|

Bramka nie zapewni dzieciom bezpieczeństwa, jeśli nie będziemy rozmawiać

Ostrołęka, środa 7 października. Okolice szkoły, w której 19-latek zaatakował nożem uczniów i nauczycieli
Ostrołęka, środa 7 października. Okolice szkoły, w której 19-latek zaatakował nożem uczniów i nauczycieli
Źródło zdj. gł.: Artur Reszko/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Żadne z rozwiązań wprowadzonych w USA nie zagwarantowało stuprocentowego bezpieczeństwa. Bo nie trzeba wnosić broni, żeby stanowić zagrożenie. Natomiast warto przyglądać się otoczeniu, bo to rola rówieśników jest najbardziej znacząca. Nieraz uczniowie wcześniej przeczuwali, że coś jest nie tak. Gdy przychodzą z takimi informacjami, traktujmy ich jak partnerów - mówi dr Katarzyna Amrozy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ekspertka ds. bezpieczeństwa placówek oświatowych.Artykuł dostępny w subskrypcji

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciał(a)byś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

W ostatnią środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem uczniów i nauczycieli. Przyznał się do winy, jest tymczasowo aresztowany. Dzień później w szkole pod Wyszkowem zaatakował 15-latek. Służby podkreślają, że nie ma żadnych dowodów, by tragiczne wydarzenia ostatnich dni były efektem internetowego wyzwania, choć Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości cały czas monitoruje internet. Okolice szkół, a także same szkoły patrolowali w piątek policjanci - w sumie 24 tysiące funkcjonariuszy skontrolowało 35 tysięcy placówek. W poniedziałek patrole policji mają wrócić do szkół.

Jak zabezpieczyć placówki przed atakami? Czy poziom bezpieczeństwa w szkołach może wzrosnąć i co sami możemy zrobić, by tak się stało? Rozmawiamy z dr Katarzyną Amrozy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ekspertką zajmującą się bezpieczeństwem placówek oświatowych oraz wyzwaniami i zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa.

Agata Listoś-Kostrzewa: Badała pani temat zabezpieczeń szkół przed atakami w Stanach Zjednoczonych. Czy polskie szkoły są przygotowane na takie sytuacje?

Dr Katarzyna Amrozy: Nie za bardzo. Wychodzimy z założenia, że to jest coś, co się dzieje gdzieś daleko w Stanach Zjednoczonych. Faktycznie, tam to zjawisko jest rozwinięte na większą skalę, natomiast wzrost agresji w polskich szkołach możemy obserwować już od wielu lat.

Teraz wydarzyła się cała seria incydentów, ale mieliśmy już przypadki takich ataków, jak choćby w 2019 roku w Brześciu Kujawskim, gdzie uczeń najpierw zdetonował materiały wybuchowe w szkole, a potem strzelał z rewolweru. W Gdańsku w 2002 roku jeden ze studentów zaatakował siekierą wykładowcę. Zabił osobę, która stanęła w jego obronie. W ubiegłym roku mieliśmy głośny przypadek zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Czy po tym ataku zwiększono zabezpieczenia w placówkach oświatowych?

W niektórych placówkach były dodatkowe patrole policji, firm ochroniarskich. Montowano specjalne przyciski antynapadowe. Ten atak wydarzył się w maju, a jedna z uczelni rozesłała informacje o wprowadzonych zabezpieczeniach dopiero w październiku. Trochę czasu to zajęło. Poza tym studenci pytani o to, czy dostrzegają jakieś zmiany, twierdzili, że nie. To jest też typowe dla Polski, że coś się wydarza, zaczynamy o tym mówić, wielu ekspertów się na ten temat wypowiada, wprowadzamy jakieś działania, a po pewnym czasie wszystko przycicha i nie ma długotrwałych zmian.

Czy szkoły mogły się lepiej przygotować na to, co wydarzyło się w ostatnich dniach?

Pozostało 77% artykułu
Czytaj także: