Polska

Dziedziczak: Premier nie boi się procesu z Agorą

Polska


- Premier w żadnym wypadku nie boi się procesu, co więcej ten proces może być bardzo interesujący - tak rzecznik rządu Jan Dziedziczak komentuje zapowiedź "Agory" - spółki wydającej "Gazetę Wyborczą", że złoży pozew o ochronę dóbr osobistych przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Chodzi o wywiad dla "Rzeczpospolitej", w którym premier powiedział, że "związki finansowe Agory z układem oligarchicznym w Polsce też istnieją".

"Wypowiedzi premiera Kaczyńskiego dotyczące spółki miały charakter zniesławiający i bezprawnie godziły w jej dobre imię" - uzasadnia swój krok "Agora" w specjalnym komunikacie.

Szczegóły pozwu nie są na razie znane.

W podobnych procesach powód domaga się zwykle od pozwanego przeprosin w mediach i pewnej kwoty dla siebie lub na cel społeczny. Suma zależy od tego, na ile powód wycenia własną krzywdę oraz straty w wizerunku danego podmiotu.

W wywiadzie "PiS kontra reszta świata" premier stwierdził m.in., że zła prasa, "w wielkim skrócie myślowym i z uwzględnieniem wszystkich wyjątków, jest po prostu wynikiem złych stosunków mojego rządu z oligarchią. Zdecydowana większość mediów jest w istocie pod kontrolą oligarchii".

Zapytany przez dziennikarzy, czy wydawnictwa takie jak Axel Springer, Edipresse lub Agora są pod kontrolą oligarchii, Jarosław Kaczyński odpowiedział: "Według mojego rozeznania, w niemałej mierze tak. W przypadku Agory dochodzi do tego czynnik bardzo intensywnie ideologiczny. To środowisko ma silną wolę panowania ideologicznego w kraju, co się mu przez lata udawało z fatalnym skutkiem dla Polski. Ale żeby było jasne - obawiam się, że związki finansowe Agory z układem oligarchicznym w Polsce też istnieją".

Na pytanie, czy taką premier ma wiedzę "czy sobie ot tak przypuszcza", szef rządu odparł: "Przypuszczam. Nie potrafię w tej chwili państwu zilustrować tego przykładami."

Jarosław Kaczyński dodał: "Państwo chyba nie czytają "Gazety Wyborczej". To, co się tam wyprawia, to "Trybuna Ludu" z 1953 r. Agora nie może nie mieć związków z oligarchią, jeżeli jest wydawnictwem na dużą skalę, a w Polsce gospodarka w niemałej części jest w rękach postkomunistycznych oligarchów. I w związku z tym zamówienia na ogłoszenia, reklamy, promocje są w ich rękach."

Źródło: PAP