Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciał(a)byś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
W ostatnią środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem uczniów i nauczycieli. Przyznał się do winy, jest tymczasowo aresztowany. Dzień później w szkole pod Wyszkowem zaatakował 15-latek. Służby podkreślają, że nie ma żadnych dowodów, by tragiczne wydarzenia ostatnich dni były efektem internetowego wyzwania, choć Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości cały czas monitoruje internet. Okolice szkół, a także same szkoły patrolowali w piątek policjanci - w sumie 24 tysiące funkcjonariuszy skontrolowało 35 tysięcy placówek. W poniedziałek patrole policji mają wrócić do szkół.
Jak zabezpieczyć placówki przed atakami? Czy poziom bezpieczeństwa w szkołach może wzrosnąć i co sami możemy zrobić, by tak się stało? Rozmawiamy z dr Katarzyną Amrozy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ekspertką zajmującą się bezpieczeństwem placówek oświatowych oraz wyzwaniami i zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa.
Agata Listoś-Kostrzewa: Badała pani temat zabezpieczeń szkół przed atakami w Stanach Zjednoczonych. Czy polskie szkoły są przygotowane na takie sytuacje?
Dr Katarzyna Amrozy: Nie za bardzo. Wychodzimy z założenia, że to jest coś, co się dzieje gdzieś daleko w Stanach Zjednoczonych. Faktycznie, tam to zjawisko jest rozwinięte na większą skalę, natomiast wzrost agresji w polskich szkołach możemy obserwować już od wielu lat.
Teraz wydarzyła się cała seria incydentów, ale mieliśmy już przypadki takich ataków, jak choćby w 2019 roku w Brześciu Kujawskim, gdzie uczeń najpierw zdetonował materiały wybuchowe w szkole, a potem strzelał z rewolweru. W Gdańsku w 2002 roku jeden ze studentów zaatakował siekierą wykładowcę. Zabił osobę, która stanęła w jego obronie. W ubiegłym roku mieliśmy głośny przypadek zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim.
Czy po tym ataku zwiększono zabezpieczenia w placówkach oświatowych?
W niektórych placówkach były dodatkowe patrole policji, firm ochroniarskich. Montowano specjalne przyciski antynapadowe. Ten atak wydarzył się w maju, a jedna z uczelni rozesłała informacje o wprowadzonych zabezpieczeniach dopiero w październiku. Trochę czasu to zajęło. Poza tym studenci pytani o to, czy dostrzegają jakieś zmiany, twierdzili, że nie. To jest też typowe dla Polski, że coś się wydarza, zaczynamy o tym mówić, wielu ekspertów się na ten temat wypowiada, wprowadzamy jakieś działania, a po pewnym czasie wszystko przycicha i nie ma długotrwałych zmian.
Czy szkoły mogły się lepiej przygotować na to, co wydarzyło się w ostatnich dniach?