Zarzuty dla mężczyzn, którzy obalili pomnik księdza Jankowskiego. Grozi im więzienie

Polska

Zarzut dla mężczyzny, który obalił pomnik Jankowskiegotvn24
wideo 2/7

Trzej mężczyźni, którzy w nocy ze środy na czwartek obalili pomnik księdza Henryka Jankowskiego w Gdańsku, usłyszeli w piątek zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia. Grozi im za to do pięciu lat więzienia. Żaden z nich nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Przesłuchanie mężczyzn, którzy obalili pomnik księdza Jankowskiego, rozpoczęło się w piątek po godzinie 13. Późnym popołudniem rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku ogłosiła, że wszyscy trzej usłyszeli zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia.

Grażyna Wawryniuk poinformowała dziennikarzy, że zarzuty dotyczyły "popełnienia wspólnie i w porozumieniu" przestępstwa znieważenia pomnika upamiętniającego księdza Henryka Jankowskiego i zniszczenia mienia poprzez uszkodzenie monumentu.

"Czyn miał charakter chuligański"

Prokurator uznał, iż podejrzani, popełniając przestępstwo, dopuścili się czynu chuligańskiego, czyli czynu popełnionego publicznie, "z błahego powodu, lekceważąc porządek prawny" - przekazała rzeczniczka.

- Nie można swoich emocji czy swoich ocen realizować w sposób taki, który by naruszał porządek prawny, dlatego - w ocenie prokuratora - ten czyn miał charakter chuligański - zaznaczyła.

Za znieważenie pomnika grozi kara ograniczenia wolności lub grzywna, natomiast zniszczenie mienia zagrożone jest karą do 5 lat więzienia.

Wawryniuk dodała, że żaden z mężczyzn nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. - Wszyscy odmówili wyjaśnień i odpowiedzi na pytania prokuratora - powiedziała Wawryniuk, dodając, że pytani o motywacje działań wszyscy odsyłali do oświadczenia, które wcześniej przekazali mediom.

Dozór policyjny i poręczenia majątkowe

Rzeczniczka poinformowała, że prowadząca sprawę Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście zdecydowała o środkach zapobiegawczych dla mężczyzn w postaci dozoru policyjnego oraz poręczeń majątkowych w wysokości 20 tysięcy złotych. Od tych decyzji mężczyźni mogą się odwołać.

Według rzeczniczki gdańskiej prokuratury wstępne ustalenia mówią, iż naprawa wyrządzonych szkód może pochłonąć 25 tysięcy złotych.

Pytana o powód, dla którego zarzuty stawiane były dzień po zdarzeniu (mężczyźni spędzili noc w policyjnej izbie zatrzymań), Wawryniuk wyjaśniła, że przed postawieniem zarzutów prokuratura musiała wykonać wiele czynności: przesłuchać świadków, zapoznać się z nagraniami pokazującymi przebieg zdarzenia, a także ustalić, kto jest właścicielem pomnika i jakie straty wyrządzono.

Wawryniuk powiedziała, że "kwestia dotycząca prawa własności pomnika nie jest do końca jasna".

"Symboliczne strącenie"

Do przewrócenia monumentu stojącego niedaleko kościoła świętej Brygidy w Gdańsku doszło w nocy ze środy na czwartek. Nagranie filmowe z tego zdarzenia udostępnił na portalu społecznościowym dziennikarz Tomasz Sekielski.

Sprawcy przesłali też redakcji OKO.press kilkustronicowy manifest, w którym napisali między innymi, że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego".

Aktywiści dodali, że "w tym prostym fizycznym akcie [obalenie pomnika - przyp. red.] wyraża się nasza kulturowa i obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła uosobionego, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, terroru psychologicznego, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też - mowy nienawiści, jak również - bałwochwalczego kultu osób będących, jak Henryk Jankowski, nosicielami tych postaw oraz sprawcami podobnych czynów i zachowań".

Obalony pomnik, na cokole napisy: "zło", "pedofil"

Stojący niedaleko bazyliki świętej Brygidy w Gdańsku pomnik prałata Henryka Jankowskiego został obalony w nocy ze środy na czwartek, około godziny 3. To właśnie w tej parafii przez wiele lat służył duchowny, wobec którego wysuwane są zarzuty o wykorzystywanie seksualne nieletnich.

Ratusz chciał wywieźć go do magazynu, ale ostatecznie wydał go Społecznemu Komitetowi Budowy Pomnika księdza Henryka Jankowskiego. Komitet zatrzymał pomnik, bo uważa, że wciąż powinien stać na placu.

Na miejsce przywrócony został na razie tylko cokół. W piątek rano reporter TVN24 Adam Krajewski relacjonował, że miejsce pomnika jest ogrodzone. Jednak na cokole pojawiły się napisy "pedofil", "bądź za ofiarami", "zło".

"Sekret Świętej Brygidy"

W grudniu 2018 roku w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?".

Kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został w publikacji oskarżony między innymi o seksualną przemoc wobec nieletnich.

Autor: ads//now / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24