Zgodnie z obwieszczeniem ministra energii Miłosza Motyki wszystkie podmioty sprzedające paliwa będą od wtorku zobowiązane do stosowania cen nie wyższych niż ustalona cena maksymalna. - To nic innego jak powrót do PRL. Dziwię się, że nie utworzono nowego ministerstwa regulacji cen - komentował Bartłomiej Pejo (Konfederacja) w programie "Kropka nad i" w TVN24. Dodał, że polski rząd zareagował zbyt późno na kryzys na rynku naftowym związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie. - Inne kraje Unii Europejskiej zareagowały bardzo szybko, a Donald Tusk wydrenował 2 miliardy złotych z kieszeni Polaków - stwierdził Pejo. Paweł Śliz (Polska 2050) zaznaczył, że decyzja o obniżce cen paliw była przesunięta w czasie, żeby zweryfikować, jak będzie wyglądała sytuacja. - Teraz już wiemy, że mimo wielkich zapowiedzi Donalda Trumpa, cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana w najbliższym czasie, stąd decyzja rządu - wyjaśnił Śliz. Goście Moniki Olejnik rozmawiali również o zbliżających się wyborach na Węgrzech. - Praworządność na Węgrzech jest dewastowana. To, co mieliśmy w Polsce za rządów PiS, to nic w porównaniu z tym, co dzieje się na Węgrzech za rządów Orbana - ocenił Śliz. Zdaniem Bartłomieja Pejo wygrana Orbana byłaby korzystna dla Polski. - Mielibyśmy sojusznika w zwalczaniu tych wszystkich absurdów Unii Europejskiej - tłumaczył Pejo.