Prokuratura Krajowa wystąpiła o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze celem przedstawienia mu konkretnych zarzutów - mówiła prokurator Ewa Wrzosek (radczyni generalna w Biurze Ministra Sprawiedliwości). - Jeśli Sejm podzieli stanowisko prokuratury, to będzie przedstawienie zarzutów Ziobrze i przesłuchanie go w charakterze podejrzanego - tłumaczyła w "Faktach po Faktach" w TVN24. Zaznaczyła ona to, że "na każdym etapie śledztwa" zarzuty stają się "coraz bardziej uprawdopodobnione i mocne". - Ostateczną decyzją prokuratury będzie skierowanie aktu oskarżenia - dodała. Prokurator Wrzosek zwróciła uwagę m.in. na to, że Ziobro jako minister sprawiedliwości był dysponentem Funduszu Sprawiedliwości i miał obowiązek, by środki te "były wydawane w sposób rzetelny, gospodarny i celowy". - Jeżeli on tych obowiązków nie dopełnił, to wiąże się to z zarzutem, jakie prokuratura chce mu postawić tj. niedopełnienie obowiązków - tłumaczyła prokurator Wrzosek. Odnosiła się też do argumentów polityków PiS broniących Zbigniewa Ziobry przed komisją regulaminową - nazwała je "publicystyką", która nie ma nic wspólnego z faktycznymi zarzutami i procedurami prawnymi. Mówiła też, że były minister nie miał się czego obawiać i mógł przylecieć do Polski, by przed wspomnianą komisją stawić się osobiście. Tłumaczyła, że tak długo, jak Sejm nie zgodzi się na odebranie posłowi immunitetu i nie zgodzi się na jego aresztowanie, to może on nie obawiać się zatrzymania.