W 2023 roku policja 3 235 razy wszczynała śledztwo w kierunku artykułu 200 Kodeksu karnego, czyli przestępstwa pedofilii. Jedno z nich - w Kłodzku.
Tylko 1606 z tych przestępstw zostało potwierdzonych. W tym właśnie kłodzkie - w marcu tego roku zakończyło się wyrokami więzienia.
To nie są nadzwyczajne liczby. W policyjnych statystykach podobnie wyglądają poprzednie i następne lata. Rocznie do policji trafia mniej więcej trzy tysiące zgłoszeń, że dziecko jest wykorzystywane seksualnie i średnio połowa okazuje się fałszywa. Przynajmniej w oczach śledczych.
No bo co to może oznaczać? Że dzieci zmyślają? A może odwrotnie? Może przestępcy dalej bezkarnie chodzą po ulicach, bo nie udało im się nic udowodnić?
Śledztwo w Kłodzku też mogłoby zostać umorzone, gdyby sprawca sam nie dostarczył dowodów przeciw sobie, nie nagrywał swoich przestępstw i gdyby pokrzywdzone dziecko nie zawiadomiło organów ścigania jeszcze raz w innym kraju. Bo śledczy z Kłodzka nie uwierzyli temu dziecku. Wypuścili przestępcę do domu. Mieli go w rękach i pozwolili mu wyjechać za granicę.
Dlaczego?
Jak przesłuchujemy dzieci?
Dzieci między przyjaciółmi
1998 rok. Islandia. Powstaje Barnahus, który stanie się dla Europy wzorcowym modelem pomocy dziecku pokrzywdzonemu przestępstwem. W dosłownym tłumaczeniu "dom dzieci". Dziecko dostaje tam pomoc od A do Z. Nie wędruje po różnych instytucjach, prokuraturach, sądach, szpitalach, ośrodkach pomocy społecznej, gabinetach psychologicznych.