Politycy europejskiej prawicy zgromadzili się w Budapeszcie, aby poprzeć Viktora Orbana przed wyborami. - Kluczem była przynależność tych polityków do klubu w Parlamencie Europejskim, który nazywa się Patrioci dla Europy. To klub, do którego nie chciało przystąpić PiS, dlatego, że ten klub zrzesza partie jawnie prorosyjskie - komentował Jędrzej Bielecki ("Rzeczpospolita") w programie "Horyzont" w TVN24 BiS. Gość Jacka Stawiskiego odniósł się do słów Marine Le Pen, która stwierdziła, że Orban jest liderem, który pokaże drogę dla europejskiej prawicy, jeśli wygra nadchodzące wybory. - Zdaniem Le Pen to uruchomi dynamikę, która zmieni oblicze Europy. W 2027 roku będą wybory w czterech dużych krajach Unii Europejskiej - we Francji, w Hiszpanii, we Włoszech i w Polsce - i jeżeli wygrają je partie prawicowe, to pojawi się większość, która będzie w stanie przeforsować ustawy europejskie - wyjaśnił Bielecki. Dodał, że "Orban imponuje prawicowym politykom, ponieważ zbudował system, który wydaje się być zabetonowany". - Wzbudza realny podziw, że coś takiego można osiągnąć, będąc niewielkim krajem. Jego recepta na przebudowę kraju jest skrzętnie analizowana w innych państwach i myślę, że wiele tych koncepcji zostanie wprowadzonych, jeżeli ugrupowania prawicowe dojdą do władzy. To niebezpieczne dla Polski - powiedział Bielecki.