Prokurator: matka przyznała się, że zabiła w hostelu swojego 10-letniego syna

TVN24

Aktualizacja:
KMP LublinMatka chłopca została zatrzymana w sobotę rano na terenie Puław

W niedzielę lubelska prokuratura przesłuchała matkę 10-letniego chłopca, który został uduszony w hostelu. - Usłyszała zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem z motywacji zasługującej na szczególne potępienie – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie o przyjętej przez prokuraturę kwalifikacji wobec Moniki S.

38-latka przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła wyjaśnienia, których treści prokuratura nie ujawnia z uwagi na dobro postępowania. Po przesłuchaniu prokurator skierował wniosek o tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Sąd przychylił się do tego wniosku. W niedzielę odbyła się też sekcja zwłok dziecka.

Zarzut prokuratorski dotyczy tego, co się stało 29 listopada 2019 roku w Lublinie. - Monika S. działała w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia małoletniego syna, ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, nakrywając kołdrą jego ciało wraz z głową, unieruchomiła je, przytrzymując własnym ciałem i w ten sposób doprowadziła do uduszenia pokrzywdzonego – poinformowała rzeczniczka prokuratury.

Monice S. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. W tej chwili trwają intensywne czynności dowodowe. Więcej informacji i szczegółów prokuratura nie podaje.

Poszukiwania

W piątek, około godziny 14, syn Moniki S. został znaleziony martwy w hostelu w Lublinie przy ulicy Orlej. Z ustaleń policji wynikało, że kobieta dzień wcześniej odebrała chłopca ze szkoły, po czym oboje pojechali do Lublina i zameldowali się w hostelu. W piątek Monika S. samotnie opuściła pokój. Była ostatnią osobą, która widziała chłopca.

Policjanci zatrzymali ją w sobotę rano na terenie Puław (województwo lubelskie).

- Przed zatrzymaniem matki, ojciec dziecka został przesłuchany w charakterze świadka - przekazał komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Po przesłuchaniu został zwolniony, bo nie miał nic wspólnego z tragedią.

Zarzuty przywłaszczenia

Monika S. jest znana w Lublinie. Przez pewien czas kierowała katolicką organizacją charytatywną, która pomaga osobom bezdomnym, chorym, niepełnosprawnym, uzależnionym i ubogim.

Znana jest też lubelskim śledczym. Prokuratura potwierdza, że była prezes ośrodka pod koniec ubiegłego roku usłyszała zarzuty przywłaszczenia ponad 200 tysięcy złotych.

- Łącznie usłyszała już cztery zarzuty w tej sprawie. Pierwszy zarzut dotyczy przywłaszczenia 183 tysięcy złotych. Drugi zarzut to poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i sfałszowania raportów kasowych i w ten sposób przywłaszczyła 24 tysiące złotych - w rozmowie z tvn24.pl wylicza prokurator Kępka.

Trzeci i czwarty zarzut dotyczy działania wspólnie i w porozumieniu z dwoma mężczyznami, przez co doprowadziła do wyłudzenia dwóch kredytów na kwoty równe 38 i 55 tysięcy złotych. – Wystawiła sfałszowane zaświadczenie o zatrudnieniu drugiej osoby i później potwierdziła to od banku, dzięki czemu te osoby dostały kredyt - dodaje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Według nieoficjalnych informacji te pieniądze miała przeznaczać m.in. na spłatę długów.

Monika S. została zatrzymana z końcem listopada 2018 roku i wówczas została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Następnie sąd uchylił areszt i zamienił środek zapobiegawczy na poręczenie majątkowe w kwocie 25 tysięcy złotych.

W toku tego śledztwa prokurator uzupełniał pierwsze zarzuty wobec byłej prezes. To postępowanie wciąż jest w toku, nie ma jeszcze aktu oskarżenia.

Autor: nina/gp / Źródło: TVN24 Białystok

Źródło zdjęcia głównego: KMP Lublin