Na TikToku pojawił się film, na którym widać czerwone sportowe auto niebezpiecznie poruszające się na drodze. Funkcjonariusze obserwując nagranie zamieszczone w internecie zobaczyli dobrze znany im samochód.
- Filmik trafił do policjantów i teraz analizują zebrany materiał dowodowy. Zabezpieczyli również monitoring - powiedział mł. asp. Mateusz Piliński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Wiele wskazuje na to, że jest to Chevrolet Corvette, którego policjanci zatrzymali we wsi Dobryszyce pod Radomskiem. Brakowało mu przedniej tablicy rejestracyjnej - tylną miał, ale nie była to prawdziwa rejestracja, tylko tablica kolekcjonerska zakupiona na jednym z portali internetowych.
Czy można jeździć samochodem na tablicach kolekcjonerskich?
Samochód został sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych. Właściciel nie chciał tracić czasu na badania techniczne, więc proces rejestracji skrócił do kupna tablicy w sieci.
- Tablice kolekcjonerskie można mieć tylko w swojej kolekcji. Nie należy na nich jeździć - powiedziała pośredniczka w rejestracji samochodów, Wioletta Szafoni.
Kara za używanie takiej tablicy jest taka sama, jak w przypadku zatrzymanego po pościgu ulicami Zgorzelca, który miał tablice zdemontowane z innego auta. Kierowca uznał, że w ten sposób uniknie odpowiedzialności, ale nic bardziej mylnego - grozi mu za to od trzech miesięcy do pięciu lat.
Dodatkowo kierowcę Chevroleta czeka kara za wątpliwy manewr uwieczniony na nagraniu.
"Są tacy, co mają pięć milionów złotych do zwrotu"
Były policjant, a obecnie biegły sądowy do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych Wojciech Pasieczny wskazał, że funkcjonariusze potrafią szybko rozpoznać, że coś jest nie tak z tablicami.
Chevrolet na tablicach z internetu nie miał też ubezpieczenia OC - do właściciela zgłasza się Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. - Z automatu ma opłatę w wysokości 1920 złotych - poinformował Damian Ziąber z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
Jeżeli cokolwiek by się wydarzyło, w grę wchodzi całkowita odpowiedzialność za skutki wypadku. - Są tacy, którzy mają pięć milionów złotych do zwrotu. To niewyobrażalne pieniądze - zwrócił uwagę Damian Ziąber.