Czym jest ETS i czy odejście od niego faktycznie wpłynie na wysokość rachunków za prąd? - To jest system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Jeżeli firma, na przykład elektrownia, albo jakiś duży producent produktów chemicznych albo paliw, chce wyemitować dwutlenek węgla, to musi mieć do tego uprawnienia. Te uprawnienia musi kupić na rynku - tłumaczył Ignacy Morawski. Ekonomista i wicenaczelny "Pulsu biznesu" zaznaczył, że tak ma się dopiero zacząć dziać, bo jak na razie "państwa otrzymują darmowe pule tego ETSu". Jak dodał, w całym systemie chodzi o to, by emitować do atmosfery coraz mniej gazów cieplarnianych. Tłumaczył jednak, że ostatnio ceny ETSów wzrosły ostatnio na tyle, że faktycznie wpływają negatywnie na konkurencyjność europejskiego przemysłu i jest jedną z przyczyn wysokich cen prądu w gospodarstwach domowych. Ekonomistka, dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dodała, że pieniądze z zakupionych przez firmy uprawnień, zostają w kraju i mają być przeznaczane na transformację energetyczną [która mogłaby nam dać tańszy prąd - red.], ale w Polsce były wydawane na to w mikroskopijnej wielkości, a reszta trafiała do budżetu państwa i finansowała zupełnie inne cele.