TVN24 | Polska

Połączone posiedzenie sejmowych komisji w sprawie katastrofy na Odrze

TVN24 | Polska

Autor:
mart,
akw
Źródło:
TVN24, PAP
Połączone posiedzenie sejmowych komisji w sprawie katastrofy na Odrze
Połączone posiedzenie sejmowych komisji w sprawie katastrofy na OdrzeTVN24
wideo 2/35
Połączone posiedzenie sejmowych komisji w sprawie katastrofy na Odrze

W Sejmie zakończyło się połączone posiedzenie dwóch komisji - Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w sprawie sytuacji na Odrze. Przedstawiciele opozycji zwrócili uwagę, że w obradach nie wzięli udziału ani premier, ani kluczowi ministrowie. Na komisji podniesiono między innymi kwestię braku procedur, odszkodowań kosztów odtworzenia rybostanu oraz spóźnionej reakcji władz na katastrofę w Odrze.

Po godzinie 18 w Sejmie zakończyło się połączone posiedzenie Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, którego tematem była katastrofa ekologiczna na rzece Odrze. Na posiedzeniu nie pojawił się premier Mateusz Morawiecki, a także kluczowi ministrowie, np. minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Rząd reprezentowali między innymi wiceministrowie resortu klimatu i środowiska Jacek Ozdoba oraz Małgorzata Golińska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Katastrofa ekologiczna w Odrze. Co wiemy do tej pory

Pasławska: minister Witkowski ma poczucie winy
Pasławska: minister Witkowski ma poczucie winyTVN24

Wystąpienia przedstawicieli rządu

Magda Gosk, zastępca głównego inspektora ochrony środowiska, na posiedzeniu informowała, że do środy pobrano blisko 300 próbek wody i wykonano 5000 analiz. Na pytanie o daty pobrania próbek w lipcu, odpowiedziała, że pobory próbek rozpoczęły się "niezwłocznie" po otrzymaniu sygnałów o zdarzeniach na rzece Odrze, czyli 28 lipca.

Znacznie podwyższone wartości tlenu rozpuszczonego wykryto w próbkach ze wszystkich punktów kontrolnych - mówiła Gosk. Dodatkowo w próbkach pobranych z Odry w województwie opolskim stwierdzono odbiegający od wyników z poprzednich lat wysoki poziom przewodności elektrolitycznej, podwyższoną wartość pH oraz nieco podwyższone wartości chlorków - dodała.

Z kolei wyniki badań próbek z województwa śląskiego pokazały wysokie stężenia chlorków, związane z tym wysokie przewodnictwo elektrolityczne, a także wysokie stężenie sodu. Próbki z Odry w województwie dolnośląskim wykazały pH wody na poziomie 8-8,4 - wymieniła wiceszefowa GIOŚ. Jak dodała, na wyniki wszystkich analiz mogły mieć wpływ rekordowo niskie stany wód Odry.

Wiceminister klimatu, główna konserwator przyrody Małgorzata Golińska przekazała z kolei, że 11 sierpnia Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu otrzymał informację, że pośród śniętych ryb są gatunki chronione i zawiadomił "o wszczęciu z urzędu postępowania ws. wydania decyzji na podstawie ustawy o zapobieganiu szkodom w środowisku, nakładającej na podmiot korzystający ze środowiska obowiązek przeprowadzenia działań zapobiegawczych w związku z wystąpieniem bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku i w gatunkach chronionych w wyniku zanieczyszczenia rzeki Odry".

RDOŚ podjął decyzję, aby wszcząć postępowanie przed stwierdzeniem właściwego winowajcy, bo jest ryzyko, że jego znalezienie może zająć więcej czasu - powiedziała wiceminister. Jak wyjaśniła Golińska, postępowanie ma określić skutki, a potem ewentualne czy też adekwatne działania naprawcze. Powiedziała też, że nie ma informacji o znalezieniu nad Odrą martwych ptaków i ssaków.

Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk podał, że działania jego resortu skupiają się między innymi na odławianiu martwych ryb oraz prowadzenia kontroli i ustawiania zapór na rzece. - Jeśli to nie były warunki naturalne, to były po prostu działania wynikające z tytułu oczyszczalni ścieków, które po prostu spuściły substancje niebezpieczne, nieoczyszczone (...), i to spowodowało zatrucie - powiedział wiceminister. Mówił też, że musiało dojść do "specyficznego zatrucia", ponieważ dotyczy ono wysokiego pH i natlenienia wody.

- Odra jest bardzo wrażliwą rzeką - ocenił Gróbarczyk. Zwrócił uwagę między innymi na umiejscowienie w jej okolicach dużego przemysłu, co miało powodować co jakiś czas incydenty ze śnięciem ryb. - W tym roku zanotowaliśmy wiele incydentów na Śląsku - dodał. Wspomniał między innymi o śniętych rybach zauważonych na Kanale Gliwickim (łączy Odrę z Gliwicami) 17 marca.

- Na bieżąco kontrolujemy i sprawdzamy pozwolenia wodnoprawne - przekonywał. - Jeśli okaże się, że faktycznie nastąpił zrzut nielegalnych substancji, to to zostanie dowiedzione - dodał.

Przedstawiciel ministerstwa rolnictwa odpowiadał na pytania dotyczące sytuacji rolników powiązanej z katastrofą na Odrze. W ramach wystąpienia poprosił o wypowiedź przedstawiciela inspekcji weterynaryjnej. - Jeśli chodzi o działania Inspekcji Weterynaryjnej, to rozpoczęły się one w dniu 2 sierpnia. Dostarczono do Inspekcji Weterynaryjnej dwie próbki ryb - powiedział zastępca głównego lekarza weterynarii do spraw zdrowia i ochrony zwierząt, granic oraz laboratoriów lek. wet. Krzysztof Jażdżewski.

Jak mówił, Inspekcja w pierwszej kolejności wyklucza wystąpienie choroby zakaźnej zwalczanej z urzędu. - I taka choroba została wykluczona - zapewnił.

Poinformował, że próbki zostały wstępnie zabezpieczone do ewentualnych dalszych badań. Po kilku dniach rozpoczęto kolejne badaniach tych próbek: toksykologiczne. - Jako Inspekcja Weterynaryjna przeprowadzamy w laboratoriach Zakładów Higieny Weterynaryjnej badania w kierunku podstawowych metali ciężkich, pestycydów, chloroorganicznych oraz polichlorowanych bifenyli, czyli związków węglowodorowych - wyjaśnił. Jak dodał, jest sześć wyznaczonych laboratoriów: we Wrocławiu, Szczecinie, Katowicach, Poznaniu, Białymstoku i w Warszawie.

Jak przekazał, do tej pory pobrano w sumie 229 próbek śniętych ryb - 33 w województwie dolnośląskim, 63 w lubuskim, 30 w opolskim, w śląskim - trzy, zachodniopomorskim - 75, łódzkim - 15, wielkopolskim - dziewięć, a jedną w woj. mazowieckim.

Zastępca głównego lekarza weterynarii poinformował, że obecnie próbki są pobierane z każdego miejsca, gdzie występują zgłoszenia większej liczby śniętych ryb. Dodał, że próbki są wysyłane zarówno do laboratoriów weterynaryjnych wchodzących w skład Inspekcji Weterynaryjnej, jak również do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.

- Jeśli chodzi o instytut weterynaryjny w Puławach, to razem z próbkami przesyłanymi przez inne instytuty, do godziny 13 zostało tam (...) przesłanych ponad 90 próbek - powiedział. Dodatkowo, we współpracy z uniwersytetami rolniczymi, przyrodniczymi, wykonywane są pogłębione badania.

- Próbki, które zostały pobrane do 14 sierpnia, zostały przebadane w kierunku metali ciężkich i tutaj nie mieliśmy żadnych podwyższonych parametrów poza dwoma próbkami - mówię tutaj o rtęci - dwa parametry były w dwóch próbkach podwyższone - relacjonował Jażdżewski. Zwrócił jednak uwagę, że rtęć "w tych tkankach nie była przyczyną śnięcia tych ryb". - Mamy wyniki ujemne na metale ciężkie próbek pobranych do 14 sierpnia - podkreślił.

Wiceszef Inspekcji Weterynaryjnej wskazał, że pozostałe badania, np. na pestycydy, wymagają odpowiedniego przygotowania i czasu. - Szykuje się duża partia wyników zarówno z instytutu weterynaryjnego w Puławach, i z laboratoriów ZHW. W dniu dzisiejszym i jutrzejszym będzie ta duża partia wyników dostępna na te substancje i będziemy mogli je przekazać - zapowiedział.

Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii o badaniach śniętych ryb: na wyniki musimy poczekać od dwóch do trzech tygodni
Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii o badaniach śniętych ryb: na wyniki musimy poczekać od dwóch do trzech tygodniTVN24

Postulaty Polskiego Związku Wędkarskiego

W posiedzeniu wzięła udział także strona społeczna reprezentowana przez 22 osoby. Pierwsza głos zabrała Beata Olejarz, prezes Polskiego Związku Wędkarskiego. - Nadal nie wiemy, co się stało z Odrą - stwierdziła. Zapytała wiceministra infrastruktury między innymi o wstrzymanie obowiązku zarybiania Odry. Przekazała też przed posiedzeniem oświadczenie związku, w którym stwierdzono, że ta sytuacja jest "największą katastrofą ekologiczną XXI wieku w Polsce" i została spowodowana "brakiem kompetencji, zaangażowania i odpowiedniego działania ze strony państwa", przede wszystkim Wód Polskich.

PZW zapowiedział, że będzie domagał się odszkodowań za katastrofę ekologiczną na Odrze. "Będziemy walczyć o każdy obwód i o każdego użytkownika. Jako Związek będziemy się ubiegać o pokrycie kosztów odtworzenia rybostanu w Odrze" - napisano w oświadczeniu.

"Związek zamierza również prowadzić wszelkie zdecydowanie działania mające na celu ukaranie wszystkich osób i podmiotów, przedstawicieli instytucji, którzy doprowadzili do tej katastrofy, a także wszystkich tych, którzy nie zareagowali w porę na tę sytuację, a mieli taki obowiązek nałożony prawem. Wędkarze są bardzo cierpliwi, my na pewno 'wyłowimy' sprawcę i współodpowiedzialnych tej ekologicznej katastrofy" - dodano.

Reporter TVN24 pytał ministrów, kiedy dowiedzieli się o katastrofie ekologicznej w Odrze
Reporter TVN24 pytał ministrów, kiedy dowiedzieli się o katastrofie ekologicznej w OdrzeTVN24

Strona społeczna z pytaniami i żądaniami do rządu

Dorota Chmielowiec-Tyszko z Fundacji EkoRozwoju zażądała wstrzymania prac regulacyjnych na Odrze do czasu wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Przedstawiciele strony społecznej mówili też o konieczności stworzenia planu rewitalizacji rzeki oraz pytali o to, dlaczego martwe ryby tak późno trafiły do inspekcji weterynaryjnej.

Jacek Kubiak, profesor z Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii, stwierdził, że ze strony przedstawicieli ministerstwa rolnictwa usłyszał "uspokajające informacje", ale polecił, aby sytuacja była wciąż monitorowana, a resorty ze sobą współpracowały.

Rafał Jabłoński z fundacji Nasze Wody i portalu Wędkuję powiedział, że "procedur kompletnie nie ma". Apelował, aby stworzyć takie procedury i wdrożyć odpowiedni monitoring.

Profesor Zbigniew Karaczun, sozolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ekspert Koalicji Klimatycznej, mówił, że "chyba nikt nie ma wątpliwości, że w tym przypadku zawiodło państwo oraz procedury" oraz przestrzegał przed zarybianiem rzeki przed konsultacją z ekspertami.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich apelował, aby pojawiły się środki odszkodowawcze dla osób, które wiązały swoje życie zawodowe z Odrą. Pojawiło się również pytanie od strony społecznej o możliwość wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który pozwoliłby egzekwować zakazy dotyczące użytkowania rzeki.

Prezes WWF Polska Mirosław Proppé dziękował wolontariuszom i innym osobom, które działają na Odrze. Zwrócił się do rządu o udostępnienie danych w sprawie rzeki. Mateusz Dzierża z SWP Nasze Wody zwrócił uwagę, że w Polsce od dawna dochodzi do zanieczyszczeń wód i możliwe, że dopiero taka tragedia mogła sprawić, że więcej osób zainteresuje się tym tematem. Wspomniał również o niskich karach. - Opłaca się w Polsce zanieczyszczać, kłusować - mówił.

Piotr Nieznański z WWF Polska zwrócił uwagę, że czas na "absolutną zmianę". - Ten stolik trzeba po prostu wywrócić - powiedział. - Żeby ten system działał, to są podstawowe warunki do spełnienia - niezależność, w tym niezależność polityczna - mówił. Dodał, że konieczna jest również nieuchronność kar. - Kiedy zostanie powołany zespół ekspercki? - pytał. Apelował też o współpracę międzynarodową w tej sprawie - nie tylko z sąsiadami, ale też państwami, które doświadczyły podobnych tragedii w rzekach.

Pytania od polityków

Następnie swoje pytania do rządu kierowali politycy. Posłanka Urszula Zielińska z Koalicji Obywatelskiej pytała między innymi, dlaczego tak późno uruchomiono zarządzanie kryzysowe i dlaczego nie wyciągnięto w tej sprawie konsekwencji oraz dlaczego i ile podmiotów zrzuca wodę przemysłową o wysokim zasoleniu do Odry. Wspomniała również o tym, że wojsko, które wysłano do pomocy przy zbieraniu martwych ryb, nie zostało wyposażone w odpowiedni sprzęt. - Czy mają przeszkolenie chemiczne? - pytała.

Anna Paluch, posłanka PiS, stwierdziła, że kiedy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zrzucał, jak to ujęła, "50 szambiarek dziennie ścieków przemysłowych" do Wisły, to "pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował". - Nie było kamer ani mediów - skarżyła się. Posłanka stwierdziła też, że trzeba przyjrzeć się działaniom GIOŚ, zanim stworzy się kolejne podobne instytucje oraz że badania próbek z rzeki "muszą zająć czas". - System monitoringu był tworzony za rządów Platformy Obywatelskiej - stwierdziła i dodała, że rząd PiS go rozbudowuje. Jej wypowiedzi spotkały się z głosami oburzenia na sali.

Paluch: kiedy prezydent Trzaskowski zrzucał do Wisły 50 szambiarek dziennie ścieków przemysłowych, to pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował
Paluch: kiedy pan prezydent Trzaskowski zrzucał do Wisły 50 szambiarek dziennie ścieków przemysłowych, to pies z kulawą nogą się tym nie zainteresowałTVN24

Poseł Arkadiusz Marchewka z KO mówił o "powodzi niekompetencji i zaniechań" władz. - Nie robiliście nic - ocenił działania rządu. - Nie potraficie od trzech tygodni rozwiązać problemu i znaleźć sprawcy - dodał. Kiedy zaczął mówić o płynącej rzeką "truciźnie", zaczął mu przerywać wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba, który mówił o niepowielaniu fałszywych informacji. Kiedy sytuacja została opanowana przez przewodniczącego komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marka Sawickiego, poseł Marchewka pytał między innymi o wsparcie dla przedsiębiorców.

Marchewka: mamy do czynienia z powodzią niekompetencji i zaniechań
Marchewka: mamy do czynienia z powodzią niekompetencji i zaniechańTVN24

Poseł Bogusław Sonik (PO) apelował, że trzeba "natychmiast zmienić podległość Wód Polskich". - One powinny podlegać Ministerstwu Klimatu i Środowiska - postulował. - Rzeki polskie nie mogą być traktowane jak autostrady do przewożenia towarów - mówił. - Trzeba też radykalnie i gruntownie przebudować system monitoringu wód, w tym zlikwidować podwójną zależność inspektorów ochrony środowiska od wojewody i generalnego inspektora ochrony środowiska - dodał.

Sonik: natychmiast trzeba zmienić podległość Wód Polskich
Sonik: natychmiast trzeba zmienić podległość Wód PolskichTVN24

Dariusz Wieczorek z Lewicy zwracał z kolei uwagę, że "praprzyczyną tego bałaganu" jest "powstanie monstrum, jakim jest przedsiębiorstwo Wody Polskie". - Staję tutaj po stronie samorządów, które do 2018 roku zarządzały wodami. Od 1 stycznia powstała firma, która tego wszystkiego nie kontroluje. Ja pamiętam, jaki tam był gigantyczny chaos finansowy, tak zresztą jest do dzisiaj - mówił.

- Drugą rzeczą, jaką tu wreszcie usłyszeliśmy, jest przyznanie się polskiego rządu, że ktoś jednak nie dopełnił obowiązków, ktoś nie przypilnował procedur - zauważył. Poseł zapytał także o to, czy zostanie w związku z tym wprowadzony stan klęski żywiołowej, a jeśli nie, to czy przygotowana zostanie specustawa w sprawie odszkodowań dla przedsiębiorców.

Wieczorek: praprzyczyną tego bałaganu jest powstanie monstrum, jakim jest przedsiębiorstwo Wody Polskie
Wieczorek: praprzyczyną tego bałaganu jest powstanie monstrum, jakim jest przedsiębiorstwo Wody PolskieTVN24

Jacek Protasiewicz (PSL-UED) kwitował, że na komisji dowiedzieliśmy się, że "wszystko jest pod kontrolą, w zasadzie nie ma problemu, że wyłowiono sto ton martwych ryb". - Sto ton to waga całkiem dorodnego wieloryba. Trzeba to sobie uświadomić. To nie wiadro ani worek czy dziesięć worków wody. To tak, jakbyśmy wyciągnęli martwego płetwala z Odry. Taka jest skala zaniedbań i chaosu - zaznaczał.

Protasiewicz: to tak, jakbyśmy wyciągnęli martwego płetwala Odry
Protasiewicz: to tak, jakbyśmy wyciągnęli martwego płetwala OdryTVN24

Poseł PO Artur Łącki zwrócił uwagę na opieszałość w przesłaniu alertu RCB, czyli systemu ostrzegania przed zagrożeniami, który powstaje na podstawie informacji o potencjalnych zagrożeniach otrzymywanych z ministerstw, służb np. policji, straży pożarnej, urzędów i instytucji centralnych np. IMGW oraz urzędów wojewódzkich.

- Od 29 lipca Odrą płynie śmierć, wszyscy to widzą, pokazują to telewizje, mówi się o tym, że oprócz ryb padają ssaki wodne, ptaki. Kiedy dostajemy alert? Kiedy ludzie dostają alert o niebezpieczeństwie? - pytał. - 12 sierpnia o godzinie 16.45 ludzie dostają alert RCB, że nie wolno im się kąpać w Odrze i wysyłać dzieci do kąpieli - przypomniał, zauważając, że taki alert miesiąc temu został wysłany w sprawie zmiany formy nadawania telewizji naziemnej. - Czy wy zwariowaliście, co wy wyprawiacie? Nie wiecie, co płynęło tą rzeką, do tej pory nie wiecie - podkreślał poseł.

Łącki zwrócił się także z pytaniem do premiera. - Co się stanie, jak ta woda wpłynie do Bałtyku? - zapytał.

