Bili leżącego. "To nie jest spokojna praca"

Bili leżącego. "To nie jest spokojna praca"
Bili leżącego. "To nie jest spokojna praca"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Ochroniarze jednego z nocnych klubów w centrum miasta bili leżącego chłopaka, który nawet nie jest w stanie się bronić - taką scenę widać na amatorskim nagraniu, które trafiło do internetu. Do zdarzenia doszło w centrum Wrocławiu w pasażu Niepolda - zagłębiu klubów i dyskotek, gdzie co weekend bawi się mnóstwo młodych ludzi. Przedstawiciel firmy ochroniarskiej za swoich pracowników przeprasza, ale tłumaczy ich, mówiąc, że praca w ochronie "to nie jest spokojna praca". - Często dochodzi do przeciążeń układu nerwowego - zaznacza.

Film trafił już w ręce policji. - Jeśli faktycznie się potwierdzi, tak jak wskazuje ten materiał, że doszło do takiego zdarzenia przed klubem i że faktycznie są to pracownicy służby ochrony, to na pewno muszą ponieść odpowiedzialność - zapewnia asp. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.

"To nie jest praca, która jest spokojna"

Firma ochroniarska próbuje tłumaczyć swoich pracowników. - To wydarzenie miało troszeczkę szerszy wymiar niż to, co mogliśmy zaobserwować na 15 sekundowym filmie. Oczywiście nie znaczy to, że zachowanie ochroniarzy było poprawne - było naganne, dwóch z nich zostało zawieszonych, trzeci na pewno zostanie zwolniony. Ale nie chcemy go zwalniać teraz przed wyjaśnieniem tej całej sytuacji - zaznacza Tomasz Skrzypek z Alfa Security. I dodaje: - Chcieliśmy przeprosić za to, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce, ale praca w ochronie to nie jest praca, która jest spokojna.

- Dochodzi tutaj często do przeciążeń układu nerwowego, ludzie zachowują się w różny sposób - tłumaczy Skrzypek. - Zazwyczaj ochroniarze są to pracownicy, którzy wykonują prace dodatkowo po swoich zajęciach, które wykonują na co dzień, dlatego dochodzi do dodatkowego zmęczenia, które może po prostu ich przeciążyć - dodaje.

"Winni zostaną ukarani"

Mimo że policja nie otrzymała w tej sprawie zgłoszenia od poszkodowanego, to zapewnia, że winni zostaną ukarani. - Zgłoszenia tego typu zdarzenia policja nie otrzymała, więc tym bardziej istotne jest, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności. A w przypadku ustaleń, które będą wskazywały, że doszło do przestępstwa, bo tak pokazuje ten materiał filmowy, osoby odpowiedzialne za to przestępstwo zostaną zatrzymane - zapewnia asp. Petrykowski.

"Będziemy szkolić i obserwować"

Przedstawiciele firmy ochroniarskiej zapewniają, że wnioski wyciągną także oni. - Na pewno zaostrzymy procedury, na pewno będziemy przeprowadzać więcej szkoleń. Bo nawet kiedy pracownik jest jakoś niezdrowo pobudzony, co może wynikać z przeciążenia, taka sytuacja powinna być inaczej rozwiązana. Nie zostały przede wszystkim zachowane procedury. Będziemy szkolić pracowników i obserwować ich podczas szkoleń - zapewnia Skrzypek.

Źródło: tvn24

Czytaj także: