Makabrycznego odkrycia dokonali w sobotę wieczorem spacerujący z psem. Na ulicy Płockiej w Ciechanowie przy ogrodzeniu jednej ze znajdujących się tam posesji znaleźli fragment dłoni w stanie rozkładu.
Zawiadomili policję. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny miejsca znaleziska, po czym rozpoczęli przeszukiwanie okolicznych terenów. Trwało ono do późnych godzin wieczornych i zostało wznowione w niedzielę rano. Do akcji zostały włączone psy wyszkolone do odnajdywania zwłok.
Szczątki "w miejscu nieuczęszczanym"
- Kilkaset metrów od miejsca ujawnienia fragmentu dłoni znalezione zostały szczątki ludzkie w stanie znacznego rozkładu z elementami ubioru - przekazała w niedzielę wieczorem rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie podkom. Magda Sakowska. Jak dodała, funkcjonariusze natrafili na szczątki w zaroślach, w miejscu zazwyczaj nieuczęszczanym.
- Szczątki zostaną przekazane do badań - zaznaczyła podkom. Sakowska.
Do zgonu mogło dojść zimą
- Odnaleziono zwłoki ludzkie w stanie daleko posuniętego rozkładu. Były to zwłoki już zeszkieletowane, czyli częściowo z ubytkami tkanek miękkich, czyli mamy późne znamiona śmierci - powiedział w rozmowie z tvnwarszawa.pl prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Dokładnymi oględzinami szczątków zajmie się medyk sądowy. Jak wyjaśniła prokuratura, wygląda na to, że przy zwłokach działały zwierzęta. - Z reguły jest tak, że jeśli zwłoki dłuższy czas gdzieś leżą, to mamy do czynienia z działaniem zwierząt. Prawdopodobnie ta dłoń została przeniesiona kilkadziesiąt metrów od zwłok właśnie przez zwierzęta - dodał Maliszewski.
Jak zaznaczył, wstępne oględziny nie wskazują, by kości były w jakiś sposób uszkodzone, połamane. Zwłoki miały na sobie ubrania świadczące, że do zgonu mogło dojść w okresie zimowym.
- Nie znaleziono dokumentów, więc tożsamość nie została na razie ustalona. Znaleziono przy szczątkach telefon komórkowy i notatnik z różnymi numerami telefonów. Tożsamość tej osoby będzie dopiero ustalana - wyjaśnił Maliszewski.