- Poprawki Senatu mają ogromne znaczenie i wagę merytoryczną dla ustawy, która wyszła z Sejmu, a niestety nie było na sali ani upoważnionego przedstawiciela Senatu, który mógłby poprawki zgłosić, ani upoważnionego ministra kultury i dziedzictwa narodowego.Mieliśmy do czynienia z partnerami na poziomie dyrektorów departamentu, a sprawa jest bardzo poważna - tłumaczyła po posiedzeniu komisji jej przewodnicząca Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO).
Sekretarz komisji sejmowej w rozmowie z tvn24.pl poinformowała, że z Senatu powinien był przyjść na posiedzenie senator Piotr Andrzejewski (PiS), przewodniczący senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu.
Senackie poprawki - dyrektywa niespełniona?
Śledzińska-Katarasińska podkreśliła, że do komisji dotarła za to opinia ministerstwa spraw zagranicznych, według której poprawki Senatu oznaczają niepełną implementację europejskiej dyrektywy audiowizualnej.
- Jeśli mam taką opinię z jednego z ministerstw, to chcę, żeby drugie ministerstwo się do tego odniosło. Projekt był rządowy i nie widzę powodu, żeby za jakieś zawirowania płacili posłowie - tłumaczyła posłanka.
Zaznaczyła, że posiedzenie komisji zostanie wznowione po uzgodnieniu terminu z marszałkiem Senatu i ministerstwem kultury. Dodała, że nie wie, czy będzie to jeszcze to posiedzenie Sejmu, bo kończy się ono jutro "ogromną porcją głosowań".
W sekretariacie komisji ustaliliśmy, że przerwane w czwartek posiedzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 10. Jak dodała sekretarz komisji, minister kultury Bogdan Zdrojewski zadeklarował, że się na nim pojawi.
Krytycy: ustawa wprowadzi cenzurę
W ubiegłym tygodniu Senat zgłosił na wniosek senatorów PO poprawki do noweli ustawy medialnej, które usuwają z niej zapisy dotyczące usług medialnych na żądanie. Rozwiązanie to poparł podczas posiedzenia wyższej izby parlamentu minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, który zapowiedział, że regulacje te zostaną wprowadzone kolejną nowelą.
Przeciw takiemu rozwiązaniu opowiedziała się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. W jej ocenie przyjęcie poprawek Senatu oznaczałoby niepełną implementację dyrektywy UE, z czym Polska jest spóźniona już ponad rok. Niewdrożenie dyrektywy grozi Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej, stąd rządowy projekt jest rozpatrywany w trybie pilnym.
Nowelizacja, którą Sejm uchwalił na początku marca, przewidywała m.in. obowiązek rejestrowania w KRRiT treści audiowizualnych rozpowszechnianych wyłącznie w internecie. Według wielu ekspertów nowela wprowadza "cenzurę" i zagraża rozwojowi internetu w Polsce. Spotkała się ze sporą krytyką internautów.
Źródło: PAP, tvn24.pl