Łącki: 29 lipca Odrą płynie śmierć. 12 sierpnia o godzinie 16.45 ludzie dostają alert RCB, że nie wolno im się kąpać w Odrze
Łącki: 29 lipca Odrą płynie śmierć. 12 sierpnia o godzinie 16.45 ludzie dostają alert RCB, że nie wolno im się kąpać w OdrzeTVN24

Gróbarczyk: w ciągu dwóch miesięcy specustawa

W trakcie posiedzenia wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk zadeklarował, że "w ciągu dwóch miesięcy" rząd stworzy specustawę, obejmującą między innymi budowę monitoringu wód, oczyszczalni ścieków i na "inne obszary, wymagającego dodatkowych inwestycji". - Mamy na nie 13 miliardów złotych - powiedział.

Gróbarczyk mówił, że przewidziane w tej ustawie inwestycje będą dotyczyć zarówno renaturalizacji Odry, ale i budowy zbiorników dla utrzymania poziomu wody. Kolejnymi elementami ustawy - według wiceministra - będą zarybienia Odry oraz fundusz rekompensat i odszkodowań dla rybaków. - Będziemy współpracować z Polskim Związkiem Wędkarskim, z organizacjami ekologicznymi i z samorządami, aby przygotować odpowiednie rozwiązania - zadeklarował.

Wiceminister poinformował też, że minister infrastruktury Andrzej Adamczyk odwołał we wtorek (16 sierpnia - red.) prezesa Wód Polskich Przemysława Dacę i zapewnił, że Daca nie pracuje też w Wodach Polskich na innej funkcji. O "natychmiastowej" dymisji Dacy informował premier Morawiecki w ubiegłym tygodniu - 12 sierpnia.

Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy wyszli

W trakcie komisji głos zabrał także zastępca prezesa Wód Polskich ds. Ochrony Przed Powodzią i Suszą Krzysztof Woś. - Jesteśmy przy tej tragedii od samego jej początku, to znaczy od 26. (lipca - red.). To pracownicy Wód Polskich, a dokładniej kierownik w Oławie, zauważył śnięte ryby. Zaniepokoiło go to bardzo. Następnego dnia, 27., gdy ta ilość ryb była większa, uruchomiła się cała procedura informacyjna. Powiadomiliśmy między innymi Polski Związek Wędkarski - opowiadał.

Słowa te spotkały się ze sprzeciwem z sali. Słychać było między innymi głosy, że słowa Wosia to "kłamstwa". "Dziękujemy, Polski Związek (Wędkarzy) opuszcza salę", "Tak się naprawdę nie robi", "Trzeba było tym ludziom, wędkarzom, podziękować" - usłyszał Woś, który kontynuował swoją wypowiedź.

Przedstawiciele PZW nie chcieli na gorąco komentować dla mediów tej sytuacji.

Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy opuścili komisje
Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy opuścili komisjeTVN24

Będzie kolejne posiedzenie

Szefowa komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, posłanka Urszula Pasławska, na zakończenie pytana była, kiedy przedsiębiorcy dostaną odszkodowania. - Nie ma nikogo z kancelarii premiera, nikt nie przyszedł na dzisiejszą komisję. Obawiam się, że panowie ministrowie nie mogą odpowiedzieć na to pytanie - odpowiedziała.

- Spotkaliśmy się po to, żeby znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co się stało, co nie zadziałało, jaki państwo podjęło harmonogram działań. Na większość pytań nie otrzymaliśmy odpowiedzi - oświadczyła Pasławska, zapowiadając, że połączona komisja będzie zwołana jeszcze raz.

- Pytania, jeżeli państwo nie zapisali, będą zapisane i państwu przekazane. Być może od tego zaczniemy posiedzenie komisji. Jeżeli państwo mają wolę odpowiedzieć na pytania, to rozumiem, że otrzymamy odpowiedzi. Jeżeli nie macie państwo takiej woli i chcecie ukryć państwo pewne rzeczy przed społeczeństwem, to również będzie mówiło samo za siebie - dodała, zwracając się do przedstawicieli rządu.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:mart, akw

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości