Polska

Latające dachówki atakują

Polska

Aktualizacja:
Latające dachówki atakują
TVN24Latające dachówki atakują

Dachówki spadają z nieba, a dokładnie z dachu budynku poczty w Kościerzynie (woj. pomorskie). Kierownictwo poczty - zamiast ogrodzić niebezpieczny teren - o zdrowie i życie kilkuset klientów, którzy dziennie odwiedzają placówkę, postanowiło zadbać w inny sposób. Na ścianie już zabytkowego budynku nakleili kartkę z napisem: "Uwaga! Spadające dachówki".

Takie ogłoszenie wywieszono na ścianie Urzędu Pocztowego nr 1 w Kościerzynie. Nie każdy jednak ją zauważa. Wszyscy są za to oburzeni, ale nie mają wyjścia. Do urzędu wejście jest bowiem tylko jedne. Po drodze każda z osób ryzykuje więc dostaniem w głowę dachówką - ryzykuje więc, jeśli już nie życiem, to przynajmniej zdrowiem.

"Dwie dachówki spadły"

Naczelnik urzędu, Alicja Ebertowska działania poczty tłumaczy: - Z tego co ja wiem, to dwie dachówki spadły do tej pory.

Przyznaje jednak, że w każdej chwili może spaść kolejna i komuś wyrządzić krzywdę - Zgadza się. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego zareagowałam - dodaje.

Jak mówi, więcej działań w tej sprawie, poza powieszeniem kartki na ścianie budynku, może podjąć "jednostka nadrzędna" mieszcząca się w Szczecinie. Ta o kłopocie została poinformowana 17 stycznia. Jednak również tam urzędnicy nie widzą zagrożenia. - Ten dach, jak pogoda się poprawi, myślę że będzie jeszcze raz dokładnie przejrzany - poinformował Bogdan Lenkiewicz, rzecznik regionalny Poczty Polskiej.

Szef straży miejskiej "miejsca nie rozpoznaje"

W sprawie spadających dachówek reporterzy TVN24 postanowili zainterweniować również w straży miejskiej. Podczas telefonicznej rozmowy funkcjonariusze zapewnili, że przyjadą do Urzędu Pocztowego nr 1 i "spróbują to załatwić (zabezpieczyć teren - red.) pozytywnie".

Kilkadziesiąt minut od zgłoszenia funkcjonariuszy nadal nie było. Postanowiliśmy więc do straży miejskiej udać się osobiście. - Nie rozpoznaję tego miejsca - mówi Tomasz Smuczyński, komendant Straży miejskiej w Kościerzynie, gdy pokazujemy mu zdjęcia budynku.

Gdy przedstawiamy mu całą sytuację, odpowiada: - Właściciel budynku, który w tym momencie stwarza zagrożenie, powinien tak go zabezpieczyć, żeby do tego zagrożenia nie doszło.

Taśma "w najbliższym czasie"

Gdy na poczcie w końcu pojawili się strażnicy, pouczyli naczelnik placówki "o konieczności zabezpieczenia terenu, żeby nikomu nie stała się krzywda". Jak poinformował strażnik miejski Grzegorz Wysiecki, niebezpieczne miejsce, gdzie z nieba lecą dachówki, ma "w najbliższym czasie" zostać ogrodzone taśmą.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości