"Jestem starym żubrem, musiałem ryknąć". Głos z zaplecza PiS

Polska

Jaka jest pozycja Mateusza Morawieckiego w obozie władzy? ("Czarno na białym" z 20.11.2019)tvn24
wideo 2/6

Komentarze niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości tuż przed wyborami, gdy sugerowali, że to Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem od Mateusza Morawieckiego doprowadziły do "zaniepokojenia wśród działaczy" partii i potrzebna była reakcja - mówi w rozmowie z "Czarno na białym" wiceprezes PiS i minister w kancelarii premiera Adam Lipiński. Jednym z wygłaszających opinię nieprzychylną Morawieckiemu był wtedy Zbigniew Ziobro. - On pasuje do rządu Morawieckiego jak siodło do krowy - mówi o ministrze sprawiedliwości przyjaciel premiera Wojciech Myślecki.

- Oczywiście pozycja Mateusza (Morawieckiego - red.) jest wzmocniona, bo w dużym stopniu to wynikało z jego projektów społecznych i gospodarczych – twierdzi Adam Lipiński, który jest ministrem w kancelarii premiera.

Lipiński z Jarosławem Kaczyńskim współpracuje od blisko 30 lat. Zapytany o to, czy jedynym zapleczem politycznym Mateusza Morawieckiego jest sam prezes PiS, odpowiada, że on sam też nim przecież jest. - Jest bardzo dużo ludzi, którzy popierają Mateusza Morawieckiego i identyfikują się z nim – dodaje.

Profesor politologii i historyk Antoni Dudek ocenia jednak, że "cała kariera Mateusza Morawieckiego przez minione cztery lata jest oparta na woli Jarosława Kaczyńskiego".

Słowa profesora może potwierdzać to, co działo się we wtorek w Sejmie, gdy po półtoragodzinnym expose premiera jego słowa uzupełniał Jarosław Kaczyński. – Wystąpienie ma charakter przekonującego planu. Odnosi się w gruncie rzeczy do tego, jak to uczynić – powiedział wtedy prezes PiS.

Grzegorz Schetyna twierdził, że nie wie, do którego expose powinien się odnieść – czy do premiera Morawieckiego, czy prezesa Kaczyńskiego.

- Wpływy Morawieckiego są znacznie większe w spółkach skarbu państwa, w administracji rządowej. Natomiast wśród posłów tych szabel politycznych to Morawiecki nie ma za wiele – mówi prof. Dudek.

– Jeśli ma (zaplecze polityczne - red.), to bardzo niewielkie. To, moim zdaniem, Kaczyńskiemu idealnie odpowiada, bo dla Kaczyńskiego idealnym premierem jest osoba, która nie może go w żaden sposób zaszantażować, że mu zrobi jakiś rozłam – dodał.

Minister kontra premier

Wojciech Myślecki, wieloletni przyjaciel Mateusza Morawieckiego, podkreśla, że premier jest "naturalnym liderem młodszej generacji polityków".

Zwraca uwagę, że starsi działacze PiS nadal uważają premiera za ciało obce w partii, bo na polityczny szczyt Mateusz Morawiecki trafił prosto z fotela prezesa banku i nie piął się wcześniej po szczeblach kariery w partii. - Znam tego typu środowiska i one nigdy go nie zaakceptują jako swojego – ocenia.

Zdaniem profesora Antoniego Dudka minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro nie pomógł Mateuszowi Morawieckiemu w 2018 roku przed wyborami samorządowymi. Uważa, że wewnątrz PiS toczy się bezwzględna walka, która "w miarę możliwości jest skrywana przed opinią publiczną".

Mateusz Morawiecki po raz pierwszy został twarzą kampanii wyborczej PiS, ale na jej finiszu Zbigniew Ziobro zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego jeden z artykułów unijnego traktatu.

Ten ruch Ziobry wykorzystała opozycja, mówiąc, że PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii. Profesor Waldemar Paruch, szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych przy premierze, powiedział, że "stwarzanie możliwości wykorzystania przez opozycję narracji o polexicie nie służyło tej kampanii wyborczej".

Bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego przyznał, że jeden ruch Zbigniewa Ziobry mógł zniweczyć efekt dziesiątek spotkań wyborczych premiera.

Podobnie uważa prof. Dudek, który przyznał, że zachowanie ministra było kłodą rzuconą pod nogi Mateusza Morawieckiego. – To wynika z radykalizmu Zbigniewa Ziobry – ocenił.

Adam Lipiński twierdzi, że "to nie jest tak, że Zbigniew Ziobro robi to samodzielnie i z nikim tego nie konsultował".

Podobnie było z ustawą o IPN, którą przygotował resort Zbigniewa Ziobry, a która wywołała międzynarodową burzę i to już w pierwszych chwilach po objęciu przez Mateusza Morawieckiego funkcji premiera.

Sam prezes Rady Ministrów zaognił sytuację mówiąc o "żydowskich sprawcach". W Monachium powiedział, że "jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy. Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy czy ukraińscy – nie tylko niemieccy".

Burza związana z ustawą resortu Zbigniewa Ziobry o IPN uniemożliwiła wtedy budowę wizerunku Morawieckiego jako otwartego i umiarkowanego polityka, choć wiceprezes PiS uważa, że to jeszcze możliwe.

- Prawo i Sprawiedliwość powinno rozważyć możliwość ofensywy do centrum sceny politycznej. Bardzo dużą szansę, żeby to zrobić ma Mateusz Morawiecki – twierdzi Adam Lipiński. Wiceprezes PiS przyznaje, że premierowi nie udało się uwieść elektoratu centrowego z wielkiego miasta.

- Powinniśmy zdecydowanie zwiększyć przekaz do centrum. Jest taka potrzeba, żeby to zrobić i też są intencje, żeby to zrobić, chociaż pewnie nie wszyscy je podzielają – mówi Lipiński. Nie chciał zdradzić, kto nie podziela tego rozwiązania.

"Musiałem ryknąć"

- Zbigniew Ziobro pasuje do rządu Morawieckiego jak siodło do krowy – ocenia Wojciech Myślecki. – Ja bym go po prostu wywalił z rządu – dodaje. Wieloletni przyjaciel Mateusza Morawieckiego krytykuje Zbigniewa Ziobrę za zmiany przeprowadzone przez niego w wymiarze sprawiedliwości.

- Ofiary są, straty polityczne dla rządu są, straty na arenie międzynarodowej są, a skutków pozytywnych ja nie widzę – mówi Myślecki. – Równocześnie (Ziobro - red.) zraża ogromną liczbę osób centrowych - dodaje.

Podkreśla, że jest to niezgodne z założeniami, które są u podstaw polityki Morawieckiego, która jego zdaniem jest otwarta, nowoczesna i której nie da się zrobić wbrew wykształconym elitom wielkomiejskim.

We wrześniu Zbigniew Ziobro w rozmowie z reporterami "Super Expressu" stwierdził, że "Jarosław Kaczyński jest najbardziej doświadczonym politykiem obozu PiS i architektem zwycięstwa. Byłby więc najlepszym premierem, bo najbardziej kompetentnym, ale wiemy (…) że niestety nie ma takich planów".

Związany ze Zbigniewem Ziobro eurodeputowany Patryk Jaki twierdził, że na temat kandydatury premiera potrzebna jest rozmowa.

- Jestem starym żubrem, musiałem ryknąć na tych, którzy tak mówili – komentuje to Adam Lipiński. – Ponieważ było duże zaniepokojenie wśród działaczy Prawa i Sprawiedliwości, w tym wśród posłów – dodaje.

(Nie)pewna przyszłość premiera

Adam Lipiński bardzo rzadko wypowiada się w mediach, ale tuż po wyborach w jednym z wywiadów powiedział, że "przestrzega wszystkich, by nie chybotali tą łódką, bo można z niej wypaść".

Wiceprezes PiS przyznaje wprost, że w relacjach Zbigniewa Ziobry i Mateusza Morawieckiego iskrzyło. – Były jakieś napięcia, ale to jest niegroźne. – Niepotrzebnie się mówiło, że kandydatem na premiera nie jest Mateusz Morawiecki.

Przyznaje, że ze Zbigniewem Ziobrą nie ma bliskich relacji. – Szczególnie ostatnio po tym, jak ryknąłem jak żubr – podkreślił.

Zbigniew Ziobro od dwóch miesięcy nie pojawia się na posiedzeniach rządu. Wysyła swoich zastępców. Lipiński mówi, że wprowadza to "pewną konfuzję".

Profesor Antoni Dudek podkreśla, że Zbigniew Ziobro ma "apetyty i ambicje znacznie wykraczające poza ministerstwo sprawiedliwości" i "praźródłem tego konfliktu jest walka o kontrolę spółek skarbu państwa".

Adam Lipiński zarzeka się, że przez konflikty wewnętrzne koalicja się nie rozejdzie. – Jeżeli się rozbije ten obóz od wewnątrz, to wszyscy na tym stracą. To nie tylko, że ktoś wypadnie z łódki, ale wszyscy z niej wypadną – przestrzega.

Nie zanosi się jednak, by łódka obozu rządowego wypłynęła na spokojne wody, bo wycofany w ostatniej chwili projekt PiS dotyczący likwidacji 30-krotności składki na ZUS ujawnił pierwszy rozłam w obozie władzy.

Tym razem problemem PiS okazał się drugi z koalicjantów Jarosław Gowin i to na samym początku tworzenia rządu przez Mateusza Morawieckiego.

Adam Lipiński znowu ryknął – tym razem na środowiska Jarosława Gowina. – Ta formacja wygrała wybory tylko dzięki Prawu i Sprawiedliwości – powiedział w audycji w RMF FM. – Jeżeli oni się odwracają od nas w takich sprawach, to my możemy się odwrócić od nich w innych sprawach – ostrzegł.

Ostatecznie to PiS wycofał się z ustawy, a to bardzo duży problem – przy skali obietnic wyborczych złożonych w kampanii.

– Moim zdaniem pierwszym winnym będzie premier Morawiecki – ocenia profesor Dudek. - To on będzie pytany, dlaczego nie ma określonych obietnic – dodaje.

- Dla niego jako polityka będzie to okres najwyższej próby. (...) Przed nim jest bardzo trudna kadencja - mówi Wojciech Myślecki.

Autor: asty/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24