Polska

"Czy kiedy przyjęłam nazwisko męża, przestałam istnieć?" Szefowa MEN o reformie edukacji

Polska

"Czy kiedy przyjęłam nazwisko męża, przestałam istnieć?" Szefowa MEN o reformie edukacji
tvn24Anna Zalewska była gościem "Jeden na jeden"

Nie likwidujemy gimnazjów, przekształcamy je. W szkołę podstawową, w liceum, w branżową szkołę lub technikum - przekonywała w "Jeden na jeden" minister edukacji Anna Zalewska. - Czy kiedy przyjęłam nazwisko męża, przestałam istnieć? - pytała. - Straciłam tylko swoje panieńskie nazwisko. Tutaj mówimy jedynie o nazwie - podkreśliła szefowa MEN.

Zapowiadana reforma edukacji wciąż budzi kontrowersje. Obawy mają rodzice, protestują nauczyciele, a samorządowcy pracują nad nową siecią szkół.

- Pojawiła się zapowiedź, że będą likwidowane gimnazja, a prawdopodobnie będą też zamykane licea, technika, zawodówki i wiejskie podstawówki. Kosztem tej reformy może być likwidacja szkół - wskazywał prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski.

Szefowa resortu Anna Zalewska nie zgodziła się z tym. Podkreśliła, że musi dementować tego rodzaju sformułowania, "bo to po prostu nieprawda".

- Mamy przegląd sytuacji. Prawo oświatowe mówi jednoznacznie o sieci szkół, o przekształceniu, nie można niczego wygasić ani zlikwidować - przekonywała w "Jeden na jeden" w TVN24. - Jeśli ktoś chce podjąć decyzje o likwidacji szkoły (...), musi przeprowadzić normalną procedurę likwidacyjną - wyjaśniła.

"Przekształcamy gimnazja"

Jak podkreślała, przekształcenie gimnazjów to przekształcenia w szkołę podstawową, w liceum ogólnokształcące, w branżową szkołę lub też technikum. - Nie likwidujemy gimnazjów, przekształcamy je - mówiła.

- Czy kiedy przyjęłam nazwisko męża, przestałam istnieć? - pytała. - Straciłam swoje panieńskie nazwisko. Tutaj mówimy tylko o nazwie - zaznaczyła.

Jak dodała, rząd cały czas mówi o przekształceniach.

- Rzadko mówimy o wygaszaniu - mówiła szefowa MEN. - Będziemy pilnować, żeby tak się stało (...). Kuratorzy, wizytatorzy i wojewodowie byli od 17 września w kontakcie z samorządami, z dyrektorami, nauczycielami i rodzicami. Przygotowywali się do wdrożenia reformy - mówiła.

Reforma edukacji

Reforma edukacji ma w miejsce obecnie istniejących typów wprowadzić 8-letnią szkołę podstawową, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają przestać istnieć. Zmiany mają się rozpocząć od roku szkolnego 2017/2018.

Zgodnie z nową podstawą programową, jako pierwsi zmiany odczują uczniowie klas I, IV i VII szkoły podstawowej oraz I klasy szkoły branżowej. To od tych klas rozpocznie się jesienią 2017 r. zmiana w nauczaniu. Nowa podstawa będzie wprowadzana stopniowo, tak by docelowo objąć wszystkie roczniki. Projekt rozporządzenia w sprawie podstawy programowej jest obecnie w konsultacjach publicznych, które potrwają do 30 stycznia.

Od 1 września 2019 r. gimnazjów nie będzie już w ustroju szkolnym.

Dwuzmianowość

W jednej z warszawskich szkół podstawowych zapowiedziano, że w związku z reformą - po dołączeniu VII i VIII klasy - dzieci będą się uczyły na dwie zmiany. - Do tej pory chodziły tam na jedną zmianę - podkreślał prowadzący.

Minister Zalewska przypomniała, że to będzie zależało od kuratora. - Musi być jego pozytywna opinia - wyjaśniła.

- To jest problem w Warszawie. Tutaj kumulowano dzieci w budynkach. Mamy nie tylko dwie, ale czasami trzy zmiany - tłumaczyła.

Jak podkreśliła, "to jest wyzwanie cywilizacyjne dla stolicy". - Będziemy w tych wszystkich szkołach, będziemy to analizować, po to żeby zrealizować prawo oświatowe. Dążymy do jednozmianowości - mówiła szefowa MEN.

"To jest wstyd Europy i świata"

Minister pytana, czy może zapewnić wszystkich rodziców, że w wyniku reformy w szkołach nie będzie drugiej zmiany, przyznała, że występuje ona w wielu miejscach i "to jest wstyd Europy i świata".

- Jesteśmy jednym z nielicznych krajów, gdzie ta dwuzmianowość występuje, której nie potrafimy wytłumaczyć innym ministrom edukacji - podkreślała.

Deklarowała, że to się zmieni w ciągu kilku lat, chociaż akurat za to odpowiadają samorządu, a nie MEN.

- Konstytucja i ustawy podzieliły obowiązki między ministerstwo edukacji a samorządy - mówiła. - Za inwestycje, za to jak wyglądają szkoły, odpowiadają samorządowcy - zaznaczyła minister.

Podwyżki dla nauczycieli

Minister edukacji zapowiedziała w środę po spotkaniu z premier Szydło w ramach przeglądu resortów, że w kwietniu przedstawi harmonogram podwyżek dla nauczycieli.

W "Jeden na jeden" potwierdziła to. Przekonywała, że od dwóch miesięcy pracuje nad zmianami ze związkami zawodowymi i samorządowcami. - W tej chwili już rozpoczynamy analizę subwencji oświatowej - zaznaczyła.

Pytana, jak wysokie będą podwyżki, odpowiedziała, że te informacje rząd poda w kwietniu.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "JEDEN NA JEDEN"

Autor: kb//plw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości