Kandydaci na nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli - zgłoszony przez posłów z klubu parlamentarnego PiS Tadeusz Dziuba i zgłoszony w imieniu ugrupowań Koalicji 15 października Mariusz Haładyj - zostali w poniedziałek publicznie przesłuchani przez parlamentarzystów, ekspertów i przedstawicieli organizacji społecznych w Sejmie. Na spotkaniu obecni byli także marszałek Sejmu Szymon Hołownia oraz marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. - To ważny moment, bo po raz pierwszy w historii w polskim Sejmie trwa wysłuchanie publiczne kandydatów do objęcia kierownictwa konstytucyjnie wskazanego, centralnego organu państwa - powiedział Hołownia. Następnie rozpoczęły się wystąpienia kandydatów. Jako pierwszy głos zabrał Tadeusz Dziuba. - W moim życiorysie są najważniejsze trzy rzeczy: przez osiemnaście lat byłem kontrolerem NIK, potem miałem cztery lata przerwy, a potem byłem wiceprezesem, wiec w sumie dwadzieścia dwa lata. W międzyczasie byłem członkiem i wiceprzewodniczącym sejmowej komisji kontroli państwowej - mówił Dziuba. Odniósł się także do kadencji dotychczasowego prezesa NIK Mariana Banasia. - W minionej kadencji opinia publiczna była wykorzystywana, by dezinformować polskie społeczeństwo. Trzeba to naprawić i wprowadzić zmiany systemowe poprzez praktyczne i codzienne działanie - stwierdził Dziuba. Po nim swoją wypowiedź rozpoczął drugi kandydat Mariusz Haładyj. - Przez pierwsze pięć lat mojego życia zawodowego pracowałem jako kontroler: trzy lata w NIK, dwa lata w Ministerstwie Finansów. Pracowałem w zespołach kontrolnych, więc znam tę działalność od strony praktycznej - mówił Haładyj. Dodał, że wśród jego priorytetów jest między innymi monitorowanie skuteczności wdrożenia wniosków pokontrolnych, rozbudowany dialog z kontrolerami oraz wzmocniona cyfryzacja.