Prokuratura poinformowała w środę, że śledztwo jest wynikiem licznych zawiadomieniami posłów. Dotyczy wyłudzenia dotacji od Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości około 180 tysięcy złotych "poprzez przedłożenie nierzetelnych dokumentów i wprowadzenie w błąd przedstawiciela ministerstwa co do zakresu planowanych i wykonanych prac w ramach wywiązania się z umowy na realizację programu 'Marka Polska - podstrategia turystyczna'" - podała prokuratura.
Śledczy sprawdzają też przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej przez funkcjonariusza publicznego, "poprzez akceptację sprawozdania, rozliczenie i wypłatę dotacji za nieprawidłowe wykonanie umowy na realizację programu".
Pierwszy czyn zagrożony jest karą od 6 miesięcy do 8 lat. W przypadku tak zwanego przestępstwa urzędniczego grozi od roku do 10 lat.
Śledczy prowadzą czynności od 27 sierpnia. W planach jest także przesłuchanie świadków - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba.
Kontrowersyjny raport i dymisja pełnomocniczki rządu
O projekcie "Marka Polska" stało się głośno za sprawą kontrowersji wokół raportu "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska" Barbary Mróz-Gorgoń, byłej pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. W dokumencie doszukano się licznych błędów, a także zarzucono autorom korzystanie ze sztucznej inteligencji przy jego tworzeniu.
W odpowiedzi Mróz-Gorgoń zaznaczyła, że raport był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku Marka Polska i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Napisała, że "przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy". MSiT również zaprzeczyło, by publikacja była objęta umową z resortem. Mróz-Gorgoń podała się do dymisji.