Internauci czują się szykanowani za krytykę prezydenta

 
Prezydent Szczecina złożył do prokuratury doniesienie ws. internetowych komentarzy na jego temat
Źródło zdj. gł.: TVN24
Prezydent Szczecina Piotr Krzystek ściga internautów, bo poczuł się urażony krytyką na lokalnych forach internetowych - informuje "Rzeczpospolita". Stosowne zawiadomienie złożył w tej sprawie w prokuraturze. Internauci twierdzą, że za krytykę prezydenta spotykają ich szykany. Prezydent zapewnia, że nie zna nazwisk internautów.

Sprawa dotyczy anonimowych wypowiedzi na temat tzw. afery mieszkaniowej (wyrok sądowy zmusił Piotra Krzystka do oddania 170-metrowego mieszkania komunalnego, które bezprawnie otrzymał, a potem za grosze wykupił na własność i przepisał na żonę). Prezydenta Szczecina zabolały ataki na jego rodzinę oraz takie określenia, jak m.in.: "kompletny gamoń", "nędzny złodziejaszek" czy "łgarz".

Krzystek postanowił więc zgłosić sprawę do prokuratury. Śledczy ustalają więc dane internautów, którym prezydent wytoczy prywatne procesy. Problem w tym, że – jak ujawniła "Rzeczpospolita" – organy ścigania nie ustalają przed przekazaniem danych, czy rzeczywiście doszło do zniesławienia. Na dodatek, po otrzymaniu danych internautów, prezydent nie musi ich pozywać. Internauci podejrzewają nawet, że Krzystek chce tylko się dowiedzieć, kto go krytykuje w sieci.

Twierdzą, że są szykanowani

Śledczy namierzyli już co najmniej 30 takich osób. Ich dane, do zakończenia śledztwa (śledztwo jest jeszcze w toku), powinny być znane jedynie prokuraturze. Internauci twierdzą jednak, że już są szykanowani w swoich miejscach pracy.

Jak podaje "Rzeczpospolita", internauta Exman - pracownik państwowej firmy - już dostał naganę (śledczy wystąpili z pytaniem do tej firmy o ustalenie, kto pisał z komputera o konkretnym IP), a internautka Rewers10 (urzędniczka instytucji podległej prezydentowi) po raz pierwszy od lat i jako jedyna w urzędzie nie dostała premii. Internauci zaczynają się bać o pracę. – Po urzędzie miejskim krąży ponoć lista z nazwiskami forumowiczów – mówi "Rz" osoba pisząca jako Whiteentrance.

Piotr Krzystek zapewnia, że nie zna nazwisk internautów i że nawet nie pytał o nie prokuratury. Zapytany w Radiu Szczecin, co zrobi, gdy je pozna, odpowiada: – Jeszcze nie wiem. To zależy od tego, co to będą za nazwiska i jakie były intencje.

Głos w debacie

- Skorzystałem z prawa do obrony własnego imienia. (...) To jedyna droga w stosunku do osób, które obrażają i nie mają odwagi robić tego pod swoim nazwiskiem - mówił w listopadzie "Rzeczpospolitej" Piotr Krzystek. Prezydent Szczecina stwierdził też, że to jego "głos w dyskusji o granicach wolności słowa w internecie".

Źródło: "Rzeczpospolita"

Czytaj także: