Nigdy nie miał prawa jazdy, wcześniej jeździł po narkotykach. Akt oskarżenia po wypadku

Do wypadku doszło w Golance Dolnej
Legnica (woj. dolnośląskie)
Źródło wideo: Google Maps
Źródło zdj. gł.: KMP w Legnicy
Do 12 lat więzienia grozi Sławomirowi B., który w Golance Dolnej (Dolny Śląsk) potrącił motocyklistę. Ten po wypadku jest "niezdolny do samodzielnej egzystencji". Jak twierdzi prokuratura, 37-latek po uderzeniu w jednoślad "dziwnie" się zachowywał, a gdy zdał sobie sprawę ze skutków zdarzenia, uciekł. Nigdy nie miał prawa jazdy, a w przeszłości dwukrotnie przyłapano go na prowadzeniu pod wpływem narkotyków. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia.

Była środa, 17 września 2025 roku, godzina 6.55. Przez miejscowość Golanka Dolna z Legnicy w stronę Prochowic poruszał się motocyklista. Z naprzeciwka do wykonywanej dorywczo pracy jechał swoim volkswagenem touranem 37-letni Sławomir B.

Volkswagen nagle, bez użycia kierunkowskazu, wykonał skręt na jedną z posesji. Wjechał tym samym na pas ruchu, którym poruszał się motocyklista. Według śledczych jednoślad znajdował się wówczas w odległości około 20 metrów od samochodu.

Motocyklista zaczął hamować. To nie wystarczyło, dlatego próbował ratować się położeniem motocykla na asfalcie. Mimo to z rozpędem uderzył w przednią część volkswagena.

Do wypadku doszło w Golance Dolnej
Do wypadku doszło w Golance Dolnej
Źródło zdjęcia: KMP w Legnicy

"Gestykulował, obarczał winą motocyklistę"

Sławomir B. zatrzymał samochód i wyszedł z niego. Jeden ze świadków powiedział potem - co ujawniła prokuratura - że mężczyzna "zachowywał się dziwnie, gestykulował, obarczał winą motocyklistę i sprawiał wrażenie osoby znajdującej się pod wpływem środków psychoaktywnych lub będącej pod wpływem szoku". Pierwsza z tych wersji nie byłaby dla Sławomira B. nowością, do czego jeszcze wrócimy.

Gdy 37-latek zorientował się co do skutków wypadku, wsiadł z powrotem do volkswagena i - jak poinformowała prokuratura - "pospiesznie odjechał w kierunku Prochowic, nie udzielając pomocy i nie pozostając na miejscu do czasu przyjazdu służb ratowniczych". Próbowali go zatrzymać świadkowie zdarzenia, jednak mężczyzna wyminął ich. Jedną z osób, cofając, nieomal potrącił - stwierdziła prokuratura.

Pokrzywdzony motocyklista przeżył, jednak doznał bardzo poważnych obrażeń kręgosłupa, "skutkujących niezdolnością do samodzielnej egzystencji". Mężczyzna jest całkowicie niezdolny do pracy.

Komenda Miejska Policji w Legnicy zaapelowała do świadków wypadku o kontakt w celu ustalenia tożsamości sprawcy. 37-letniego Sławomira B., podejrzanego o spowodowanie tego zdarzenia, zatrzymano dwa tygodnie później - 1 października wieczorem. "Był kompletnie zaskoczony wizytą policjantów, gdyż był przekonany, że nikt go nie odnajdzie i uniknie odpowiedzialności karnej" - informowała następnego dnia po zatrzymaniu mężczyzny komisarz Jagoda Ekiert, oficer prasowy legnickiej policji.

Nigdy nie powinien wsiąść za kółko

Jak się okazało, mężczyzna w ogóle nie powinien znaleźć się za kierownicą samochodu. Jak poinformowała w środę prokurator Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, 37-latek nigdy nie miał prawa jazdy. Mężczyzna miał też orzeczony - kolejny już - sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który miał obowiązywać do końca stycznia 2026 roku. Wcześniej - 5 października 2024 roku w Spalonej i 4 marca 2025 roku w Legnicy - prowadził pojazd pod wpływem metamfetaminy. W związku z toczącymi się postępowaniami ukrywał się jednak przed organami ścigania.

37-letni Sławomir B. usłyszał zarzuty
37-letni Sławomir B. usłyszał zarzuty
Źródło zdjęcia: KMP w Legnicy

Do ruchu nie powinien być dopuszczony także volkswagen, którym jechał B. Na samochodzie założona była tablica rejestracyjna przypisana do innego pojazdu, auto nie posiadało też polisy OC.

Akt oskarżenia

37-latek usłyszał szereg zarzutów. Jak poinformowała legnicka prokuratura, mężczyzna ma odpowiedzieć m.in. za spowodowanie wypadku, którego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, ucieczkę z miejsca zdarzenia, jazdę pomimo sądowego zakazu i używanie cudzej tablicy rejestracyjnej. Usłyszał też "zaległe" zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości w październiku 2024 roku i 4 marca 2025 roku.

"Oskarżony przyznał się formalnie do zarzuconych mu przestępstw i złożył wyjaśnienia, w których jednak kwestionuje możliwość uniknięcia przez siebie wypadku. Podał, że odjechał, bo był w szoku. Przyznał również, że posiadał nieprzypisane tablice rejestracyjne. Wyjaśnił też, że 17 września 2025 r. jechał pomimo orzeczonego wobec niego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres sześciu miesięcy, gdyż chciał dojechać do pracy, a miał świadomość wydanego wyroku. Podał, że bał się zgłosić na policję" - przekazała w komunikacie prokurator Liliana Łukasiewicz.

Rzeczniczka poinformowała jednocześnie, że Prokuratura Rejonowa w Legnicy skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 37-latkowi. Mężczyźnie grozi kara od dziewięciu miesięcy do 12 lat więzienia. Decyzją sądu Sławomir B. przebywa w areszcie.

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: bp/ tam
Czytaj także: