Ateizm w polskim wydaniu. Z chrztem, choinką i lekcjami religii dla dzieci

Polska

tvn24Boże Narodzenie to jedyne święto, które udziela się nawet zadeklarowanym ateistom

Kim jest polski ateista? Sprawdził to i zbadał socjolog. W teorii więc ateista w Polsce dzieci chrzci, na wigilię nawet czasem wstawi choinkę. A w praktyce? O swoim życiu opowiadają dwie rodziny, które na co dzień wierzą w prawo do nie wyznawania niczego. Materiał "Czarno na białym".

- Według statystyk kościelnych jestem katoliczką, bo jestem ochrzczona. Mam zaliczone wszystkie sakramenty - mówi Justyna Skwarska.

- Bo to nigdy nie jest tak, że człowiek rodzi się ateistą - mówi Jakub Chojnacki. - Ja zostałem ochrzczony i wychowany w duchu tej religii - dodaje. Podobnie jego żona - Kamila Stefanowicz-Chojnacka.

Rodziny Skwarskich i Chojnackich łączą na pewno jedna rzecz. Tak Justyna, jak Jakub i Kamila - wszyscy mówią o sobie: ateiści.

Polski ateista, czyli kto?

Polski ateizm przebadał socjolog Radosław Tyrała. I doszedł do zaskakujących wniosków. Niewierzący z trudem unikają chrztu i komunii swoich dzieci. Zdarza się, że posyłają je na religię. Dlaczego?

- Jesteśmy bardzo przywiązani do tego, żeby takie momenty przejściowe jak narodziny, ślub, śmierć, celebrować w religijny sposób - tłumaczy Tyrała.

Jak mówi, przez wiele lat można być w Polsce ateistą i nie mieć z tym żadnych problemów. - Problemy się pojawiają, kiedy pojawia się dziecko. Albo kiedy przychodzi czas na ślub - mówi Tyrała.

Justyna i Kamila się uśmiechają. Oba małżeństwa - Chojnackich i Skwarskich - zostały zawarte w kościołach. Pierwsze dzieci zostały ochrzczone. Drugie, które przyszły na świat - jednak już nie.

Szantaże teściowej

- Zdarzają się szantaże mamy, teściowej. Mówią: nie będę pilnowała tego dziecka, jeśli nie zostanie ochrzczone - mówi Justyna. - Albo ciocia powiedziała o mojej córce: taka ślicznotka, ale poganeczka - dodaje.

- Tak, i my się tej presji poddaliśmy - mówi Kamila.

Problemy zaczęły pojawiać się w szkole. Jedne dzieci nie chciały siadać w ławce z tymi, które nie chodzą na religię. - Przejmujące jest dla takiego dziecka coś takiego, usłyszeć: jesteś zły, bo wierzysz w diabła - dodaje.

Największy jednak dramat dla dzieci pojawia się w grudniu. Nie tylko w szkole - ale na ulicach, galeriach handlowych, na rynkach miast. - Wszystko kręci się wokół tematu świąt - przyznają rodzice.

- Polski ateizm się zmienia. Nie jest już narzędziem w rękach władzy, jak za PRL. Jest świadomą decyzją, której niektórzy się boją. Ale ten strach przed ateizmem wynika przede wszystkim z niewiedzy: co to tak naprawdę jest - tłumaczy socjolog.

Autor: bieru / Źródło: tvn24