Po 16 latach kończą się rządy Viktora Orbana na Węgrzech. Dotychczasowego premiera zastąpi Peter Magyar, lider opozycyjnej partii Tisza. O węgierskich wyborach rozmawiali goście Jana Niedziałka podczas debaty w TVN24+. - Te wybory były o tym, czy można zatrzymać narastającą falę ruchów antydemokratycznych w Europie. Mimo tego, że Orbana z jednej strony popierał Donald Trump, a z drugiej Moskwa, to jednak to poparcie okazało się niedźwiedzią przysługą - komentowała doktor Agnieszka Bryc z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Zaznaczyła jednocześnie, że najważniejsze jest to, co będzie po zwycięstwie Magyara. - To może być rewolucja, ale będzie wymagała pracy u podstaw i cierpliwości - oceniła Bryc. Wiceprezeska Visegrad Insight Magda Jakubowska dodała, że Węgrzy byli zmęczeni tym, że Orban zabetonował system w ich kraju. - Jest pewna granica, przy której naród ma dość i chce podjąć ryzyko zmian na lepsze. To była obietnica Magyara, która porwała Węgrów - stwierdziła Jakubowska. Zdaniem Michała Gołębiowskiego z TVN24 "widać było, że system zbudowany przez Orbana bardzo mocno się zużył". - To był system oligarchiczny. Spółki Skarbu Państwa były faworyzowane, a to zabijało konkurencyjność i pogarszało jakość życia statystycznego Węgra. Ten sam Węgier dostawał w mediach informację od Orbana, że jest świetnie - wyjaśnił Gołębiowski. Dodał też, że jedna kadencja rządów Magyara może nie wystarczyć do uporządkowania wszystkich spraw. Według politolożki doktor Zuzanny Sielskiej Magyar, mimo bycia prawicowym politykiem, trafił do wszystkich Węgrów, niezależnie od poglądów. - W kampanii nie mówił nic skrajnego. Mówił o historii, o węgierskich bohaterach, jeździł na wieś, gdzie zdobywał serca wyborców. Miał też głos dla młodych, mówiąc, że otworzy Węgry na Europę, wykorzystał media społecznościowe - tłumaczyła Sielska.