Wyspy Kanaryjskie i hotel za umorzenie śledztw. Wniosek o uchylenie immunitetu

Polska

tvn24Do zatrzymań ws

Doradca ministrów sprawiedliwości wziął ponad 40 tys. zł łapówki za załatwienie umorzenia śledztw w stołecznej prokuraturze i za obietnicę załatwienia spraw w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz KRS – twierdzi Prokuratura Apelacyjna w Katowicach. Oskarżyciele skierowali do sądu dyscyplinarnego wniosek o uchylenie prokuratorskiego immunitetu dr. Zbigniewowi N. To kolejna odsłona "afery podkarpackiej".

Z ustaleń katowickich śledczych wynika, że N. - znany prokurator w stanie spoczynku, prawnik z Rzeszowa i doradca byłych ministrów sprawiedliwości - miał przyjąć łapówkę od podejrzanego w "aferze podkarpackiej" biznesmena z Warszawy - prezesa jednej ze spółek energetycznych, dobrego znajomego byłego, wpływowego posła PSL Jana Burego (również podejrzanego o przyjęcie korupcję w „aferze podkarpackiej).

Wycieczka na Wyspy Kanaryjskie i pobyt w hotelu

Zapytany o tę sprawę przez portal tvn24.pl Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach stwierdził, że szerszej informacji może udzielić w środę. Dziennikarz śledczy tvn24.pl dotarł jednak do treści prokuratorskiego wniosku przeciwko Zbigniewowi N. Wniosek ten trafił do prokuratorskiego sądu dyscyplinarnego.

Co katowiccy prokuratorzy chcą zarzucić N.? Przede wszystkim - miał przyjąć korzyści (w tym wycieczki zagraniczne m.in. na Wyspy Kanaryjskie, opłacenie pobytu w znanym warszawskim hotelu) za obietnicę doprowadzenia do umorzenia śledztw w sprawie spółki energetycznej warszawskiego biznesmena, które prowadziła stołeczna Prokuratura Okręgowa.

Spotkania z byłym ministrem?

Katowiccy oskarżyciele przeanalizowali te postępowania. Cześć z nich stołeczni prokuratorzy faktycznie umorzyli. Śledczy przeanalizowali m.in. spotkania, jakie N. odbywał, razem z jednym z byłych ministrów sprawiedliwości, z warszawskimi prokuratorami.

Oskarżyciele z Katowic nie znaleźli dowodów, by decyzje o umorzeniach zostały podjęte pod wpływem dr. Zbigniewa N.

Zdobyli natomiast dowody, że N. podjął się załatwienia umorzenia tych postępowań. To - zdaniem śledczych - wystarczy do postawienia mu zarzutów powoływania się na wpływy w stołecznej prokuraturze.

Jak dowiedział się portal tvn24.pl, przyczyny umorzeń tych postępowań są wciąż analizowane.

Kontrakt z Kozienicami

Prokuratorzy z Katowic chcą także, by dr Zbigniew N. odpowiedział za powoływanie się na wpływy w Krajowym Rejestrze Sądowym i w ministerstwie sprawiedliwości. Zdaniem śledczych N. - za łapówkę od biznesmena – miał doprowadzić w resorcie sprawiedliwości i w KRS do zablokowania wpisu w aktach rejestrowych zmian ws. firmy konkurencyjnej wobec spółki warszawskiego biznesmena.

Chodzi o spółkę, z którą biznesmen - podejrzany o wręczenie Zbigniewowi N. łapówki - konkurował o lukratywny kontrakt z Elektrownią Kozienice SA na odbiór popiołu lotnego (wykorzystywany m.in. w produkcji cementu).

"Szerokie wpływy"

Za te czyny prokuratorzy z Katowic chcą postawić Zbigniewa N. przed sądem. Do tego konieczne jest uchylenie chroniącego go prokuratorskiego immunitetu. Dlatego w końcu stycznia wysłali do sądu dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym wniosek o pociągnięcie N. do odpowiedzialności karnej.

Biznesmen, który jest podejrzany o korumpowanie dr. Zbigniewa N. już wcześniej usłyszał szereg zarzutów w aferze podkarpackiej. Jego pełnomocnikiem jest córka wpływowego, powiązanego z PSL prokuratora z Krajowej Rady Prokuratury.

- Sprawdzaliśmy związki tego biznesmena z byłymi Wojskowymi Służbami informacyjnymi. Ma on szerokie wpływy w wymiarze sprawiedliwości i prokuraturze generalnej. Zatrudnia też byłych dziennikarzy - mówi nam jeden z funkcjonariuszy CBA, który rozpracowywał aferę.

Doradca ministrów

Dlaczego dr Zbigniew N. to taka ważna postać? To prokurator w stanie spoczynku, w pierwszej dekadzie wieku szef rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej. Później został doradcą w sprawach prokuratury ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. N. doradzał też następnym ministrom - Krzysztofowi Kwiatkowskiemu i Jarosławowi Gowinowi. N. i Ćwiąkalski wykładali w rzeszowskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji.

- Pozbyłem się N. z resortu. Docierały do mnie niepokojące informacje o nim z Podkarpacia - powiedział nam wicepremier Gowin.

Przypomnijmy, że w październiku 2015 r. sąd dyscyplinarny pierwszej instancji przy Prokuraturze Generalnej uchylił immunitet Annie H., byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie – prywatnie przyjaciółce dr. Zbigniewa N., także zamieszanej w "aferę podkarpacką". Anna H. jest podejrzana m.in. o korupcję, płatną protekcję i przekroczenie uprawnień. H. została wydalona z prokuratorskiej służby.

Podjął się załatwienia

Zbigniew N. już wcześniej usłyszał zarzuty w warszawskim wątku "afery podkarpackiej". Stołeczna Prokuratura Apelacyjna chce pociągnąć dr. Zbigniewa N. do odpowiedzialności za przyjęcie od innych biznesmenów z Podkarpacia 350 tys. zł m.in. za powoływanie się na wpływy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i w samorządach (w sumie chodzi o 9 zarzutów korupcyjnych).

Autor: Maciej Duda / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24