Smoleńska podkomisja widmo

Polska

Co się dzieje z podkomisją smoleńską?tvn24
wideo 2/14

Smoleńska podkomisja miała ustalić przyczyny katastrofy sprzed blisko dziewięciu lat. Eksperci, milionowy budżet i twarde zapowiedzi, że "prawda jest już blisko". Co dziś - rok po wydaniu raportu technicznego i tuż przed kolejną rocznicą katastrofy w Smoleńsku - dzieje się z podkomisją, która miała wyjaśnić przyczynę śmierci prezydenta Polski i 95 innych osób? Kiedy poznamy zapowiadany wielokrotnie ostateczny rezultat jej pracy? Materiał "Czarno na białym" w TVN24.

Na stronie internetowej podkomisji smoleńskiej podany jest telefon i godziny urzędowania. Kilkukrotnie w ciągu wielu dni reporterzy dzwonili, ale nikt nie podnosił słuchawki. 11 marca reporterzy "Czarno na białym" przesłali pytania pocztą elektroniczną, ale i tu zabrakło odpowiedzi. Rezultatu nie przyniosły również wizyty w siedzibie podkomisji.

- Obecnie jest tylko pani Zofia, pani sekretarka. Nikogo poza nią tutaj nie ma - wyjaśniał pracownik resortu obrony pilnujący wejścia na teren placówki.

Dziennikarze zadzwonili również do wiceprzewodniczącego podkomisji smoleńskiej, doktora Kazimierza Nowaczyka. Odmówił rozmowy przed kamerą. - Odsyłam do komunikatów podkomisji. Poza tym kontaktów nie będę nawiązywał z mediami - powiedział. Ostatni komunikat na stronie podkomisji pochodzi z września 2018 roku.

Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej, poinformował, że "podkomisja działa i pracuje". - Jeżeli chodzi o kwestie kontaktów ze światem zewnętrznym, to musicie się państwo uzbroić w cierpliwość - stwierdził. - Jestem przekonany, że osoby odpowiedzialne za kontakt z mediami udzielą odpowiedzi - dodał.

"750 dni temu zapytałem podkomisję smoleńską"

Wojciech Skurkiewicz poinformował, że temat budżetu podkomisji smoleńskiej był poruszany na posiedzeniu komisji obrony narodowej, ale nie podał szczegółów rozmów.

Pracownik wydziału prasowego MON zapytany za pośrednictwem poczty elektronicznej o budżet podkomisji w latach 2016-2018 i ewentualny budżet na 2019 rok oraz to, czy fundusze były wykorzystywane w całości, poinformował, że "to zostało skierowane do podkomisji i podkomisja się tym zajmuje". - Pani rzecznik obiecała odpowiedź w najbliższym czasie - dodał.

Ostatecznie zarówno Ministerstwo Obrony Narodowej i podkomisja smoleńska nie udzieliły odpowiedzi na pytania o budżet podkomisji.

- 750 dni temu zapytałem podkomisję smoleńską o to, z kim podpisywała umowy. To za mało czasu na to, żeby odpowiedzieć na te podstawowe pytania - powiedział Mateusz Ratajczak, dziennikarz portalu Money. Poszedł więc do sądu, skarżąc się, że podkomisja nie odpowiada na wniosek o udostępnienie informacji publicznej.

W sądzie wygrał z podkomisją zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji. Latem Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyrok pierwszej instancji.

- Sąd administracyjny stwierdził, że podkomisja powinna nie tylko odpowiedzieć, ale jednocześnie dał wskazówkę, że pytania o finanse to są naprawdę podstawowe pytania - wyjaśniał Ratajczak.

Podkomisja na udzielenie informacji miała 14 dni od dnia doręczenia prawomocnego wyroku. Dostarczono go w lipcu 2018 roku. - Okresów czternastodniowych minęło już kilkanaście - skomentował Sylwester Marciniak, rzecznik prasowy NSA.

- Mam nadzieję, że pracownicy podkomisji i MON-u zdają sobie sprawę z tego, że łamią prawo dosyć długo - stwierdził Ratajczak. - Dla mnie jest to o tyle bolesne, że to nie jest informacja dla mnie - dodał.

- Jeżeli mamy podkomisję, która ma odpowiedzieć na pytania, dlaczego wydarzyła się katastrofa, w której zginął prezydent Polski, to wydaje mi się, że tylko transparentne działania sprawią, że cokolwiek ta podkomisja nam pokaże pod koniec swojej pracy. To my w to będziemy mogli uwierzyć - podkreślił.

Zdaniem Ratajczaka, "zmierzamy w stronę, że przez całą kadencję funkcjonuje sobie jakaś podkomisja, która rzucała na lewo i prawo rewelacjami, pod którymi nie wiadomo, kto się podpisał". - Jak mamy traktować poważnie podkomisję, skoro ona nie traktuje poważnie swoich obywateli? - pytał.

Miliony z budżetu

W listopadzie 2017 roku Michał Dworczyk, ówczesny wiceminister obrony narodowej, przekazując informacje o funduszach na prace podkomisji, powiedział, że "planowany budżet na 2017 rok wynosił 6 milionów 180 tysięcy złotych", a na 2018 rok resort planował wydatki na poziomie 6 milionów złotych.

Pół roku później dane były zupełnie inne. Wojciech Skurkiewicz w kwietniu 2018 roku powiedział, że z planowanego budżetu na poziomie 4 milionów złotych, ostatecznie wydano blisko 1,5 miliona złotych. Na rok 2017 planowano 4 miliony 601 tysięcy złotych, a wydano trochę ponad 3,5 miliona złotych.

Z interwencją poselską wystąpił Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej, ale i on nie otrzymał odpowiedzi. Kolejny list wysłany do siedziby podkomisji nie został nawet odebrany. Napisał więc do premiera Mateusza Morawieckiego. - Zapytałem o liczbę posiedzeń podkomisji i o koszty funkcjonowania w latach 2016-2018. Premier odpisał, że nie zna liczby spotkań podkomisji i nie ma zielonego pojęcia o jej kosztach - relacjonował Brejza.

W piśmie datowanym na 27 grudnia 2018 roku Mateusz Morawiecki przyznał, że "nie dysponuje dokumentami zawierającymi dane", o które wnioskował poseł PO.

Skład podkomisji smoleńskiej

Ze strony internetowej zniknęły informacje o składzie podkomisji smoleńskiej. Wojciech Skurkiewicz stwierdził tylko, że "nic w tej sprawie nie powie, bo nie śledzi tej strony". W stosownej zakładce znalazła się informacja, że "podana strona została wstrzymana do publikacji".

- To chyba mówi wszystko o lekceważeniu funkcji, do której została powołana podkomisja - powiedział Mateusz Ratajczak. Dziennikarz zastanawiał się, czy to nie znak, iż podkomisja już nie funkcjonuje.

- Chociaż komisja do spraw badania wypadków i podkomisja smoleńska jest finansowana wprost ze środków Ministerstwa Obrony Narodowej, ale ona nie podlega wprost ministrowi obrony narodowej. Komisja przedstawia tylko ministrowi raport - powiedział Wojciech Skurkiewicz.

Jarosław Kaczyński 2 marca w RMF FM powiedział, że "prace trwają, a po drodze pewne ustalenia następowały". - Nie były rzeczywiście ogłaszane, bo już lepiej nie bulwersować opinii publicznej i nie prowadzić do tego, żeby ta dyskusja była wznawiana, póki nie ma wyników ostatecznych - powiedział prezes PiS.

W jednej z prawicowych telewizji w zeszłym tygodniu Antoni Macierewicz zapowiedział, że wyniki ostateczne pojawią się do końca roku.

Autor: asty//now / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24