Przyszli ratować psa. Nie spodziewali się prośby o pomoc na rzuconej ukradkiem chusteczce

Odebrali wychudzonego psa właścicielowi
Odebrali wychudzonego psa właścicielowi
Źródło wideo: OTOZ Animals Warszawa
Źródło zdj. gł.: OTOZ Animals Warszawa
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Inspektorzy stowarzyszenia OTOZ Animals, którzy weszli do jednego z mieszkań na warszawskim Mokotowie, spodziewali się zastać jedynie zaniedbane zwierzę. Na miejscu odkryli jednak, że pomocy potrzebowała także partnerka właściciela doga. Sprawą zajęła się policja.

Do ponad trzygodzinnej interwencji na Mokotowie doszło w miniony czwartek. "Zgłoszenie dotyczyło psa, którego stan drastycznie pogarszał się z miesiąca na miesiąc, jednak na miejscu zastaliśmy nie tylko cierpiące zwierzę, ale i głęboko skrywany domowy koszmar" - przekazali w mediach społecznościowych pracownicy stowarzyszenia OTOZ Animals.

"Żywy szkielet powleczony skórą"

Wychudzony pies został znaleziony w odizolowanym w domu pokoju. "Żywy szkielet powleczony skórą 4-letni dog niemiecki, kupiony z renomowanej hodowli FCI, był pokryty potężną ilością łupieżu i zmian skórnych" - opisało stowarzyszenie.

Dokumentacja medyczna doga, którą udało się znaleźć na miejscu, zawierała jedynie pieczątkę za obowiązkowe szczepienie na wściekliznę.

O więcej szczegółów interwencji zapytaliśmy OTOZ Animals. - Pies był skrajnie wychudzony, nie dostawał odpowiedniej ilości pokarmu, jak na swoją wagę i rasę, co potwierdziła również partnerka właściciela czworonoga, która przebywała w domu - powiedziała nam Marta Różycka z warszawskiego oddziału OTOZ Animals.

Interwencji potrzebował nie tylko pies

Stowarzyszenie w sieci podało, że właściciel psa miał reagować agresją w czasie ich wizyty, a na miejsce została wezwana policja. "Podczas oczekiwania na wsparcie z mieszkania wyślizgnęła się młoda kobieta. Udając, że chce nam coś pokazać na ekranie telefonu, wyświetliła komunikat 'Proszę o pomoc', po pewnym czasie ponownie wybiegła na klatkę schodową i rzuciła w naszą stronę chusteczkę higieniczną z numerem telefonu. Napisaliśmy wiadomość pod wskazany numer. W wysłanych chwilę później wiadomościach SMS błagała o ratunek z piekła, które przechodziła za zamkniętymi drzwiami" - opisano.

Nasza rozmówczyni powiedziała, że z ich ustaleń wynika, iż w ostatnim czasie mężczyzna miał się nad kobietą znęcać. - Pani nie miała tyle odwagi, aby sama udać się na komisariat, więc wykorzystała sytuację, kiedy pojawiliśmy się w sprawie psa - potwierdziła Marta Różycka.

Policja bada sprawę

O sprawę zapytaliśmy w mokotowskiej komendzie. - Potwierdzam, że doszło do interwencji policji. Obecnie zbieramy materiały dowodowe. Zarówno wobec psa, jak i kobiety zostały zastosowane odpowiednie środki w celu zapewnienia im bezpieczeństwa - poinformował nas sierżant sztabowy Andreas Dietz z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Jak zaznaczył, prowadzone jest postępowanie, które najprawdopodobniej zakończy się w niedługim czasie przedstawieniem zarzutu. Policja jednak na ten moment nie podaje szczegółów przeprowadzonej interwencji.

Natomiast z informacji uzyskanej w OTOZ Animals wynika, że właściciel został zatrzymany przez policjantów i otrzymał zakaz kontaktowania się i zbliżania się do kobiety.

- Pies został przez nas zabezpieczony, trafił do klinki. Zwierzę przebywało w szpitalu całą dobę na obserwacji. Pies był w złym stanie ogólnym, przede wszystkim był skrajnie wychudzony - dodała Różycka.

Zwierzę po zakończonej hospitalizacji trafiło do domu tymczasowego.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: