowiedziom zaprotestowało środowisko akademickie. Ponad 400 naukowców z uczelni w całym kraju podpisało list otwarty do ministra. "Jako członkowie społeczności akademickiej wyrażamy swój kategoryczny sprzeciw wobec wykorzystywania w debacie publicznej, a zwłaszcza politycznej, odniesień do pochodzenia rodzinnego osób biorących w niej udział (…) Protestujemy przeciwko formułowaniu oskarżeń w schemacie insynuacji, aluzji i niedopowiedzeń" - czytamy w liście.

- To grono jest bardzo zróżnicowane, nie ma nic wspólnego z orientacją polityczną - podkreśla prof. Monika Płatek z Uniwersytetu Warszawskiego. - Minister nauki, odpowiedzialny za słowo, odpowiedzialny za rzetelność, posługuje się insynuacjami, domysłami. Posługuje się tak naprawdę mową typową dla ubecji w latach sześćdziesiątych - mówi o Gowinie.

- Włączył się w bardzo brutalną, i na niskim poziomie grę polityczną - ocenia prof. Ludwik Turko z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Sam minister znaczenie listu bagatelizuje. - Kadra akademicka składa się ze 100 tys. osób, więc te 400, z całym szacunkiem dla nich, reprezentuje bardzo drobną cząstkę tego środowiska - ocenił.

Jak dodał, "każdy ma prawo krytykować ministra". - Ja mam prawo pozostać przy swoim zdaniu - podkreślił.

ZOBACZ WIĘCEJ MATERIAŁÓW "FAKTÓW" TVN

Autor: kg/ja / Źródło: "Fakty" TVN

Źródło zdjęcia głównego: "Fakty" TVN

Pozostałe wiadomości