Straciłem panowanie nad sobą i bardzo wszystkich przepraszam - mówi w rozmowie z "Czarno na białym" Piotr Andrzejewski. Choć, jak wynika z dalszej części wypowiedzi, nie są to przeprosiny bezwzględne. Ten wiceprzewodniczący Trybunału Stanu RP zasłynął niedawno swoim zachowaniem, gdy prowadząc posiedzenie Trybunału, uderzał dłonią w stół, krzyczał i nieoczekiwanie opuścił salę, rozmyślnie popychając krzesło, na którym siedział inny sędzia. Andrzejewski zapisał się w historii Polski jako adwokat broniący praw człowieka i praw obywatelskich w czasach komunistycznego reżimu. Dziś reporter "Czarno na białym" Marek Osiecimski o postawę Andrzejewskiego i jej ewentualny polityczny kontekst pyta innych adwokatów, którzy za komuny stali po tej samej stronie - prawdy, demokracji, ochrony praw człowieka i przestrzegania praw obywatelskich. Wkrótce - w "Czarno na białym" w TVN24+ - dwa reportaże wokół sprawy Andrzejewskiego.